reklama
8
Ktoś tam gdzieś pojechał i coś go spotkało niezwykłego. A może nie?

---

Wyobraź sobie spotkałem ostatnio Gorzelaka, wiesz tego z parowozowni, i on opowiedział mi o tym co się przytrafiło jemu i jego żonie Baśce - no wiesz tej blondynie przy kości co ci ją pokazywałem w mięsnym.



Pojechali na wieś do znajomych i pech chciał, że im po drodze samochód nawalił. Nieopodal było gospodarstwo więc Gorzelak pomyślał, że może mają ciągnik i pomogą mu ściągnąć wóz do warsztatu.

Zastali gospodynię, która powiedziała, że syn jest w polu na ciągniku ale niedługo wróci i pewnie im pomoże, niech więc samochód przypchną na podwórko i poczekają. Tak też zrobili.



Siedli sobie przed tym domem na ławce. Po jakimś czasie patrzą a przez pole pies biegnie z wiaderkiem w zębach. Coś jak wyżeł. Widać szkolony - pomyśleli. Przebiegł przez to pole i zniknał w zagajniku. Pytają gospodyni - co to za pies? A ona na to, że to pies niejakiego Comberka co z nim kiedyś na polowania chodził, i że potem jak sie Comberkowi w głowie pomieszało i broń mu zabrali to po lesie latał i z kija strzelał a psu kaczki przynosić kazał, no to musi te biedne zwierze zgłupiało całkowicie i znosi mu teraz co znajdzie, dzieciom zabawki kradnie, miednicy ani wiadra na podwórku zostawić nie można, a i pranie trzeba wieszać wysoko bo pies Comberka koszulą czy majtkami też nie gardzi.

Gorzelakowie, będąc w takiej a nie innej sytuacji dyplomatycznie nie podjęli tematu.



Potem Gorzelak, który nie lubi jak się z niego robi wariata, spytał sąsiada, który jest myśliwym o Comberka i wiesz co? Był podobno taki jeden, sąsiad pamietał że wystawiał kiedyś dziki ważniakom i rzeczywiście miał psa wyżła...

Comments

  1. 0

    prowokat123 4067 days ago Permalink

    A nie miało być - zamiast "O takim jednym co..." - "Dwóch takich co..."