reklama
5
Europa podkuliła ogon? Nie ma lepszej wiadomości dla Rosji. Teraz powinniśmy się spodziewać najwyżej rosyjskich sankcji wobec naszego kraju w ramach retorsji za "polskie awanturnictwo", co słusznie przewidywał dziś dr M. Ryba.



Był kiedyś taki dowcip rysunkowy (Mleczki lub Krauzego, nie pamiętam): agresywny żul zamierza się z pięścią na inteligenta, ten zaś podnosi wskazujący palec, mówiąc: "Polemizowałbym". Jak żałosnym i papierowym tworem jest UE, to widzimy właśnie w chwili poważnej próby. Jeden kraj zaatakował inne państwo, zajął część jego terenów i ogłosił, że nic się nie sta
Read More
ło. Wprawdzie UE nie jest jeszcze w sytuacji takiej jak inteligent na wspomnianym rysunku, ale dokładnie tak się zachowała. Gdzieś kogoś łoją, eurokraci zaś pocierając zmarszczone czoła, dumają, jaką formułę polemiczną zastosować.



Żeby jednak było jasne, nie mam tu na myśli stanowiska Polski, która wspierała Gruzję w nierównej walce z Rosją od samego początku. Żywię też nadzieję, że tak jak wojna w Gruzji, tak obecny "pokaz siły UE" przemówi do rozsądku niektórym przynajmniej polskim politykom, którzy w coraz większej integracji ze "strukturami unijnymi" widzą jakieś szanse na zabezpieczanie Polski. Nic bowiem bardziej błędnego. Ba, takie pogłębianie integracji niesie zagrożenia także dla naszego kraju.



Obecnie przechodzimy nie tylko powtórkę z historii sprzed II wojny światowej (choć można znaleźć poważne analogie z czasami stalinowskimi po wojnie), ale i przyspieszony kurs eurodyplomacji. To, że Rosja skutecznie realizuje swoją imperialną politykę, to wiemy nie od dziś. To zaś, że UE przyjmuje takie działanie z dobrodziejstwem inwentarza, to wiemy właśnie od dziś.



Na filozofii chowania głowy w piasek można jakiś czas przeczekać burzliwe wydarzenia, jednakże nie przeczeka się chwili, gdy ktoś przyjdzie nas zwyczajnie kopnąć w d. UE będzie więc mogła się cieszyć z tego, że Rosja ze zrozumieniem przyjmie deklarację "potępiającą" i uzna, że eurokraci "wykazali rozsądek", jakiego Moskwa oczekiwała, lecz jest więcej niż pewne, że taką postawą UE nie tylko implicite usankcjonuje dotychczasowe działania rosyjskich bezpieczniaków i wojskowych, ale i zachęci ich do następnych tego typu działań. A jest się koło czego zakręcić. Ukraina, Mołdawia, Estonia... Mniejszości rosyjskich "zagrożonych" jest wiele i Kreml może wysłać w ich obronie kolejne "pokojowe" oddziały. Wiemy od wieków, że nikt tak jak Rosjanie nie potrafi walczyć o pokój. XX wiek pokazał to w olbrzymiej skali. Niemożliwe? Jeszcze niedawno wojna w Gruzji wydawała się wielu komentatorom niedorzecznością.



Jaka z tego wszystkiego lekcja dla nas, ludzi zamieszkujących UE? Taka, że uczestniczymy w politycznym projekcie mającym swe podstawy w całkowitej fikcji. Cała ta drętwa, napuszona mowa towarzysząca "integracji europejskiej" spisana w traktatach takich czy owakich nadaje się wyłącznie do kosza. Z jednej strony to dobrze, ponieważ nie ma co się UE bać i pewnie szybciej klęknie niż myśleliśmy - z drugiej jednak okazuje się, że dla UE argument siły to argument ostateczny, ucinający wszelką dyskusję. Na razie eurokraci nadstawiają cudzy policzek i los jakiejśtam części Gruzji im lata - łaskawie sypną groszem na otarcie łez, ale przecież "nie będą drażnić Rosji" wysyłaniem żołnierzy, którzy mogliby stanąć naprzeciw posowieckich tanków, czy - nie daj Boże - wypchnąć ich poza granice okupowanego kraju. Za niedługi czas jednak będą musieli spłacić kolejny haracz zgodnie z wymogami nakładanymi przez rosyjską filozofię rekietu, realizowaną także w polityce.



