reklama

Obserwator

Janusz Piskorski
0 Following 1 Followers
7
Coraz bardziej przemawia do mnie cyniczne pytanie o sensowność podejmowania jakiegokolwiek działania, że się tak po grafomańsku wyrażę. Pytanie to mniej więcej tak brzmi: "co prawda można CUŚ zrobić, ale po jaką cholerę mamy wyrywać sobie rękawy od kamizelki?"



Po kiego mamy zadzierać z silniejszym od siebie? Na ten przykład z Chinami? Po kiego mamy narażać się na kopa w krzyż? Niech sobie niszczą ten głupi Tybet. A Chincyki niech sobie będą barbarzyńcami, jak już tak bardzo chcą.



Co nam do tego! Co nam do egzekucji, handlu organami, PRAW ĹšÓŁTKA i innych drobiazgów,
Read More
skoro tak galancie można się z nimi dogadać w języku merkantylnym!



Na tego rodzaju chwytach, kruczkach, czy francowatych wybiegach pozwalających nam na poprawne istnienie, upływa życie i mija Historia.
7
Niedługo będziemy musieli czekać na upragniony sukces: wkrótce, wysiłkiem wielu układów trawiennych, nasze ukochane Mazury zmienią się w największe szambo w Europie.



Tereny leśne, obfite w zwierzynę, świeże powietrze i ciszę, zostaną wygumkowane z istnienia. Nad jeziorami pojawią się rachityczne bungalowy w stylu zakopiańskim. Tubylcy z ciupagami w jednej, a oscypkami kaszubskimi w drugiej ręce, urządzą zabłąkanym ceprom nizinnym niejedną birbancką potańcówkę na sztachety.



Niejeden piknik, biwak, lub inna wyjąca imprezka, staną się powodem ucieczki zwierząt. Zające po
Read More
chłonięte upojną drzemką pod miedzą, zostaną poddane zmorom decybelowym, a ich sielski spokój zdechnie bez odwołania.



Stare jelenie, jak przez mgłę pamiętające lepsze czasy, zmuszone do galopu w celu ucieczki przed alkoholowymi miłośnikami łona natury (lub jakiegokolwiek łona), gnać będą na oślep i szukać ratunku będą poza miejscem swojego dotychczasowego parkowania. Rejterowały do sąsiednich gmin i województw gubiąc ze strachu poroża.



Ale i w nich byli dobrzy ludzie z pałami, betoniarkami i ekologicznymi pomysłami na wykończenie matki natury, więc doszły do wniosku, ze nie da rady i że trzeba im w te pędy wyginąć.



Szuwary, tataraki, podmokłe siedliska rozćwierkanych i kumkających stworzeń, znikną. W ich miejsce zasadzi się ściernisko pod nowy bank, a bank to będzie okazały, świeżutki, pachnący przekrętami.



Nad rozlewiskiem postawi się też stację benzynową, warsztat naprawy dorożek spalinowych oraz myjnię dla czyścioszków od święta.



Jeżeli chodzi o wodę, to jest jej w bród. Można ją ściągać bezpośrednio z akwenu. Jeżeli chodzi o ścieki, to też jezioro jest niezastąpione: wszystko, co gnije, cuchnie i jest podobne do ruchomej padliny, powinno się w nim znaleźć.



Specjalne ekipy najemnych naukowców dowiodły bowiem, iż współczesne żyjątka muszą odżywiać się nieczystościami. Wykazały, że co prawda herbata sporządzona z tej wody nadaje się do wylania razem z czajnikiem, ale tym niemniej przydaje się do glansowania sztucznych szczęk.



Nasza rekreacyjna perła dewizowa dokuśtykała do pozostałych rezerwatów z naturą, dopełzła do Narodowych Pieścidełek Folderowych przedstawiających różowe obrazki chwytające za portfel czy serce, prezentujących czyste rzeki, podfiokowane tatrogóry i zabetonowane doliny do gry w golfa.



Znowu doładujemy sobie akumulatory tromtadrackiego samopoczucia i znowu udowodnimy całemu światu, że jesteśmy w czołówce państw absurdalnych.



Tłumy ciekawskich odwiedzaczy krajobrazowych zadepczą niedostępne rejony dla draki nazywane kniejami, borami i puszczami, a jakiś błyskotliwy ochroniarz środowiska dostanie premię za dewastacje przyrody i wszystkim zrobi się błogo.



