reklama

Obserwator

Janusz Piskorski
0 Following 1 Followers
5
Notki w Salonie24: Ufki "Za co lubię PO ??" oraz marka.dumle "Za Co Nie Lubię PO" skłoniły mnie do zwierzeń na ten temat. Lecz o ile moi poprzednicy w wyznaniach napisali dość długie i szczegółowe teksty, ja piszę krótko.



Za co więc lubię polityków Platformy Obywatelskiej?



A otóż za to, że są w swych działaniach tak przewidywalni.
5
Bardzo spodobał mi się tekst Rzepy mówiący o tym, że Wójt nie może zawrzeć umowy z radnym własnej gminy. Zgadzam się w pełni z treścią tekstu, ale zauważam jednocześnie, że jak to bywa życie sobie, a sądy i prokuratury sobie.



http://www.rp.pl/artykul/159842,182003_Wojt_nie_moze_zawrzec_umowy_z_radnym_wlasnej_gminy.html



Zwracam uwagę szczególnie na fragment tekstu, wypowiedź eksperta:



Zdaniem Grzegorza Wicika, eksperta z Instytutu Zamówień Publicznych, start spółki cywilnej w gminnym przetargu powinien być traktowany tak jak udział w nim samego radneg
Read More
o.

Spółka taka nie ma osobowości prawnej. To nie ze spółką zawiera się umowę o zamówienie publiczne, ale z jej wspólnikami. Jeśli wspólnikiem tym jest radny pełniący mandat w gminie, która zorganizowała przetarg, to zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym nie można z nim zawrzeć umowy cywilnoprawnej tłumaczy ekspert.



Podoba mi się także końcowy fragment publikacji:



Sytuacja komplikuje się wówczas, gdy zamawiającym nie jest bezpośrednio gmina, ale jej jednostka organizacyjna. Umowę zawiera bowiem ze strony zamawiającego nie wójt, burmistrz czy prezydent, lecz dyrektor takiej jednostki.

Czy to oznacza, że radny może otrzymać takie zlecenie? Jeśli odczytać literalnie art. 24d ustawy o samorządzie gminnym, mogłoby się wydawać, że tak. Zakazuje on wójtowi powierzania pracy radnemu gminy, w której ten radny uzyskał mandat, na podstawie umowy cywilnoprawnej. Tu zaś pracę powierza (i podpisuje umowę) dyrektor jednostki organizacyjnej.

Taka interpretacja wydaje się jednak nieuprawniona. Jednostka organizacyjna nie ma bowiem osobowości prawnej. To nie z nią, ale z gminą wykonawca zawiera umowę. Nawet jeśli jest pod nią podpisany dyrektor jednostki organizacyjnej, to działa on z upoważnienia i na podstawie pełnomocnictwa wójta, burmistrza czy prezydenta.



A dlaczego o tym piszę? A otóż, dlatego że w minionej kadencji samorządu spotkałem się we Fromborku z podobną sytuacją. Radny będący wiceprezesem spółki z o.o. podpisał z samorządem (nie jednostką organizacyjną) umowę na remont szkoły. Nie wiem czy dla rozstrzygnięcia przetargu istotne było, że radny jest gorącym poplecznikiem pani burmistrz, ale wydaje się to mało istotne, gdyż w procedurach przetargowych wzięła udział tylko jedna firma radnego właśnie. Dodam jeszcze, że remont został przeprowadzony starannie i, jak się orientuję, firma radnego dołożyła, co nieco gratis.



Jednak sama zasada zakazu podpisywania z radnym została, wedle mej wiedzy, złamana, o czym powiadomiłem Prokuraturę Rejonową w Braniewie. Leszek Gabriel, szef prokuratury, oraz podlegli mu funkcjonariusze nie dopatrzyli się w tej sytuacji żadnej nieprawidłowości; postępowanie umorzono na podstawie art. 17 § 1 ust. 2 kodeksu postępowania karnego (m.in. czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego).



