reklama
7
Ta partia ma duże szanse? Wbrew pozorom może się okazać, że znajdzie swoich wyborców, którzy chętnie zagłosują na nią.

Osobiście jestem zmęczony tym co się dzieje obecnie na scenie politycznej. Dzisiaj 'politycy' zamiast zajmować się sprawami merytorycznymi zajmują się sobą.
7
Jak podaje Interia, Watykan ma mieć nowy biznes - linie lotnicze. Samoloty maja być pomalowane 'religijnie'. Ciekawe gdzie będzie można nimi dolecieć? Do nieba? Pasażerowi będą z pewnośćią pod opieka 'Pana'.



Trochę to dziwne bo przecież mają zbawiać dusze a nie gromadzić kasę. Ale to może takie dwa w jednym.
8
Na świeżo dowiedziałem się, że Prokuratura Rejonowa w Ostródzie (chyba) prowadzi śledztwo w sprawie składania fałszywych zeznań m.in. przez wójta Lelkowa, Stanisława P. Postępowaniem objętych jest jeszcze kilka osób: pracownicy tamtejszego Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, a także funkcjonariusz braniewskiej policji.

Ciekawi mnie tylko fakt, dlaczego sprawy nie prowadzi braniewska Prokuratura Rejonowa, której szefuje Leszek Gabriel. Może ktoś z zewnątrz dopatrzył się zbyt bliskich kontaktów szefa prokuratury z szefem samorządu? Albo wpływ na to miały na to liczne darowizny dla Powiato
Read More
wej Komendy Policji w Braniewie (sprzęt komputerowy, zrzutka na samochód, dofinansowanie zakupu sztandaru, zakup oprogramowania itp.) czynione przez włodarza z Lelkowa?

Jeżeli ktoś wie coś na ten temat proszę o informacje!
7
Artykuł w Dzienniku Elbląskim o Szpitalu. Pan dyrektor nie ma najlepszej prasy.
8
"Bo trzeba mieć nadzieję,

że biznes się opłaci,

że będzie z niego zysk,

a firma nic nie straci."

J.Kofta



Na końskim targu po transakcji sprzedający i kupujący trzaskają się dłońmi w uścisku sankcjonując tym samym dobry handel. I jedna i druga strona kontent, bo ten ma zysk a tamten karego ogiera. A teraz coś z naszego podwórka, czyli o biznesie, z którego jeden jest happy a drugi frajer. Sprzedając grunty, budynki mienia powiatowego, na chłopski rozum zdawało mi się, są istotne tego powody.



Na ten przykład stan budżetu albo po gospodarsku li
Read More
cząc stan tych nieruchomości, który z kalkulacji jest zbyt drogi do utrzymania, albo też nie ma sensownego pomysłu, by to jakość zagospodarować. Wszystkie te powody od biedy da się przyjąć jako w jakiejś mierze zasadne. Że Starostwo i jego głowa-Starosta ma w tej głowie tak poukładane, by w tym gospodarowaniu był i był w tym interes społeczny myślałem tak do chwili aż zostałem radnym. Przyglądając się nieco bliżej tej lokalnej gospodarce, moje ambitnie społecznikowskie myślenie szybko sprowadzone zostało na ziemię. Obraz tej rzeczywistości zapewne nie różni się od małomiasteczkowych realiów, stąd przeraża mnie myśl w przełożeniu na rozmiary kraju.



A teraz konkrety, przykłady. Weźmy pierwszy lepszy z brzegu-przychodnia "Nasz Lekarz" przed wykupieniem budynku w którym stacjonuje prosi o zwolnienie z czynszu na okres remontu. Ta prośba jest zaakceptowana i jest pięknie, ale może być jeszcze piękniej. Zatem następuje wspomniany wykup budynku, choć jakby przy wycenie zapomniano o tym, iż wartość lokalu o ten remont wzrósł. No ale jak kupuje właściwa osoba to nie czepiajmy się błahostek.