Minister od ekosystemów wyda instrukcję na temat prawidłowego robienia kupki, a fachman od fetoru tysiąca jezior pozwoli na zażaglówkowanie, obdziałkowanie i zamotorówczenie całego obszaru. Co nagoni nam jeszcze większą hałastrę turystów i co przysporzy nam satysfakcji, że nie wypadliśmy sroce spod ogona i też potrafimy dbać o florcię i faunę, a w ramach troski o cudowną przyszłość, stworzy się kombinat produkujący świeże powietrze i fabrykę cyjanku dla późnego wnuka.
7
Wstęp



Powiedzmy bez minoderii, otwartym tekstem, brutalnie i po ludzku: inwalida to też człowiek, a żaden człowiek nie lubi, gdy mu się podpowiada, że oddycha się powietrzem, a nie dwutlenkiem węgla, że granat, to nie wykałaczka.



Lubi, gdy to, co mówi, jest przyjmowane z uwagą i na serio. Lubi dowiedzieć się nie o tym, że cierpi i jest nieprzepisowo dorodny, bo o tym wie bez szturchania, ale zamiast buńczucznych i wodewilowych uniesień o pomocy, którą się dla niego przewiduje za sto lat, chciałby otrzymać ją dzisiaj, chciałby pójść do czytelni, teatru, na koncert, już
Read More
, teraz, natychmiast, pójść bez odświętnej okazji swojego Dnia Solidarności z Cudakiem.



Ma dosyć traktowania go niczym zapowietrzonego raroga, który psuje ustabilizowany i rozkoszny widoczek. Pragnie pojawić się tam, gdzie chce się znaleźć, a nie tam, gdzie mu zorganizowano jubel i zawleczono na głupawą radochę.



Chce przybyć gdziekolwiek, bez obawy, że zostanie grzecznie wykopany i odwieziony do domu policyjnym beczkowozem.



Nie domaga się zdawkowej litości, tylko równych dróg, jednakowych dostępów do życia w myśl dewizy: razem ze zdrowymi, a nie na ich plecach.



Uważa, że nikt nie powinien być sam, bezradny, zdany na własne, siły. Żaden chory człowiek nie może być skazany na syzyfową walkę z biurokratycznymi wiatrakami.

Niestety. O jego losie decyduje człowiek niekompetentny, lecz kompletny. Urzędnik, który jest przekonany, że do śmierci nic mu nie będzie dolegać, że już na zawsze pozostanie sprawny. Reżyseruje mu życie według swoich wyobrażeń o szczęściu kaleki (bezduszność jest córką braku wyobraźni!).



Sądzę, że decydenci powinni przejść niedługi, a intensywny kurs obłożnego chorowania tak, jak przydarzyło się pewnemu projektantowi szpitala, którego dopadł wylew i znienacka przestał cieszyć się dobrym zdrowiem, a znalazł się w upierdliwej sytuacji warzywa. Kiedy po odzyskaniu przytomności chciał zajść do toalety, nie mógł, więc go tam zawieziono. Lecz nie do środka. Dalej musiano go przetłoczyć przez za wąskie drzwi i za wysoki próg uniemożliwiający wjazd wózkiem.



Jakżeby inaczej: zwymyślał się osobiście i gruntownie, że nie przewidział, iż przestrzeń pomiędzy łóżkami na salach powinna być dostosowana do wymiarów wózka, i, jak to ze świeżo upieczonymi nawróconymi bywa, obiecywał wszystkim naokoło, że jak się tylko wygramoli z niedołęstwa, zacznie kombinować mądrzej. Niestety, opamiętanie przyszło za późno.



By zmienić obiegowe i krzywdzące zdanie na temat inwalidy, wystarczy go poznać. Spojrzeć bez rezerwy, bojaźni, strachu. Naturalnie. Dostrzec nie opakowanie i protezowe kłopoty, ale zapatrywania i ambicje. Jego zainteresowania prawdziwym istnieniem, bogactwem i nieprzerwaną zmiennością form.



Wystarczy go zrozumieć, by przekonać się, że od zdrowych różni się tylko etykietką.



Rozwinięcie



Na wsi, w małym miasteczku, człowiek chory i to chory PRZEWLEKLE, żyje bezprawnie.



Do rzadkości należy, że jest pełnoprawnym członkiem kochającej go rodziny. Do wyjątków zaliczyć można takiego, czy taką. Przeważnie są to ludzie ukrywani, ludzie, o których mówi się wstydliwym szeptem, mówi się chyłkiem, półgębkiem, z podkulonym, roztrzęsionym wzrokiem i wyłącznie na torturach.



