reklama
7
Coraz bardziej przemawia do mnie cyniczne pytanie o sensowność podejmowania jakiegokolwiek działania, że się tak po grafomańsku wyrażę. Pytanie to mniej więcej tak brzmi: "co prawda można CUŚ zrobić, ale po jaką cholerę mamy wyrywać sobie rękawy od kamizelki?"



Po kiego mamy zadzierać z silniejszym od siebie? Na ten przykład z Chinami? Po kiego mamy narażać się na kopa w krzyż? Niech sobie niszczą ten głupi Tybet. A Chincyki niech sobie będą barbarzyńcami, jak już tak bardzo chcą.



Co nam do tego! Co nam do egzekucji, handlu organami, PRAW ĹšÓŁTKA i innych drobiazgów, skoro tak galancie można się z nimi dogadać w języku merkantylnym!



Na tego rodzaju chwytach, kruczkach, czy francowatych wybiegach pozwalających nam na poprawne istnienie, upływa życie i mija Historia.