reklama
30
"Gminna sitwa"

"AFERA Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz pozwał dziennikarkę tygodnika „Uważam Rze” Maję Narbutt za tekst o „sitwie,która rządzi Gdańskiem”. Zagroził sądem również dziennikarzowi portalu Niezależna.pl, który jedynie poprosił go o odniesienie się do tego artykułu."(Gazeta Polska)

Przecież to nie odosobiony przypadek w Polsce, toć to w każdej gminie, lokalne władze które dzierżą berło już drugą kadencję rozciągnięte mają swoją pajęczą sieć wpływów na wszystkie podległe instytucje samorządowe, ale i prywatny

biznes nie podskoczy Burmistrzowi czy Prezydentowi miasta.

W pierwszej kadencji każdy włodarz rozstawia swoich na newralgicznych pozycjach, czyli dzieli dyrektorskimi stołkami.

Czyni to według schematu: rodzina, wierni kumple no i zaciągnięte przedwyborcze zobowiazania dla wspierających głosami lub gotówką. W trakcie kadencji upycha się swoimi schodząc w dół, czyli zastępcy, kierownicy działów i.t.d.

Oczywiście kazdy z tych notabli ma sekretarkę, a i podrzędny pracownik też nie jest rzypadkowy.

Tak czyni się systematycznie aż do sprzątaczki włącznie.

Nie dzieje się to od razu, bo to niektórzy mają umowy stałe, terminowe. Zatem powoli,skrupulatnie wyczekuje się by w odpowiednim czasie wręczyć wypowiedzenie. Jeśli delikwent jest odporny, to normalnie w świecie podkłada mu się dyskretnie świnię. Pobocznymi kanałami, by spuszczony w tenże kanał nie zorientował się i by czasami nie pobiegł do sądu pracy, a nie daj Bożę do prasy, że to zwierzchnik go z posady pyknął.

Następne kadencje to już polerowanie, jak któryś podskoczy, walnie mu na mózg, na ten przykład jak mu się zechce startować na lidera, albo nie z jedynie słusznej wyborczej listy. Takiego osobnika mieli się według wyżej opisanej procedury, dodatkowo namaszcza się go wilczym biletem i ma w tej gminie, mieście pozamiatane.

Wyjazd na saksy, na garnuszek opieki albo sznur.

Jeśli myślicie, że nie może dojść, aż do takich dramatów, to zdajcie sobie sprawę,że taki burmistrz nie ma ograniczonej kadencji, może tym burmistrzem być, być i być. Ile zatem można wytrzymać na bezrobociu, a i w rodzinie nagle te dobre relacje zaczynają szwankować, najpierw kłótnie aż po rozwód. To prosta droga do frustracji, alkoholizmu i totalnej niemocy normalnego funkcjonowania w rzeczywistości.

Procedura zdobywania kolejnej kodencji jest prosta, rozdział stanowisk, przychylność dla lokalnego biznesu i tradycyjnie przedwyborcze obiecanki.

To zaprocentuje przy urnie, do której ściąga się tych którzy zainteresowani są by swoich wygodnych stołków nie utracić. Ci z kolei ciągną swoje rodziny, bo to wspólny interes. Zaprasza się kolegów, znajomych, których podsyca się możliwością przyszłej owocnej współpracy i tak aż do kochanek.

Pospólstwo zaś zwozi się do punktu zbornego, gdzie leje się piwo, dzieli kiełbachą i w tej grillowej atmosferze bełkocze się o świetlanej przyszłości. W dzień wyborczy też tą skacowaną gawiedź ponownie się zwozi do punktów wyborczych, przed którymi instruuje się pokazując palcem, gdzie ten krzyżyk postawić. Jeśli osobnik jest zbyt mocno skacowany lub jego zwoje mózgowe nie kojarzą o co chodzi, to robi się myk z wyniesieniem karty do głosowania a dalej to "usłużny" sam wypełni.

Rozwiązanie problemu jest proste, wprowadzić jednokadencyjność i po krzyku.
What is Kliqqi?

Kliqqi is an open source content management system that lets you easily create your own user-powered website.

Latest Comments