Co rusz dowiadujemy się, że chory, lub chora, byli trzymani w komórce na opał, w piwnicy albo drewutni, na powrozie, czy łańcuchu, że ich morzono głodem. Dla renty, dla uciszenia nieistniejącego sumienia, pozwalano im gnić.



Zakończenie



Dwa tygodnie temu zmuszony byłem wyjechać do miasta. Ostatnio nie zdarza się często, bym robił to z powodów przyjemnościowo-rekreacyjnych. Raczej odwrotnie, gdyż tak zwana pogoda nie nastraja mnie do wychodzenia gdziekolwiek; jeśli opuszczam swój gołębnik, to czynię tak NA SPECJALNE ŻĄDANIE.



Kto nie porusza się za pomocą inwalidzkiego usprzętowienia kołowatego (komercyjna nazwa mojej rikszy), ten nie wie, dlaczego czepiam się doskonałej jakości naszych dróg. Ale kto porusza się TYLKO wózkiem, ten wie, o czym tu nudzę.



Niby likwiduje się architektoniczne bariery, wprowadza udogodnienia i inwalidzie jest przeciętnie lepiej. W dużych aglomeracjach, w centralnych punktach wielkich miast, w sąsiedztwie szlaków zagranicznych turystów, w hotelach, na niektórych dworcach i w ekskluzywnych garkuchniach, silimy się na europejski sznyt, udajemy, że jesteśmy cywilizowani i wrażliwi, jak jasna cholera. Natomiast w Zadupiu Gównianym udawać nie musimy.



KONIEC
7
Ogniki



Była noc. Pociąg mknął po szynach z miarowym trukotem. Malinowski wyjął kupioną przed odjazdem książkę - "Tajemnica jej grobu", John S. Smith - "biło" w oczy z okładki, literami ociekającymi jakby krwią. Rozpoczął lekturę ...



Piękna dziewczyna zginęła w tajemniczych okolicznościach w przeddzień swojego ślubu. Jej narzeczony, dziedzic ogromnej fortuny pochował ją w rodzinnym grobowcu w pałacowym parku i wyjechał - podobno do Indii.

Jakieś dwa lata potem trzech chłopców z sąsiedztwa buszując po parku zobaczyło niebieskie ogniki migoczące wokół grobowca. Dwa
Read More
j z nich podeszli bliżej by sprawdzić co to takiego i dosłownie rozpłynęli się we mgle, która nagle się pojawiła i równie nagle znikła. Roztrzęsiony i przerażony trzeci z chłopców po dotarciu do domu, dlugo nie był w stanie powiedzić co się stało.

Zarządzono poszukiwania ... Przeszukano park, budynki przypałacowe, staw i okoliczne łąki - bezskutecznie. Kamienna płyta blokująca wejście do grobowca była nienaruszona - nic w tym dziwnego - sześciu silnych mężczyzn przesuwało ją z trudem, a co tu mówić o dwóch chłopcach. Z resztą okolica nie dawała wiary w historię o zniknięciu, ognikach i mgle, bardziej prawdopodobne były wersje o porwaniu lub ucieczce z domu.

I tak by pewnie zostało gdyby żona karczmarza nie przypomniała sobie, że w parę tygodni po pogrzebie narzeczonej dziedzica przybłąkał się stary żebrak- pomyleniec i bełkotał coś o niebieskich ognikach i diable co pragnie dziecięcej krwi. Na okolicę padł blady strach...



Nagle w przedziale zgasło światło. Maliowski zdrętwiał. Zobaczył zbliżające się w jego kierunku migoczące światełka i coś jak mgła lub dym spowiły jego osobę. Stracił przytomność. Kiedy ją odzyskał, ktoś szarpał go za rękaw, dniało. To był konduktor.



- Panie wysiadaj pan - końcowa stacja. A co obrobili pana? Rzeczywiście nesseser, portfel i płaszcz znikły. Wzrokiem poszukał książki - też przepadła.



- Miłośnicy literatury kurna ich mać - zaklął pod nosem.
7
Usłyszałem i zobaczyłem rano w tv, że były prezydent Lech Wałęsa, ma ujawnić, kto był tym słynnym Bolkiem. I bardzo dobrze. W końcu dowiemy się tego wszyscy. Tylko czy na pewno?