Wiadome, że cudze pieniądze wydaje się najłatwiej i najszybciej, toteż i w geopolityce najchętniej płaci się cudzymi ziemiami, cudzymi dobrami, cudzym spokojem, cudzą niepodległością. Ba, przez chwilę można się nawet nieźle zabawić w ten sposób, dopóki bandyci nie zastukają do drzwi tych, co najgłośniej się bawią. Stara Unia (pomijając UK) jednak wychodzi z założenia, że jej nic nie grozi, bo można płacić albo "ziemiami niczyimi" (jak Gruzja), albo w najgorszym razie tym, co mają do zaoferowania kraje "nowej UE".



W tej sytuacji, obok wzmacniania polityczno-militarnych relacji polsko-amerykańskich, Polsce pozostaje umacnianie więzów z krajami nadbałtyckimi, które - co widzieliśmy - rozumieją, na czym polega rosyjskie zagrożenie (Finlandia, dobrze znająca rosyjskiego sołdata, rozważa nawet wstąpienie do NATO). Ewentualny kolejny już z rzędu kryzys UE nie powinien nas martwić, troszczyć powinniśmy się bowiem o nasz własny los, wiedząc, że możemy być jednym z następnych w kolejce krajów, które zechce skarcić Moskwa.



Stworzenie szerzego bloku środkowoeuropejskiego o charakterze antyrosyjskim byłoby najlepszym wyjściem, ale to rzecz na lata, podczas gdy konsolidacja z krajami nadbałtyckimi wydaje się najprostsza w realizacji i najszybsza. Pozostaje jeszcze kwestia relacji z Ukrainą, ale w tymże kraju Rosjanie będą chcieli wywołać tektoniczne pęknięcia, których polityczne skutki nie są łatwe do przewidzenia. Ukraina wszak, widząc, jaką UE przywiązuje wagę do integralności terytorialnej krajów nieleżących w sferze jej bezpośrenich interesów, nie musi pokładać nadziei w "integracji europejskiej", ale może zawrócić na wschód, po prostu (w czym Moskwa chętnie by pomogła). O dalszym losie Gruzji to w tej chwili w ogóle trudno powiedzieć, skoro Rosji pozostawiono właściwie wolną rękę. To, że UE chce wspomóc ją humanitarnie, a nawet odbudowywać, brzmi jak jakiś ponury żart. Czy tereny zajęte przez Rosjan będą przywracane Gruzji drogą "dalszych negocjacji"? A może za pomocą wykupu? Czy może raczej integralność Gruzji będzie obejmować tereny bez Osetii Płd. i Abchazji? No, wtedy UE wykazałaby się naprawdę szerokim gestem.



Gdyby tego było mało, to problemy międzynarodowe opisywane powyżej, przekładają się w bardzo prosty sposób na sytuację wewnętrzną naszego kraju, w którym przecież "Partia Przyjaciół Rosji" w rozmaitych swoich frakcjach wciąż i wciąż jest obecna i silna. Musimy mieć świadomość, że zwycięstwo Moskwy na arenie mędzynarodowej, to znakomita wiadomość dla "PPR", która w miarę postępów w zacieśnianiu więzów polsko-amerykańskich i środkowoeuropejskich zrobi wszystko, by te więzy pozrywać. Ponadto Rosja będzie "PPR"-owi cały czas pomagać.



