reklama
4
Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł w ciągu trzech lat zdystansować Donalda Tuska taką wypowiedź usłyszałem (cytuję z pamięci)) z ust Jarosława Gowina, który wypowiadał się na temat kandydatury premiera Donalda Tuska na prezydenta w kolejnych wyborach. Pan Gowin ma albo małą wyobraźnię, albo zamienił się z kimś na rozumy (oczywiście ze szkodą dla siebie).

Nie jest to pierwsza wypowiedź na temat kandydatury Tuska na prezydenta. Wcześniej mówił o tym inny członek PO a mianowicie Grzegorz Schetyna. Tyle, że jego wypowiedź nie była taka naiwna.

A dlaczego uważam, że
Read More
Jarosław Gowin, w tym przypadku, nie posłużył się wyobraźnią? Otóż, dlatego że sprawą powszechnie wiadomą jest fakt, iż rzeczy używane zwyczajnie zużywają się. Dlaczego więc nie miałaby ta zasada obowiązywać funkcji premiera?

Dość zgrabnie ujął to na swoim blogu Marcin Jurzysta (03.01.2008r., 15:16); pozwolę sobie zacytować ten fragment:

Przecież rządzenia spala, nie tylko intelektualnie i fizycznie, ale politycznie przede wszystkim. Jak to ładnie mówią politolodzy, następuje zużycie formacji.

Pan Gowin zastanawiał się nad tym? Liczy on, że popularność premiera Tuska będzie rosła do chwili wyborów prezydenckich? Stąd moje słowa o braku wyobraźni lub zamianie rozumów. I jeszcze jedno! Czy pan Gowin wziął pod uwagę, że Donalda Tuska zdystansować może ktoś z jego partii? Tymczasem członkom PO nie wypada głośno mówić o innym kandydacie na prezydenta, ale gdy sondażowa popularność premiera Tuska spadnie...
4
OrnetaPieniężno. Leśnicy boją się

Zawód: kłusownik

Pod koniec stycznia w lasach pod Pieniężnem policjanci złapali dwóch kłusowników, którzy na łowy udali się z bronią. Jeden z nich miał przy sobie automatyczny PM 43, drugi zaś dwie dubeltówki. Okazuje się, że szczególnie 48letni kłusownik dobrze znany jest leśnikom, myśliwym, Straży Granicznej oraz policji. W ubiegłym roku służby te zorganizowały na niego polowanie. Od tego czasu kilkakrotnie groził on leśnikom odstrzeleniem.

Obaj amatorzy dziczyzny zatrzymani zostali w trakcie przygotowań do polowania. Z racji posiadania
Read More
broni palnej policjanci postanowili przeszukać zabudowania należące do dwóch leśników. Okazało się, że poszukiwania były obfite. Policjanci znaleźli bowiem oprócz amunicji którą mieli kłusownicy przy sobie tj. 23 naboje do PM oraz 11 ładunków do dubeltówek 126 sztuk amunicji oraz sześć rac sygnalizacyjnych, a także sprzęt do wyrobu amunicji oraz całą kolekcję przyrządów do kłusowania. Prokuratura, po przeprowadzeniu postępowania wstępnego, wobec kłusowników zastosowała dozór policyjny.

W niektórych rejonach naszego nadleśnictwa są połacie lasu, na których uświadczyć nie można, ani sztuki zwierzyny. Jest to skutek działalności kłusowników m.in. 48letniego Romana L. Wielokrotnie groził on naszym pracownikom, że załatwi ich, gdy będą mu przeszkadzali w kłusowaniu powiedział Janusz Zaleski, nadleśniczy Nadleśnictwa Orneta. Leśnicy obawiają się spełnienia obietnic kłusownika i wręcz boją się pełnić służbę. Tym bardziej, że wspomniany kłusownik półtora roku temu był zatrzymany niemal z bronią w ręku tyle, że wówczas nie można było mu udowodnić jej posiadania na dubeltówce nie było odcisków palców.

Mieszkaniec podpieniężnieńskiego Łoźnika był już karany za uprawianie kłusownictwa. W 1998 roku w okresie, gdy ciążył na nim za to wyrok w zawieszeniu, oddział straży leśnej korzystając z pomocy policjantów z Olsztyna i Braniewa oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej, zorganizował leśne polowanie na 48latka z Łoźnika. Podczas zatrzymania nie zdążył użyć broni, ale mimo to kłusownika o posturze Gołoty musiało obezwładniać aż czterech funkcjonariuszy. W jego mieszkaniu znaleziono wówczas 10 kg przygotowanego do sprzedaży mięsa z sarny i dzika, karton nielegalnie nabytej amunicji oraz 60 litrów bezakcyzowego alkoholu.

