reklama
6
Wałęsa, Kaczyński i Tusk wszyscy są siebie warci.Każdy z nich osobno jest chory na każdego z pozostałych.Kaczyński zieje nienawiścią do Wałęsy a ten do niego. Tusk do tej pory krył sie ze swoimi kompleksami, ale po wycieczce do Brukseli widać, że coraz trudniej utrzymać mu na wodzy swoja chęć ukręcenia łba Kaczyńskiemu.Jak to się ma do deklarowanej polityki miłości?Wszyscy trzej są sfrustrowani ambicją rządzenia za wszelką cenę. Powiedzmy szczerze bez ogladania się na racje innych, czy też interes społeczny. "Społeczny" bryluje tylko w ich frazesach.To jednak nie zabawa w piaskownicy jak komen
Read More
tują często media. Oni bawią się nami,naszym życiem.Ich poziom uprawiania polityki jest poziomem naszej egzystencji.Smutna to konkluzja. Teraz wiem czemu siedząc przed telewizorem nie smakuje mi piwo.
6
Nie pisałbym tego tekstu, gdybym nie oglądał przedwczoraj wieczornego programu w TVN24 i nie słyszał wypowiedzi Lecha Wałęsy. To dało mi impuls i skłoniło mnie do zgłoszenia protestu w tej kwestii, bo uważam, że osoba Wałęsy, za którą tak mocno lobbował premier Donald Tusk, to kompromitacja dla naszego kraju.



I żeby nie było żadnych nieporozumień. Niewątpliwie Lech Wałęsa stał się w naszym kraju ikoną walki z systemem komunistycznym. Nie wiem doprawdy, a przynajmniej nie mogę tego z całym przekonaniem stwierdzić, czy ktoś inny mógłby się taką ikoną stać, lecz nie to jest najważni
Read More
ejsze, bo jestem wdzięczny wszystkim walczącym z komunizmem za to, że mogę w tej chwili głośno wyrażać swoje poglądy i nikt mnie za to nie zamyka do więzienia, albo nie szykanuje w inny sposób np. zmuszając do podpisania jakiejś lojalki.



Jednak z upływem czasu zachowanie ikony rozdrażnia mnie coraz bardziej z bardzo prostego powodu takie zachowanie symbolu walki z komunizmem, symbolu uznawanego nie tylko w Polsce, ale chyba i na całym świecie, po prostu mu nie przystoi.



Nie można pominąć w moich argumentach faktu, że owa ikona obalenie komunizmu przypisuje tylko i wyłącznie sobie, innych zaś sprowadza do roli pomocników, którzy za jej przyzwoleniem robili to, co im nakazała. Dorzucić do tego można psychiatryczne diagnozy ikony o paranoidalnych skłonnościach osób, które w inny sposób niż ikona oceniają przebieg najnowszej historii. Nie będę się o tym jednak rozpisywał, bo za długo byłoby pisać o tym.



Wrócę do wczorajszego programu TVN24. Otóż wczoraj ikona dała kolejny przykład swej mądrości wypowiadając się na temat uczestników brukselskiego szczytu i wcześniejszej awantury związanej z podróżą.



Lech Wałęsa wspominał coś o tym, że inteligencja może być wrodzona albo nabyta, po czym wydalił z siebie kolejną diagnozę lekarską mówiąc o prezydencie Lechu Kaczyńskim taką rzecz mianowicie:



Kaczyński ze swoja nabytą inteligencją i małym móżdżkiem.