Jakże komicznie brzmią jakieś pradawne, buńczuczne tezy, że UE będzie konkurencją dla USA. Teraz wiemy, że UE nie jest w stanie przeciwstawić się nawet Rosji.
5
Kiedy 22 października 1997 roku weszła w życie ustawa i ochronie osób i mienia tylko wtajemniczeni i mocodawcy wiedzieli, w którym kierunku to wszystko zmierza. Licencjonowanie pracowników ochrony i koncesjonowanie firm, na pierwszy rzut oka rozsądne, doprowadziło do tego, że właścicielami firm ochroniarskich stali się byli esbecy, oficerowie MO i ZOMO. Egzaminy na pracowników ochrony I-go stopnia, a zwłaszcza II-go, uprawniającego do zakładania firm odbywały się komendach wojewódzkich, co doprowadziło do faworyzowania byłych resortowych kolegów.



Dzisiaj mamy taka sytuację, że na
Read More
wet ktoś posiadający licencję II-go stopnia, a niezwiązany z tym zgranym towarzystwem nie zakłada firmy ochroniarskiej wiedząc doskonale, że wejście na rynek jest praktycznie niemożliwe. Spora część dawnych esbeków zagnieździła się w wielkich firmach i bankach także intratne kontrakty na konwojowanie i ochronę wędrują w ręce dawnych kumpli po fachu. Obok tych firm wyrosły agencje detektywistyczne i wywiadownie gospodarcze wyposażone w najnowocześniejszą technikę operacyjną na taką skalę, że policja może im tylko pozazdrościć.



Powstaje pytanie, dlaczego ustawodawca nie przewidział takiego niebezpieczeństwa i wprowadził do państwa prawdziwego konia trojańskiego?



Dziennikarze śledczy rzadko zajmują się tym tematem, a poruszył go ostatnio film Trzech kumpli.



Planowane ograniczenie polskiej armii do 90 tysięcy zawodowców i 30 tysięcznej rezerwy nie budzi niepokoju nieświadomego zagrożeń społeczeństwa. Co najgorsze to nowa ustawa mająca wprowadzić tą reformę zakłada powierzenie ochrony koszar, obiektów wojskowych, niektórych baz, lotnisk, poligonów i koszar właśnie tym firmom ochroniarskim, na co przewidziano w budżecie 350 milionów rocznie.



W Polsce doszło do niespotykanego w Europie zjawiska. W firmach ochroniarskich pracuje już 200 tysięcy osób, w których spora część to świetnie wyszkolone, tak zwane SUFO (Specjalistyczne Uzbrojone Formacje Ochrony). Po wejściu w życie reklamowanej przez Tuska reformy, armia stopnieje, a esbeckie firmy będą liczyły już ćwierć miliona pracowników.



Jarosław Kaczyński zdawał sobie doskonale sprawę z tego zjawiska, lecz skoncentrowany na likwidacji WSI i walce z atakiem medialnym Warszawy, Berlina i Moskwy nawet nie tknął tego problemu.



Tusk dla utrzymania władzy zbratał się z dawnym WSI i postanowił kosztem budżetu MON wzmocnić potężna prywatną uzbrojoną armię.



Jeszcze dziś nie zdajemy sobie sprawy, jaką szkodę wyrządza Polsce ten kierowany z tylnego fotela mały i mściwy karierowicz.
6
Nadchodzi dzień, gdy kończą się igrzyska i opada wyborczy kurz. Panowie dzidziusiowie z partyjnych list, oblizując się na myśl o dietach i służbowych t u ł a c z k a c h po Unii, przymierzają się do zasiadania, piastowania i pełnienia.

Nowa władza drapie się na świeczniki, postumenty lub piedestały, z zadowoleniem wierci się na fotelach, stołkach i taboretach, wsiada do limuzyn z osobistym woźnicą i przejmuje zdobyczne gabinety, i odbiera od podwładnych - hołdy (w akompaniamencie wazeliniarskich piruetów).

Zaczyna się twarda HARÓWKA dla Ojczyzny: jej pierwszy etap, to zapoznawanie
Read More
się z zakresem przywilejów, wypłacanie sobie odszkodowań za zwycięstwo w wyborach i upragniona demolka poprzedniej ekipy; kierownicy przestają nimi być, a funkcje sprawowane przez teścia dygnitarza z przegranej drużyny, przejmuje teść dygnitarza ze stada zwycięskiej.