Drugi przykład to sprzedaż budynku na Moniuszki. Pierwotnie działki przekazane zostały przez mienie wojskowe dla Miasta z przeznaczeniem na cele oświatowe. Że szkoła należąca do Powiatu miała plan zorganizowania stołówki to Miasto te działki pod zarząd Starostwa. Starostwo zaś niecertoląc się takimi oświatowymi detalami, jak i tym, że wcześniej wpompowano tam na wstępny remont z pół bańki, działkę sprzedało. Przy inwentaryzacji nie zauważono węzła ciepłowniczego, którego właścicielem jest MPEC, nie zauważono, iż wbić szpadlem na sztych i odkryją się fundamenty bliźniaczego budynku, tylko ciągnąć w górę. To wszystko hurtem poszło, przy okazji łamiąc prawo, bo sprzedano nie biorąc pod uwagę zapisanej klauzuli w akcie przekazania o przeznaczeniu działki na cele oświatowe. Tak więc by to móc sprzedać, najpierw trzeba było to wyprostować i choć drogę trochę to wydłuża jest to możliwe i zgodne z prawem przede wszystkim.



Jak łatwo można zauważyć jest w tym solidny bajzel, co czyni takie transakcje jeszcze korzystniejsze oczywiście dla nabywcy. Pytanie, czy ten bajzel wynika z autentycznej niewiedzy, czy ta niewiedza jest intencjonalnie konstruowana.



Kończąc w tym dekadenckim tonie niebawem opiszę państwu sprzedaż kolejnej nieruchomości po Szkole Ekonomicznej. Smutna to dla mnie konkluzja siedząc w opozycji wobec takiej wolnej amerykanki, że choćbym nie wiem jak najprawdziwszą rację miał to i tak mnie przegłosują choćby jednym głosem. Na nic zatem argumenty, iż mandat po 4 latach wygasa, a po nim przyjdą inni i oby mieli jeszcze czym zarządzać.



Janusz Piskorski
8
VIP-y przy korycie

Od roku 1990, czyli od chwili dokonania zmiany ustrojowej naszego kraju, na różnych szczeblach władzy samorządowej (w miarę upływu czasu) bardzo często pojawiają się te same persony. A to na stołku wójta, burmistrza czy też sekretarza gminy, albo na stanowisku kierownika jednostki organizacyjnej samorządu lub kierownika wydziału. Okazuje się, że gdy raz osobnik zaistniał na jakimś prominentnym stanowisku, to już trudno mu zniknąć nawet gdy okazał się całkiem niekompetentny ze sceny kadrowej samorządu.

Nie można by było mieć pretensji, gdyby ważna persona, czy
Read More
li tzw. VIP, okazała się osobnikiem przydatnym, tworzącym na zajmowanym stanowisku dobrą jakość pracy urzędnika, posiadającą odpowiednie kompetencje. Ale gdy zajmuje stanowisko tylko dlatego, że ma układy? Albo dlatego, że siła polityczna, czy też raczej układ towarzysko-interesowny (jeżeli chodzi o samorząd na szczeblu powiatu), postanowiła go lub ją wydelegować do zajmowania kluczowego stanowiska w samorządzie? To już wielka przesada!

Uznać jednak należy, że owe układy towarzysko-interesowne, są jednak rzeczywistością powiatową. Wobec tego podsuwam nie roszcząc sobie pretensji do autorstwa pomysłu ideę stworzenia z tej grupy osobników realnej siły politycznej. Proponuje zatem powołanie partii o nazwie KORYTO, a jej liczebność szacuję na przynajmniej kilkaset tysięcy członków. Proponuję także zgrabne hasło wyborcze: Wyprzedzimy wszystkich o pół ryja. Trzeba jednak się z powołaniem partii mocno spieszyć, bo być może najbliższe wybory parlamentarne odbędą się w tym roku. Taka siła może okazać się czarnym koniem w wyścigu wyborczym! A po sukcesie w wyborach parlamentarnych przyjdzie kolej na sukces w wyborach samorządowych.
9
Standardem w Europie jest, że urzędnik służy petentowi, który odwiedza urząd. W Niemczech np. idąc załatwić sprawę w jakimkolwiek urzędzie możemy liczyć na to, że urzędnicy poczęstują nas kawą czy też herbatą, posadzą w wygodnym fotelu, wysłuchają, a następnie prosząc nas o chwilkę cierpliwości sami pobiegną z naszymi papierami pod ręką do sąsiednich pokoi i załatwią sprawę jak należy. Standardową procedurą jest też informowanie każdego petenta o procedurach i możliwościach załatwienia sprawy bez zbędnej zwłoki, wymaganych dokumentach itp. W owych Niemczech petent nie musi biegać po piętrach,
Read More
żeby w końcu któryś z urzędników poinformował go o procedurach. Praktycznie sprowadza się to do tego, że przychodząc do urzędu nie musimy odwiedzać kolejnych pokoi, gdyż sprawę załatwia za nas jeden urzędnik. Widocznie w Niemczech urzędnicy mają świadomość tego, że ich pensje pochodzą z podatków płaconych przez petentówpodatników, że wobec społeczeństwa pełnią oni rolę służebną.