A dlaczego ikona pozwala sobie na tego rodzaju wypowiedzi? Odpowiedź jest prosta: czuje za sobą siłę wspierającą go w tych działaniach. Nie doszukując się innych specjalnych sił jedno stwierdzić mogę: Na pewno popiera go obecnie urzędujący premier Donald Tusk, który lansował Lechą Wałęsę na tzw. mędrca Europy. Jeden cytat na dowód tego (inne licznie występują w różnego rodzaju serwisach):



Nieoficjalnie sprzeciw Hiszpanów tłumaczono obawami kreowanego na przywódcę rady mędrców Felipe Gonzaleza, który nie chciał, by w jej składzie znalazły się tak znane osobistości jak Wałęsa. Za kandydaturą byłego prezydenta lobbował w ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk. Szef Komitetu Integracji Europejskiej Mikołaj Dowgilewicz potwierdza, że premier rozmawiał na temat kandydatury Lecha Wałęsy z przywódcami krajów Unii. Szef UKiE zaprzecza jendak, by kandydatura Wałęsy budziła jakiekolwiek kontrowersje, a przynajmniej nikt głośno nie formułował żadnych argumentów przeciwko polskiemu kandydatowi do rady.



Pomijając protesty Hiszpanów (nie oni powinni dokonywać oceny Wałęsy, tylko Polacy) oraz zaprzeczenia szefa UKiE (nie są istotne, jeśli chodzi o fakt lobbowania) pozostaje kwestia, dlaczego premier uznał kandydaturę Wałęsy za godną na tyle, w świetle postawy ikony w ostatnich choćby latach, żeby wysunąć ją do składu 12osobowej Grupy Refleksyjnej, której zadanie jest określić kierunki, w jakich Europa ma podążać w przyszłości.



*****

Przewodniczącym grupy, powołanej przez przywódców UE na szczycie w grudniu zeszłego roku, został były socjalistyczny premier Hiszpanii Felipe Gonzalez. Wówczas mianowano też wiceprzewodniczących: byłą prezydent Łotwy Vairę Vike-Freibergę oraz byłego prezesa koncernu Nokia, a dzisiaj jego dyrektora nie pełniącego funkcji wykonawczych Fina Jormę Ollilę.

Poza Lechem Wałęsą w grupie znaleźli się przede wszystkich eksperci w dziedzinie integracji europejskiej, stosunków międzynarodowych, gospodarki, finansów i przemysłu. Są to: były unijny komisarz ds. konkurencji Mario Monti (Włochy), polityk niemieckiej CDU Wolfgang Schuster, była szefowa francuskiej socjalistycznej centrali związkowej CFDT Nicole Notat, obecnie ekspertka w dziedzinie trwałego rozwoju, duńska uczona Lykke Friis, holenderski architekt i publicysta Rem Koolhaas, brytyjski ekspert ds. gospodarczych Richard Lambert, austriacki demograf Rainer Munz oraz pochodząca z Grecji profesor stosunków międzynarodowych wykładająca w Oksfordzie Kalypso Nicolaidis.W sumie w grupie zasiądą cztery kobiety.

*****



Nie zamierzam badać szczegółowo czy ikona prezentuje podobny poziom mądrości, co pozostali członkowie tego gremium, bo pogląd w tej kwestii mam już wyrobiony. Ciekaw jestem tylko czy premier Tusk dąży w swoich działaniach do poziomu Lecha Wałęsy.



Jestem przekonany, że w swojej ocenie przydatności Wałęsy jako mędrca Europy nie jestem osamotniony. Jedno z potwierdzeń znalazłem we wczorajszej audycji TVN24, w której Zbigniew Bujak zgłaszał swój sprzeciw tej kandydaturze twierdząc, że Lech Wałęsa będzie tylko rozpowiadał, że to on sam obalił komunę, domawiając racji innym uczestnikom wydarzeń z okresu lat 198090. Swoista ciekawostką w tym programie było dociekanie Bogdana Rymanowskiego, prowadzącego audycje, dlaczego Bujak sprzeciwia się kandydaturze NAJPOPULARNIEJSZEGO POLAKA. Idąc tokiem najpopularniejszego rozumowania można by się zastanawiać, dlaczego Doda nie była naszą kandydatką do tytułu mędrca Europy.