Katorżnicza orka polega na zamianie stryjka na kijek, czyli na zastąpieniu poprzednich nieudaczników, nieudacznikami WŁAŚCIWYMI.

I od tej pory styl sprawowania władzy polega na popełnianiu tych samych błędów, co poprzednicy, tyle że z bezkonferencyjnym uśmiechem.

Rozpoczyna się reorganizacja wyposażenia SIEDZIBY.

W odstawkę idzie palma wycierająca sufit, znikają skórzane kanapy w kolorze PiS i zastąpione są kanapami w ugodowym kolorze PO.

Kossak wędruje do utylizacji, a na ścianę wjeżdża Malczewski. Dywan w podsłuchowe prążki przechodzi do historii, a na jego miejscu zjawia się dywan w koalicyjne ciapki.

Ps.

I w Sejmie i po ministerialnych pieczarach i po kancelarii pełniącej funkcję magazynu na kompleksy, wkrótce rozlegnie się płacz i zafrasowane zgrzytanie dziąseł, a z gabinetów i piaskownic, spod nowych wiaderek i szufelek, wydobędzie się chóralny pisk struchlałej dziatwy: CO STANIE SIĘ Z POLSKĄ, GDY NAS ZABRAKNIE?



Marek Jastrząb
9
Czyżby początek kampanii wyborczej w wyborach na burmistrza? Zobaczymy co z tego wyniknie, pewnie jak zwykle dla obywateli nic.
7
"Premier Kaczyński: zasady zobowiązują



Zasady premiera Jarosława Kaczyńskiego:



1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem.

2. Nie będzie koalicji z Samoobroną.

3. Cieszę się, że będę na pierwszej linii walki z Samoobroną.

4. My w kolejnej kompromitacji i w otwieraniu Samoobronie drogi do władzy w Polsce uczestniczyć nie będziemy.

5. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sądu lub przeciwko komu toczą się sprawy sądowe. To jest sprzeczne z ideałami PiS.

6. W-ce Minister Sprawiedliwości nie ścigał i nie osądzał w więzi
Read More
eniu działaczy opozycji w latach 70.

7. Wybudujemy trzy miliony mieszkań.

8. Wprowadzimy szybko niższe podatki.

9. Wycofamy wojsko polskie z Iraku.

10. Prawie 200 km autostrad w 2006, to nasza zasługa.

11. Tylko 6 km autostrad w 2007, to wina SLD.

12. Marcinkiewicz to premier na całą kadencję.

13. Pomożemy Stoczni (UE chce zwrotu 4 mld).

14. Zredukujemy administrację państwową.

15. W rządzie nie będzie byłych członków PZPR.





Dla mnie, raz dane słowo, jest święte...

Jarosław Kaczyński, 10 VII 2006

"

oto słowo pańskie
7
MiejskoGminny Ośrodek Kultury we Fromborku w najbliższą niedzielę organizuje dwie imprezy: Prawybory parlamentarne 2007 oraz Święto Pieczonego Ziemniaka. Obie odbywać się będą praktycznie w tym samym miejscu i mogą doskonale współgrać ze sobą.

Festyn ziemniaczany przyciągnie, jak zawsze, sporą grupę mieszkańców Grodu Kopernika, a tłumy wyborców będą doskonałym poligonem testowym dla ugrupowań, które startują w zbliżających się wyborach parlamentarnych; będzie to dla nich doskonała okazja sprawdzenia się praktycznie na starcie wyścigu wyborczego (termin zgłoszenia do PKW kompletnych list
Read More
upływa bowiem 26 września br.). Wyniki głosowania pozwolą im np. uaktualnić oraz dostosować dalszą strategię kampanii wyborczej. Swój udział w prawyborach zapowiedziały niemal wszystkie liczące się w sondażach partie. Walka wyborcza nie będzie jednak odbywać się na noże, gdyż organizator wykluczył tego rodzaju praktyki w regulaminie (niżej wyciągi z regulaminów obu imprez).

Wszystkich, którym przyjdzie ochota oraz będą mieli czas na przybycie do Fromborka, serdecznie zapraszam, jako współorganizator imprez.