Ciekaw jestem ile tego rodzaju przypadków zdarzyło się, i jeszcze zdarzy, w Polsce? Jest to sytuacja jak najbardziej korupcjogenna i dlatego postuluję, żeby sprawą w czasie wolnym miedzy udzielanymi mediom wywiadami zajęła się Julia Pitera. Niech coś w końcu zrobi, poza ujawnianiem ministerialnych rachunków poprzedników za porcję ryby dla walki z korupcją.
5
Dla jednych milion to dużo dla innych, że zacytuję Starostę L.Dziąga :"pare groszy". Na ostatniej Sesji Rady Powiatu dyskutowano nad uchwałą ustalającą kompetencje Zarządu co do rozkładania na raty spłat dłużników a też możliwości umarzania tych długów wobec Powiatu. W treści uchwały znalazł się zapis, iż Zarząd ma takie uprawnienia począwszy od sumy określonej średnią krajową do nieskończoności. Tak w przybliżeniu można tą uchwałę zrecenzować, dodam konstruowaną ku wygodzie Zarządu. W czym więc problem. Otóż pozwoliłem sobie zwrócić uwagę Zarzadowi, iż w ten sposób ubezwłasnowalnia się w swoi
Read More
ch kompetencjach Radę, bo też jeśli Powiat chce udzielić poręczenia lub nawet pożyczyć jakąś kwotę np.podlegającej jednostce organizacyjnej,to Zarząd ma obowiązek mieć zgodę Rady, a już umorzyć tą sumę co wynikałoby z tej uchwały, mógłby uczynić bez takiej zgody. Czemu ma służyć taka możliwość niebawem wyjdzie na jaw i nie omieszkam Państwa poinformować. Wyczuwając zaś intencje poprosiłem Radę o ograniczenie górnej granicy takiej możliwości. Kwestie odłożono do kolejnej Sesji na której zostanie określona mam nadzieję kwota do której Zarząd może umarzać dłużnikom Powiatu ich zadłużenie. W całej tej sprawie nie mogło się przecież obyć bez komentarza Starosty, który skwitował to z uśmieszkiem:o parę groszy będziemy debatować. Na ten sarkazm zareagowałem, iż tylko szpital jest winien Powiatowi ponad milion i to są grosze. Nie dla mnie bynajmniej. Starosta powinien chyba zdawać sobie sprawę, iż jest również strażnikiem społecznych pieniędzy. Swój milion może rzucać jako grosze a jak ma tych groszy na zbyciu to może właśnie niech je da na szpital. Nie chcę się już tu pastwić ale ciśnie mi się skojarzenie, że Państwo Dziągów chyba przyzwyczaiło się mieć wszystko właśnie za grosze. Wystarczy przytoczyć przejęcie przychodni. Wcześniej za społeczne przecież pieniądze wymieniono wszystkie okna w budynku a przy sprzedaży jakby ten koszt gdzieś się zamazał. Przypomnę tylko,że w uproszczeniu -sprzedawał jako poprzedni wicestarosta Pan Dziąg a kupowała m.in. Pani Dziąg. Jak odniesiemy to wielości samorządów w Polsce tak funkcjonujących to biedny ten nasz kraj. J.Piskorski
5
Nieustająco życzę Państwu niezwykle światecznie samych serdeczności i by te świeta przedłużyły sie wraz z tą serdecznością. Jedzcie z umiarem by sie nie przejeść, w poniedziałek oblejcie się ale nie zalejcie. A poza tym dobrze jest się pobyczyć przed telewizorem i zastawionym stołem. Zatem dajcie na luz z polityką, ogladajcie kolejne filmowe powtórki i wybaczcie Prezydentowi, Premierowi i innym wielkim personom, że i w te dni wlezą wam w okienko. Jeszcze raz zachęcam do totalnego wyluzowania.Trzymajcie sie zdrowo, by dotrwać do kolejnych. J.Piskorski
4
Powieść? Chciałbym, żeby tak było, ale bezpieczniej tekst ten nazwać próbą literacką zaledwie. A czy ciekawa ta powieść? Oceńcie sami. Zapraszam do lektury, codziennie nowy odcinek.



###############

Historia ta mogła się wydarzyć wszędzie, tak więc przypisywanie jakiegokolwiek podobieństwa do sytuacji lub osób występujących w rzeczywistości jest bezzasadne, gdyż powieść jest tylko fikcją literacką.



To rzecz nie do wiary,

Żeby osoba, co była dotychczas

Przedmiotem waszych nieustannych pochwał,

... nagle, w mgnieniu oka,

Mogła popełnić
Read More
coś tak występnego

Co ją wyzuło z wszelkich łask. Jej wina

Musi zaiste być potwornie wielką

Albo poprzednia wasza czułość dla niej

Była naganną.