Poza tym ową bufoniastą postawę potwierdza zresztą sam Wałęsa wypowiadając się w poniedziałek:



spróbuje budować nową Europę. Ja mam wizję Europy. Walczyłem, żeby była inna



Słowo ja na pierwszym miejscu. Nie powiedział np. że spróbuje przekonać do swojej wizji pozostałych członków Grupy Refleksyjnej, nie on powiedział że ON spróbuje. Po co przekonywać? Przecież on jest najmądrzejszy, najważniejszy bo



Stąd mój protest, bo uważam, że działalność ikony skompromituje nasz kraj jeszcze bardziej niż kłótnie o samoloty i krzesełka. Jeżeli miałbym się kompromitować jako Polak, to wolałbym robić to sam i na własny rachunek. Nie potrzebuję lichych, choć pewnych w tym względzie pełnomocników do tego rodzaju działań.



Jeżeli były prezydent stawiał diagnozy lekarskie to, dlaczego ja miałby sobie nie pozwolić na to, proszę bardzo: czy wiecie dlaczego Lech Wałęsa ma mózg wielkości piłeczki do ping ponga? Bo mu spuchł. Podobne lekarskie podejrzenia mam jeszcze wobec kilku innych polityków.



Cytaty za:



http://news.money.pl/artykul/lech;walesa;wsrod;medrcow;ue;byly;protesty,241,0,376305.html



http://news.money.pl/artykul/lech;walesa;w;grupie;medrcow;europy,84,0,377428.html



TVN24
5
Sprawę wyjaśniło jedno zdanie, króciutka informacja, która rozstrzyga całkowicie, że racja jest po stronie premiera Tuska i jego obrońców. Informacja jest krótka, więc i ja krótko.



Wszyscy wiedzą, że premier Tusk oraz cała ekipa polityków Platformy zamierzali i realizują w praktyce hasło: Tanie państwo! Gdzie tylko można ogranicza się wydatki, korzysta z pomocy, rzeczowej oraz finansowej, innych, tnie się koszty itd.



Ten sam model stosowany jest także podczas wizyt zagranicznych. Jak tanio, to tanio i nie można na ten temat wieść bzdurnych sporów.



Obec
Read More
nie wiadomym jest, że w składzie delegacji rządowej znajdą się trzy osoby: premier, minister spraw zagranicznych oraz minister finansów. Wiadomo także, jak przebiegać mają obrady w Brukseli. W trakcie spotkania roboczego polskiej delegacji przy stole obrad przysługiwać będą dwa krzesła, które zajmą szef delegacji i, w zależności od poruszanych zagadnień, minister jednego lub drugiego resortu. Oczywiście dopuszczalnym byłoby też, gdyby oba krzesła zajęli: premier i prezydent, a pomniejsi urzędnicy zajmowali się antyszambrowaniem w poczekalni. Jest to wariant dopuszczalny, ale upada on, gdy dotrze do nas wiadomość, że PODCZAS KOLACJI KRZESŁO JEST TYLKO JEDNO, dla szefa delegacji.



Zestawmy więc słowa: kolacja oraz krzesło (jedno! co ważne jest niezmiernie). I co otrzymamy? Że, gdyby krzesło to zajął prezydent, to premier musiałby kupować sobie kolację w jakimś Mc Donaldzie, albo innym fastfoodzie i WYDAWAĆ PIENIĄDZE, nasze pieniądze, których wydawanie premier obiecał przecież ograniczyć!



Jasny stąd płynie wniosek, że prezydent powinien zostać w domu tj. w pałacu prezydenckim i za granicę nie wybierać się, bo narazi nasze państwo na straty.



źrodło informacji: http://www.rp.pl/artykul/16,204549.html
4
Błąd wielki popełniła Platforma Obywatelska dopuszczając do odwołania ze składu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu swego, jeśli chodzi na hałas medialny, czołowego polityka czyli Janusza Palikota. Jego osoba bowiem zapewniłaby powszechne upowszechnianie kultury za pomocą środków przekazu. Gdyby jeszcze pozostał on w Komisji Łączności z Polakami za Granicą nasza kultura rozpowszechniana byłaby na całym świecie.