O szczegółowe informacje można dowiadywać się telefonicznie [MGOK 55 243 71 71, tel. kom. 517 968 462], za pomocą poczty elektronicznej: koteusz@interia.pl lub mgokfrombork@o2.pl . Informacja o imprezach została także umieszczona na oficjalnej stronie samorządu fromborskiego: www.frombork.pl .

Pozdrawiam i jeszcze raz zapraszam

Krzysztof Kotowski, dziennikarz free lancer



23 września 2007r.

Prawybory parlamentarne 2007

Kampania wyborcza i wybory w dniu 23 września br. we Fromborku przebiegać będzie według następujących zasad ogólnych:

Oficjalnie prowadzona będzie w godzinach od 12.00 do 16.00.

Partie mogą rozstawić swoje stoiska (np. namioty) oraz prowadzić poprzez swoich przedstawicieli akcję informacyjną na terenie całego miasta.

Reprezentanci partii mają zagwarantowane wystąpienia w miejscu przeprowadzania imprezy tj. na terenie Osiedla Słonecznego z trybuny przy M-GOK; wystąpienia prezentowane będą w dwóch blokach przemówień (np. po 5 minut dla każdej partii czas do uzgodnienia), a kolejność wystąpień ustalona zostanie w drodze losowania. Organizator zapewnia oczywiście sprzęt nagłaśniający.

W trakcie kampanii zabronione są agresywne ataki na przeciwników politycznych; dozwolone jest jedynie porównywanie programów. Wszelkie przejawy agresji politycznej (interpretacja leży w gestii organizatora) mogą spowodować, że organizator poprosi przedstawicieli partii o dowolną wpłatę na rzecz organizacji pozarządowej działającej na terenie Fromborka.

Lokal wyborczy otwarty będzie (w godz. 12.00 16.00) w siedzibie MGOK. W głosowaniu będzie mógł wziąć udział każdy dorosły przybyły na imprezę. Głosujący oddadzą swe głosy na poszczególne komitety wyborcze, a nie na kandydatów poszczególnych ugrupowań.

Warunkiem uczestniczenia w kampanii jest przywiezienie przez przedstawicieli ugrupowań kiełbasy wyborczej (np. kiełbasy, kanapek, słodyczy, pieczonego prosiaka lub drobiu itp.)



Święto Pieczonego Ziemniaka

W programie imprezy m.in.:

Konkursy, gry i zabawy wśród których m.in.: strzelanie z łuku do celu, lanie wody, strącanie jabłuszek kręgle, przeciąganie liny (obowiązkowo z udziałem przedstawicielek płci pięknej), rzut gumiakiem do beczki, wszyscy podskakujemy.

Konkurs piękności bloków Osiedla Słonecznego oraz zgłoszonych bloków z terenu miasta (komisja oceniać będzie m.in. elewację zewnętrzną, otoczenie budynków, klatki schodowe).

Turniej piłki nożnej drużyn 5-osobowych.

Turniej piłki siatkowej.

Pieczenie ziemniaków (ognisko na placu obok bloku Nr 14 na Osiedlu Słonecznym) oraz pieczenie kiełbasek, grilowanie.

Wspólne gotowanie ZUPY NA GWOĹšDZIU I Z CZEGO SIĘ DA M-GOK zapewnia wkładkę mięsną, a pozostałe składniki uczestnicy imprezy).
6
wywiad pt. "Lech Kaczyński: Chory system pewnych elit"



"- Za to, że Lepper i Giertych zostali wicepremierami, odpowiedzialność ponosi PO. To oczywiste."



Prezydent RP Lech Kaczyński



Chyba to wystarczy by więcej taki człowiek nie był prezydentem. To wygląda jak by ten człowiek żył w innym świecie - w swoim małym domku gdzieś na zadupiu - i nie dostrzegał rzeczywistości go otaczającej.
6
Komentarz Piotra Stasińskiego, zastępcy redaktora naczelnego GW.



Wydaje się, że facet wie co mówi o nasze władzy.
What is Kliqqi?

Kliqqi is an open source content management system that lets you easily create your own user-powered website.

Latest Comments