Wydawałoby się, że w Polsce, po wejściu do Unii Europejskiej, obowiązywać zaczną te same procedury. Okazuje się jednak, że "Polska, to taka dziwna kraj", gdzie dobre zasady muszą przez szereg lat (a może nawet dziesięcioleci) przebijać się z trudem, aż zostaną uznane za normę. U nas urzędnik, to pan! A petent, który odwiedza urząd, to "natręt", który tylko przeszkadza urzędnikowi w pracy. Nie dziwią większości z nas (a szkoda!) wypowiedzi urzędników w stylu: "wszelkie niezbędne informacje były zamieszczone na tablicy ogłoszeń", "pan przyjdzie jutro, bo pani Jadzia jest na urlopie", "niech pan idzie do pokoju obok, to może tam pan to załatwi", czy też klasyczne, filmowe "nie widzi, że jem śniadanie" itd.



Niemal w każdym urzędzie na terenie powiatu zdarzają się przypadki, że petent musi dobijać się o informacje, a urzędnicy nie kwapią się z samodzielnym ich udzielaniem. Urzędnicy skarżą się często, że mieszkańcy, których obsługują są nerwowi, nie panują nad emocjami, zachowują się agresywnie. Ciekawe jak by się zachowywali ci sami urzędnicy, gdyby ich pozbawić pracy, zasiłku dla bezrobotnych i kazać im utrzymywać rodzinę z zasiłku przyznawanego "z łaski", po wielu bojach i pokonaniu swoistego slalomu po korytarzach urzędu? Czy nie mówiliby wówczas np., "że ten pierdzistołek nie chce ruszyć tyłka"?

Wizyta petenta w urzędzie wcale nie musi być dla niego przykrością, stresem, czy powodem do obaw, że pan urzędnik, czy też pani urzędniczka, obrażą się!

Ale przecież Polska, to jeszcze taka dziwna kraj.
9
Zdaje się że oficjalny, przyklepany plan jest taki - nowa spółka przejmuje majątek i pracowników, a SPZOZ Braniewo z długami zostaje postawiony w stan likwidacji.



Przy obecnej żałosnej sytuacji finansowej (nie płacą wynagrodzeń) i kadrowej (pierwsze implikuje drugie tzn. część lekarzy odeszła, część zapowiada odejście) Szpital może nie dotrwać jako funkcjonująca instytucja (której zadaniem jest leczyć, ba ratować życie).



Co najgroźniejsze, ten wariant zakłada, że przestaje działać pogotowie ratunkowe, które jest cześcią szpitala - wówczas faktycznie życie mieszkańców
Read More
powiatu zostaje zagrożone - co z ludzimi z wypadków?, co z mieszkańcami wymagającymi natychmiastowej pomocy lekarskiej? Czas dojazdu pogotowia z Elbląga w niektóre częśći powiatu, może się okazać stanowczo za długi by uratować kogoś, ktogo dałoby się uratować gdyby pomoc przyszła wcześniej.



Tu pytanie - czy Starostwo jest przygotowane na taki wariant?



No dobrze załóżmy, że na wpół-funkcjonujący szpital dotrwa do przekształcenia. Czy będzie szło ku lepszemu? Wątpię. Do tego potrzeba pieniędzy, sprawnego menadżera i planu. Ba, w założeniu nowa "firma" ma przynosić zysk.



Postawa Starosty - "który nic nie może zagwarantować, nic nie może obiecać" - może wynikać z czystej interesowności, po prostu jeśli szpital "zdechnie" to smakowite jego kąski(ZOL, Pogotowie Ratunkowe) będzie mogla przejąc inna firma - niekoniecznie "spółka-nowy szpital" a np. jakaś inna z udziałem p.Dziąga, jego żony np. powstała na bazie szkoły na ul. Szkolnej, a może poprostu jakaś inna firma która wygra ogłoszony przez Starostwo przetarg?. Obym sie mylił.