Kariery w KKiŚP poseł Januszek nie zrobił. Za krótko był, niestety. Ujęto go w składzie komisji 15 listopada 2007 roku, a odwołano 23 stycznia bieżącego. 70 dni za
Read More
ledwie. PO doszła do wniosku, a miało to coś związek z blogowaniem Januszka i jego wypowiedziami na temat prezydenta oraz wina, że poseł Januszek powinien pracować na innym odcinku budowania pomyślności naszego kraju i głosami swoich członków w KKiŚP, upominając go jednocześnie, pozbyła się go z tego grona.



Teraz niech żałują! Bo poseł Januszek niezwykle pracowitym okazał się i zapędził wszystkich członków Komisji Nadzwyczajnej Przyjazne Państwo do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji którą kieruje do tytanicznej pracy. W okresie 274 dni działalności tej komisji odbyło się 170 posiedzeń, w wyniku których powstało tyle projektów ustaw, że obecnie Sejm zajmować się musi uchwaleniem pakietu liczącego grubo ponad 100 propozycji zmian w naszym prawie.



Gdyby w Platformie byli ludzie rozsądni, to pozostawiliby posła Januszka w KKIŚP, nie przejmując się jakimś tam prezydentem, żeby w prawie kultury naszej oraz środków przekazu dokonał on wręcz rewolucji, a nie przenieśli go do KNPPdszzob, żeby szanse na właściwe uregulowanie tych spraw zmarnować.



Proszę sobie wyobrazić tę ilość projektów ustaw, które w sposób dogłębny i rzeczowy doprowadziłyby do nadania kulturze naszej oraz środkom przekazu odpowiedniego znaczenia; choćby już tylko samej kulturze, która bez przerwy pozbawiana jest środków z budżetu, a gdy przychodzi co do czego, to każdy rząd jęczy, ze kasy nie ma, bo są inne potrzeby. Jeśli tak dalej kultura będzie tak traktowana, to w końcu schamiejemy. Wszyscy!



A nałóżmy jeszcze na to aktywność posła Januszka w różnego rodzaju mediach, które wręcz prześcigają się, żeby go przyciągnąć do studia lub na łamy. Prace komisji i jej osiągnięcia byłyby bez przerwy nagłaśniane, więc nie umknęłyby uwadze opinii społecznej, a i media pożywiłyby się przy tym spełniając jednocześnie swą misję, czy co tam innego, co mają w obowiązku.



Niejako przy okazji Platforma popełniła kolejny błąd pozbywając się posła Januszka z innej komisji sejmowej, a mianowicie z Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Nie warto było, bo znając aktywność posła Januszka (mam nadzieję, że jego witalność nie wynika ze spożywania produkowanych przez niego wynalazków, choć nie jest to aż tak istotne) można się by było spodziewać szerokiego propagowania naszej kultury wśród Polonii zamieszkującej w krajach niemal całego świata, a także przy okazji wśród mieszkańców tamtych krajów, gdzie Polonusi żywot swój pędzą.



Zapewne jednym ze znaczących efektów tego szerzenia kultury byłby powrót, skuszonych wartością naszej kultury oraz możliwością spożywania jej u źródeł, dużej grupy emigrantów, a tym samym realizacją zapowiedzi przedwyborczych PO o powrocie poszukujących pracy i dochodów daleko od Ojczyzny.