Lech Kaczyński, urzędujący prezydent, oświadczył, że w jego przekonaniu Bolkiem był Lech Wałęsa. Były prezydent, oburzony tą wypowiedzią, grozi prezydentowi Kaczyńskiemu procesem sądowym (chyba, że ten przeprosi Wałęsę) i życzy sobie jego ustąpienia z urzędu. Wprawdzie scena polityczna to nie żaden koncert życzeń, ale niech sobie pan Wałęsa życzy; jego sprawa.



Pomijając front walki na linii
Read More
WałęsaKaczyński, były prezydent zapowiedział też, że w tydzień po publikacji książki, której nikt nie czytał, ale wszyscy wiedzą, co będzie zawierać ujawni, kto to faktycznie był TW Bolek. Osobiście jestem tego bardzo ciekaw.



Obawiam się tylko jednego, a mianowicie tego, że wypowiadając się na ten temat Lech Wałęsa zastosuje swoją formułę wypowiedzi opartą na zasadzie jestem za, a nawet przeciw.



Obawiam się, że wypowiedź byłego prezydenta będzie tradycyjnie tak pokrętnie i małoprecyzyjnie sformułowana, że będzie wymagała głębokiej analizy treści oraz tłumaczenia z polskiego na nasze.



Stąd moje wątpliwości czy w tydzień po publikacji książki Cenckiewicza i Gontarskiego rzeczywiście dowiemy się z ust Lecha Wałęsy, kto zacz ów Bolek.
7
W Wielkiej Brytanii można było zabić (czy raczej jest jeszcze możliwość) swoją żonę (cudza niestety nie w chodzi w grę) i uniknąć kary. Wystarczy tylko udowodnić, że żona cię wkurzyła (np. żona codziennie cię upomina, że zostawiasz brudny talerz po jedzeniu, czym cię bardzo ale to bardzo irytuje :) wiec po 10 latach upominania nie masz siły i kończysz tą męczarnie ;)) i możesz spać spokojnie.

Jak donosi Rzeczpospolita to prawo (zresztą bardzo społecznie nierówne bo jak mąż to i żona też powinna mieć takie samo prawo - a tak nie jest) "niestety" ma być zmienione.



Swoją drogą
Read More
jak by taki przepis istniał w Polsce to pewnie 99% mężów powoływało by się na niego.

Żony niestety nie mając takiej możliwości masowo by były unicestwiane.



pozdrawiam



Monter De
7
Z Nowym Rokiem życzę wszystkim czytelnikom "Braniewo News" wszystkiego jeśli nie najlepszego to choć dobrego byleby nadeszło. Z jeden sukces do wyboru w czymkolwiek, ale by nim był. Choć deko uśmiechu i chumoru do wyboru z byle czego,będzie zdrowiej. Grosza tez się nieco przyda, a nawet i więcej.I tak trzymać, będzie lepiej. J.Piskorski
7
Dzisiaj obchodzimy Dzień Struktury, jak doczytałem się w kalendarzu nietypowych świąt. Nie bardzo mogę pojąć, o co tu chodzi, bo bardziej przemawia do mnie to, że dzisiaj imieniny świętuje Zuzanna.



Zastanawiałem się, zaglądając do słownika wyrazów bliskoznacznych, cóż to za struktura może dzisiaj świętować. A w słowniku przeczytałem:

1. struktura: budowa, konstrukcja

2. struktura: system, szyk, układ, uporządkowanie



Z pierwszej definicji odrzuciłem, jako kandydata do świętowania, oba synonimy, bo jakże ma obchodzić swoje imieniny taka budowa albo konst
Read More
rukcja.



Z drugiej definicji pozostało mi 50% system i uporządkowanie, też jakieś takie bezosobowe są). Pozostał mi szyk, który może zostać stworzony przez ludzi oraz oczywiście układ, jako definicja najszybciej kojarząca mi się z ludźmi, co nie przeszkadza, że możliwe są także układy całkowicie nie spersonifikowane. O układzie personalnym, jako kandydacie (czy może raczej kandydatach?) do miana obchodzącego imieniny, rozpisywał się nie będę. Bo i po co?



Jako ciekawostkę podać jednak mogę, że dwa następne dni są okazją do świętowania przez ludzi jak najbardziej, a nie jakieś struktury. A mianowicie: 12 sierpnia przypada Dzień Pracoholików zaś 13 Dzień Leworęcznych.



Wszystkich ich pozdrawiam! Składam także życzenia wszystkim Zuzannom!



Ĺšródło: http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Kalendarz_%C5%9Bwi%C4%85t_nietypowych