Król Lir, I: 1



###############



Stanisław Popiołek od dłuższego już czasu powołując się na długoletnią karierę samorządowca tkwił w samozadowoleniu, które przybierało bardzo często postać samouwielbienia. Kilkanaście lat na stanowisku wójta swój wybór wywodził z tego, że nie ma lepszego niż on kandydata do fotela włodarza gminnego wypaczyło mu charakter, a jego zachowanie wobec mieszkańców przypominało często postawę pana na włościach wobec poddanych. Niektórzy co śmielsi nawet podśmiewali się z niego, że obecne stanowisko traktuje on niczym król, który przewiduje, że schedę po nim obejmie, na zasadzie dziedzictwa, jedna z jego latorośli. Gdy wójtowi doniesiono o tych pogłoskach a zrobiły to jego pieski, które dobrze karmił mocno się zdenerwował i natychmiast zwolnił z pracy członków rodzin, wśród których podglądy o dziedziczeniu tronu cieszyły się uznaniem. Po tym zdarzeniu ludzie jeszcze bardziej zamknęli się w sobie i od tej pory już tylko bardzo nieliczni ośmielali się publicznie wyrażać słowa krytyki pod adresem wójta. Wójt nie przejmował się krytyką, bo wiedział, że niezadowolonych zawsze można ustawić i zdyscyplinować. W swej bezczelności posuwał się nawet do tego, że pracowników interwencyjnych lub publicznych które to stanowiska opłacano z budżetu państwa kierował do pracy na prywatnym gospodarstwie swego brata. Gwizdał przy tym na skargi i donosy niektórych odważnych, którzy o tego rodzaju nieprawidłowościach informowali Powiatowy Urząd Pracy. Wiedział bowiem, że żadna krzywda nie dotknie go z tego tytułu, gdyż w powiecie starościńską władzę sprawował jego kolega partyjny, a stanowisko szefa PUP powierzono osobie w pełni zależnej od powiatowego włodarza samorządowego. Na tych, których podejrzewał o donosy natychmiast spadały gromy: nie było mowy o zatrudnieniu członków ich rodzin i nie mogli oni nawet liczyć na zasiłki lub jakiekolwiek wsparcie z Ośrodka Pomocy Społecznej. Pod tym względem wójt Popiołek nie tolerował żadnej niesubordynacji i mścił się okrutnie, nie zważając na trudną sytuację materialną mieszkańców, którzy ośmielili się przeciwstawiać jego metodom rządzenia. Zawsze na wsparcie mogli zaś liczyć ci, którzy występowali z wiernopoddańczymi gestami i na każdym kroku składali hołd wielkiemu oraz szlachetnemu włodarzowi gminnemu.



*****



Wójt Popiołek odnosił nie tylko sukcesy, miał wielki kłopot, którego sprawczynią była jego żona Beata. Jakiś czas miał z nią spokój, ale pewnego razu jego ślubna znowu zaszalała i to, jak się zorientował, prawie na maksa. Wójt mimo, że zarabiał godziwie, nie miał ochoty na to, żeby jego małżonka wydawała pieniądze na byle głupstwa, jak oceniał jej zakupy markowej odzieży w najdroższych sklepach. Ma parę sukienek, buty i inne ciuchy, które są wystarczające na wszelkiego rodzaju gminnych uroczystościach rozważał. Po co głupiej babie jakieś ekstra ciuchy, jakby uczestniczyła w pokazach mody. Ma siedzieć w domu i gotować obiady, a nie pindrzyć się przed lustrem i pokazywać w kreacjach z najnowszych żurnali mody.

Jeśli chcesz kupować nowe ciuchy, to idź do pracy, bo ja nie będę finansował twoich fanaberii i nie będę Ci fundował babskich fatałaszków powiedział jej kilka lat temu. Ode mnie dostaniesz na bieżące opłaty i zakupy. Jak będą jakieś wydatki dodatkowe, to zastanowię się nad ich sfinansowaniem. W tym małżeństwie to ja jestem głową rodziny i to ja decyduję o wydawaniu poważnej kasy, bo to ja także zarabiam godziwe pieniądze.

Beata Popiołek wówczas cichutko potwierdziła, że zgadza się z filozofią męża. Poprosiła go jedynie, żeby pomógł jej znaleźć pracę. Oczywiście wójt nie odmówił i po jakimś czasie jego żona została zatrudniona w administracji miejscowej szkoły. Popiołek wiedział, że zarobki na tym stanowisku nie są zbyt wysokie. I dobrze, nie będzie zbytnio się rzucała podczas zakupów myślał wójt. Niech trochę się pomęczy i pooszczędza na te swoje stroje.