Wytknąłem te rażące błędy, żeby wykazać, iż zależy mi bardzo na pomyślności obywateli naszego kraju, a Platforma sama rzuca sobie pod nogi kłody, sprzeniewierzając się swym obietnicom z kampanii wyborczej czyli że ja mądry jestem, a oni gupki zwyczajne.
5
Lech Wałęsą jest niesłychanym skarbem dla tych wszystkich, którzy chcą zrozumieć, o co chodzi w obecnym sporze o lustrację. Inaczej niż jego obrońcy, nie opowiada on bowiem andronów o tym, że chodzi o obronę legendy, budowanie narodowej mitologii, która konieczna jest dla każdego narodu. Nie snuje też opowieści o tym, że archiwa szkodzą, i dlatego powinny być badane przez odpowiedzialnych (czytaj mających odpowiednie namaszczenie) historyków, którzy nie będą się babrać w brudach, ale zajmą się pisaniem "żywotów świętych laickich".



Nie. On mówi, co myśli (a nie ma co ukrywać, że po
Read More
dobnie myślą i jego obrońcy, tyle że oni nie mówią tego wprost). Tak było także w ostatniej wypowiedzi dla portalu "Newsweeka", gdzie były prezydent komentował informację, że Sławomir Cenckiewicz wyda kolejną, tym razem prostszą książkę, na temat jego przeszłości. Lech Wałęsa otwarcie powtórzył w niej, że "Cenckiewicz zapłaci za to", i że "trzeba będzie go dopaść". I takie są cele obecnego "polowania z nagonką" na historyków, którzy mają odwagę nie tworzyć "żywotów świętych", ale opisywać realną historię.



Nie chodzi w nim zatem wcale o to, by poznać prawdę, czy ocalić mity, ale o to, by wyeliminować (dopaść) tych, którzy nam nie odpowiadają, by zmusić ich do milczenia i zniszczyć. A potem zrobić to samo z IPN-em, który nie chce podporządkować się władzy salonu. Ciekawe, czy PO zdecyduje się rzeczywiście uczestniczyć w "dopadaniu" historyków i Instytutu Pamięci Narodowej. Jeśli zaś tak, to co zrobią wówczas Jarosław Gowin i Andrzej Czuma... Bardzo ciekawe też, jak uzasadnione zostanie przejście na stronę postkomunistów w sprawie, która dla przyszłości Polski jest więcej niż kluczowa.
22
Na Braniewiaku gorąco na temat grudniowych wyborów.Jedni sami pod różnymi nickami promują siebie tak jak chociażby Duda, co zauważył nawet jeden z komentatorów.A reszta krytykują wszystkich startujących, wyciągając wszelkie ich brudy.Jak to w kampanii, jak ktoś się wystawia to musi teraz o sobie się nasłuchać.Większość to zwykła złośliwość i ani kszty prawdy.Taka nasza polska natura.Tym bardziej że wpisy są anonimowe zatem można używać najgorszych bluzgów.I tu znów wyłazi nasz poziom w dyskusji.Stąd konkluzja dla wpisujacych się-tak jak opluwasz kandydujących tak teraz spójrz na siebie, jesteś
Read More
taki sam.Mówię dom tych, którzy nie silą się na merytoryczną ocenę tylko śląd k...y i ch...je tylko dlatego że jakiejś osoby nie cierpią.Ja na kandydatów których nie znam nie będę się wypowiadał.Znam za to Dudę ale o nim nie mogę powiedzieć nic dobrago i to tyle w tym temacie.
15
Nastały czasy ustrojowych przemian i poczuliśmy się NARESZCIE U SIEBIE. Wstąpiliśmy do klubu państw USIŁUJĄCYCH SPRAWIAĆ WRAŻENIE - SAMODZIELNYCH, SUWERENNYCH, NIEZALEŻNYCH. Wstąpiliśmy do NATO, zamarzyła się nam UNIA EUROPEJSKA. Europa znajdująca się w stanie cywilizacyjnego rozwoju. Europa nowoczesnych OJCZYZN. Postępu, a nie - WSTECZNICTWA. UE państw specyficznych odrębności stanowiących o ich sile i znaczeniu. Chciałbym zaakcentować słowo: ODRĘBNOŚCI.



II



Zamierzałem wstąpić do Europy suwerennych państw, a wstąpiłem do Europy państw zglajchszaltowanych, ujednolicon
Read More
ych, do grona państw niczym się nie różniących, zaszczepiających swojej społeczności obce, a często - niezrozumiałe obyczaje (np. aborcja, eutanazja, małżeństwa gejów); wpisałem się do kamiennego kręgu państw szablonowych, nie dążących do osiągnięcia wyższego poziomu, dążących za to do ich unifikacji, do narzucenia norm moralnych obowiązujących WSZYSTKIE, wchodzące w skład UNII.



III



W nie tak dalekich czasach, naszym poczynaniom towarzyszyło bystre oczko Czerwonego Brata. Braciszek określał nam obiecującą przyszłość, a my nie mieliśmy nic do powiedzenia. W żadnej istotnej kwestii. Naszą rolą było kontentowanie się sprezentowaną nam smyczą, obrożą i okupacją (pocieszaliśmy się, że mamy najdłuższy łańcuch w psiarni łaskawego pana, że mamy WŁASNE pchły). Teraz jesteśmy w Unii i też, jak za Z.S.R.R., mamy SUWERENNE pchły, oraz NIEZBYWALNE PRAWO DO OBROŻY, gdyż, jak pisałem w tekście SYSTEM, nadal nie jesteśmy państwem samodzielnym, a nasza niezależność jest odmianą włażenia jej w cztery litery. Nadal nie jesteśmy krajem normalnym i do tej normalności prowadzić nas będzie droga długa, trudna i najeżona umizgami do NADBIUROKRATYCZNEJ UE).



IV



O przerostach administracyjnych w UE powiedziano już tyle, że mówienie o nich JESZCZE RAZ, byłoby nietaktem wobec inteligencji czytelnika, nie o tym więc napiszę, ale skoncentruję się na naszej NADGORLIWOŚCI. Serwilizm wobec unijnych przepisów jest zadziwiający. Przykładem są niepojmowalne trudności z prawidłowym wypełnianiem formularzy, pism z prośbami o przyznanie dotacji na określony cel. Kwestionariusze te, nie dość, że są skonstruowane nieprecyzyjnie, że są swawolnym i dowolnym owocem umysłowej produkcji naszych urzędników, to zawierają DODATKOWE zalecenia, dyrektywy NIE WYMAGANE PRZEZ UE. Toteż nie ma w tym nic osobliwego, że dotacje te są wykorzystywane w rażąco nagannym procencie, bo zanim się te papiery wypełni, mija ustalony termin ich składania i zabawa w tracenie czasu trwa dalej.



Ale już się stało, klamka zapadła i już jest po herbacie: oprócz lamentów, złorzeczeń i utyskiwań, że na własnej skórze doświadczyliśmy bliskiego spotkania ręki z nocnikiem, pozostało nam wykaraskać się z opresji, pozostało nam wierzyć, że jakieś państwo powie za nas: NIE.
18
Na początek napiszę, że zawsze mam obawy czy dobrze dzieje się w Polsce, gdy ludzie pokroju Wojtka Penkalskiego zostają przedstawicielami wyborców.

Ale moje obawy mogą być przecież nieuzasadnione, bo wiele osób powiada, że Wojtek (posiadający przecież burzliwą dość przeszłość) zmienił się, podobno nawet na lepsze. Nie wykluczam oczywiście takiej możliwości, być może, ale wiem jedno – na pewno nie dało się tego zauważyć przed 2 maja br., gdy we Fromborku odbywały się prawybory parlamentarne, w których wszystkie inne ugrupowania pokonał Ruch Poparcia Palikota. Nie będę więcej wykazywał sw
Read More
ej upierdliwości i przejdę do przedstawienia wrażeń powyborczych, lecz jednak pozwolę sobie na krótkie podsumowanie tej części tekstu: Może wyborcy wybierają takich swoich przedstawicieli na jakich zasługują?