Nieco innego jednak zdania była jego żona. Wprawdzie pensyjka jednorazowo starczyłaby na jeden ekstra ciuch, ale ona uważała, że jako wójtowa, musi się prezentować wspaniale codziennie, nawet w swojej pracy, nie wspominając o wypadach na zakupy. Najlepiej gdybym miała nowe kreacje, na każdy dzień inną, przynajmniej na okres dwóch miesięcy snuła plany. Wówczas wszystkie te baby z mojego otoczenia nie miałyby szansy zapamiętać co założyłam i myślałyby, że mam kreacje na każdy dzień w roku. Żeby spełnić swe marzenia szybko potrzebowała większej ilości gotówki, jej małżonek kategorycznie odmawiał jej pomocy i skąpił jej, gdy tylko usłyszał, że chce kupić nowy ciuch. Wpadła więc na pomysł, żeby wziąć w banku kredyt. Nie martwiła się o spłatę, bo liczyła, że w razie kłopotów mąż i tak będzie musiał uregulować zobowiązanie. Obawiając się jego reakcji nie powiedziała mu jednak o kredycie i nie poprosiła, żeby jej pożyrował pożyczkę. Na żyrantki naciągnęła koleżanki z pracy, mówiąc, że musi wziąć większą kasę, gdyż zamierza mężowi zrobić niespodziankę. Kredyt szybko załatwiła, a następnie wyjechawszy do miasta wojewódzkiego obkupiła się obficie i niezwykle zadowolona wróciła z zakupami do domu. Oczywiście nie pochwaliła się mężowi i część ubrań ukryła w szafie, której zawartością Popiołek i tak się nie interesował. Po jakimś czasie przestała spłacać bankowe raty, bo w jednym ze sklepów wypatrzyła doskonały, jej zdaniem kostium. Kupiła go na raty i uznała, że nic się nie stanie, gdy koleżanki zapłacą jedną czy dwie raty, a ona i tak później odda im dług z nawiązką. Tak się jednak nie stało, gdyż po dwóch miesiącach w innym sklepie wypatrzyła kolejną ekstra kreację, która wraz z dodatkami kosztowała niemal trzy jej pensje. Kupiła ją jednak, tak jak poprzednio, na raty, a o zobowiązaniach wobec banku zapomniała. Sprawa się wydała, gdy jedna z żyrantek mając dość spłacania zobowiązań pani wójtowej zgłosiła się do jej męża. Stanisław Popiołek uregulował należności wobec banku i żyrantek. W domu jednak miała miejsce ciężka awantura zakończona, na szczęście, bez rękoczynów.

Jednak po ostatnim zakupowym wyczynie wójt nie zdzierżył i przez kilkanaście dni jego ślubna przychodziła wprawdzie do pracy wystrojona, jednak nie rozstawała się z ciemnymi okularami a makijaż na jej twarzy był bardzo gruby. Koleżankom tłumaczyła, że spadła ze schodów, ale i tak tym tłumaczeniom nie dawano wiary. Wójta wkurzył tym razem fakt, że jego małżonka naciągała na różnego rodzaju okolicznościowe pożyczki podległych mu pracowników. Ci, z obawy przed wójtem, ukrywali przed nim dość długo zwłokę w spłatach pożyczek. Być może udałoby się przykre fakty ukryć jeszcze dłużej, ale sprawa się rypła podczas kontroli finansowej podległych wójtowi jednostek. Wówczas to dwie księgowe z płaczem wyjaśniały braki w kasie i mówiły, że to żona gminnego włodarza pożyczała od nich pieniądze i długo ich nie oddawała. One zaś, nie chcąc sprawiać przykrości wójtowi, manipulowały dokumentami, żeby kasa grała. Dodatkowe fakty ujawnione zostały podczas rozmowy wójta z Iwoną Ochojską, dyrektorką miejscowej szkoły, w której pracowała żona wójta. Ochojska zgłosiła się do swego szefa z informacją, że w kasie szkoły brakuje dużej kwoty pieniędzy. Okazało się, że nadzór nad pieniędzmi prowadzi... żona wójta. Wyrozumiały samorządowiec szybko wyciągnął portfel i uregulował brakującą kwotę prosząc Iwonę Ochojską, żeby nie robiła z tego problemu. Ustalił z nią też, że jego żona weźmie urlop bezpłatny. Wójt nie ukarał też za braki, które szybko spłacił, innych pracownic, ale zapowiedział, że więcej tego rodzaju wypadków nie będzie tolerował. W nieco mocniejszy zaś sposób uświadomił swoją żonę.