Dziewięć dni po wyborach Fakt opublikował tekst pod tytułem: „Jebn...y prętem” poseł Palikota. Klnie jakby właśnie wyszedł z pudła

Pozwolę sobie zacytować krótkie fragmenty (wytłuszczenia moje) artykułu prasowego:

Wojciech Penkalski nie ukrywa, że siedział w więzieniu. Sam o tym mówi. Poseł-elekt nie ubiera też w piękne słowa tego, o czym myśli. Jak ma powiedzieć, że ktoś uderzył go w głowę, to mówi wprost: Jak mnie nie jebnie prętem jakimś! O polityce też mówi otwarcie: To gra, cyniczna, żeby uwieść tłumy.

Wojciech Penkalski po wejściu do Sejmu chce zrobić w Braniewie porządek. Z kim? Z burmistrzem i proboszczem. Bo to „klika, która obgaduje go z ambony”. – Musimy z Palikotem zrobić porządek w wielu takich mieścinach - mówi w rozmowie z dziennikarzem „Gazety Wyborczej”.

I to by było na tyle, a zacytowałem te akurat fragmenty, bo znalazła się w nich wzmianka o Braniewie i burmistrzu – do tego przejdę w następnym akapicie, a tymczasem zainteresowanych całością tekstu odsyłam do miejsca jego publikacji:

Fakt z 18.10.2011r.

A teraz o Henryku Mrozińskim, burmistrzu Braniewa, który wprawdzie niepochlebnie, lecz prawdziwie wyrażał się o swoim byłym konkurencie do fotela gospodarza miasta; sprawa oparła się, jak wiadomo, o sąd.

Mnie natomiast zastanawia i bardzo ciekawi, w jaki sposób Henryk Mroziński teraz będzie się zwracał do posła elekta Wojciecha Penkalskiego (zgodnie z prawem posłem zostanie dopiero po zaprzysiężeniu 8 listopada). Wydaje mi się, że właściwym zwrotem będzie „Panie Pośle” i taki zwrot zalecałbym Henrykowi Mrozińskiemu. Nie wiem tylko czy burmistrzowi Mrozińskiemu taki zwrot przejdzie gładko przez gardło i czy w chwili jego publicznego stosowania nie będzie on np. zgrzytał zębami. Niezależnie od tego tak wypada i tak należy się zachować w oficjalnych kontaktach przedstawiciela samorządu z parlamentarzystą. Obaj zostali wybrani z woli wyborców i nie sądzę, żeby burmistrz Mroziński był zachwycony faktem, że wszyscy zwracaliby się do niego per „Heniu”. Tak więc panie burmistrzu do 8 listopada jest jeszcze trochę czasu na to by poćwiczyć gładkie przepuszczanie przez gardło grzecznościowego zwrotu „Panie Pośle” i ewentualnie pozbyć się nawyku zgrzytania zębami.

A już na same zakończenie wiadomość z ostatnie chwili. Okazuje się, że wczoraj Wojtek Penkalski… o! przepraszam, pan poseł Wojciech Penkalski został wybrany rzecznikiem dyscypliny Klubu Parlamentarnego Ruchu Poparcia Palikota. Mhmmm… cóż powiedzieć? Chyba tylko to, że wybór wydaje się nader trafny. Jestem przekonany, że ci posłowie z RPP, którzy ewentualnie do tej pory nie mieli pojęcia o dyscyplinie bardzo szybko nabędą wiedzę na ten temat. Co więcej,.jestem przekonany, że Klub Parlamentarny RPP będzie najbardziej zdyscyplinowanym klubem w naszym parlamencie.



Z poważaniem – Koteusz



Frombork, dnia 26 października 2011 roku



Tekst pierwotnie został opublikowany na stronie TVBraniewo24 w dziale „Saloon Koteusza”

What is Kliqqi?

Kliqqi is an open source content management system that lets you easily create your own user-powered website.

Latest Comments