Na ścianie zaś pyszniło się ostentacyjnie ok. 70 parostków saren dodaje Janusz Zaleski.

Nazwisko Romana L. doskonale zna każdy leśnik, myśliwy i liczne grono policjantów z rejonu Braniewa i Ornety, gdyż z kłusownictwem życie mieszkańca Łoźnika związane jest od kilkudziesięciu lat. Liczne obławy na niego organizowała w latach 70. i 80. milicja; za każdym razem udawało mu się jednak ujść karzącej ręce sprawiedliwości. Za milicyjne szykany Roman L. przebił m.in. opony samochodu komendanta milicji w Pieniężnie.

Dodatkowe fakty obciążające 48latka z Łoźnika podaje leśniczy Marek Kołkowski.

Roman L. rzucał groźby pod moim adresem nawet na sali sądowej jesienią ubiegłego roku. Dopiero na moje żądanie sąd zaprotokował jego słowa. Między innymi dlatego uważam, że ostatnie sankcje wobec kłusownika są zbyt łagodne.

O wyjaśnienie tej kwestii poprosiliśmy Katarzynę Piwowarczyk, zastępcę prokuratora rejonowego w Braniewie.

Prowadziliśmy postępowanie w sprawie gróźb, ale okazało się, że nie mieliśmy podstaw wystąpić do sądu np. o tymczasowy areszt, gdyż kłusownik nigdy nie podjął nawet prób realizacji swoich słów; nie groził bezpośrednio bronią żadnemu leśnikowi. Po ostatnim zatrzymaniu zastosowano wobec niego dozór policyjny. Kierowaliśmy się m.in. tym, że ma on na utrzymaniu niepełnosprawna żonę oraz dzieci. Nie mogliśmy pozbawić ich możliwości utrzymania.

Sposoby na skuteczne zlikwidowanie problemu Romana L. podaje, pokpiwając jednocześnie z bezsilności wymiaru sprawiedliwości, leśników i policjantów, jeden z doświadczonych myśliwych koła łowieckiego Ponowa:

Należałoby wystąpić do ministra pracy o wpisanie do rejestru zawodu kłusownik albo posłużyć się pozwoleniem na odstrzał szkodnika. Tyle, że takiego dokumentu nie ma kto wydać.

Bohater tego opowiadania odmówił wypowiedzi do prasy. Indagowany w tej sprawie odparł:

Pier...l się pan!



Krzysztof Kotowski
5
Kiedy przed laty zaczynałem pracę nad utworzeniem Stowarzyszenia SM, jedną z pierwszych informacji uzyskanych od czynników oficjalnych", było stwierdzenie, że Bydgoszcz należy do miejsc szczególnie podatnych na występowanie zwiększonej liczby chorych neurologicznie i że z powodu braku środków, nie prowadzi się badań endemicznych.



Już wtedy lekarze mówili o czterech tysiącach ludzi chorych na SM.



Gdy po latach docierają do mnie narzekania na te same badawczych zaniedbania i gdy wysuwany jest ten sam powód (brak środków), zaczynam wątpić w ekonomiczny rozsądek naszych w
Read More
ładz.



Od lat nic się w tym zakresie nie zmienia. Problem dotyka nie tylko chorych na SM. W tej samej sytuacji znajdują się reumatycy, cukrzycy, padaczkowcy, głusi czy niewidomi.

Unia wytyka nam niechlujstwo w nieracjonalnym leczeniu i ma słuszność: rozpoznanie patologicznego zjawiska decyduje o skuteczności terapii.



Narzekania na bezustanny brak środków, odwieczne apele o zaciskanie pasa, powoływanie się na dziury budżetowe i ubogie państwo, nie wytrzymują krytyki i są śmieszne, gdy widzi się, że jednocześnie stać nas na ponoszenie kosztów nagminnych malwersacji.



2



Jak wiadomo, statystyka jest podstawą rozumnego planowania. Ĺšródłem wiedzy o zjawiskach i zagrożeniach. Rejestracja zagrożeń pomaga zorientować się w potrzebach i rozmiarach udzielanej pomocy. Finansowych lub medycznych.



Choćby dlatego warto mieć rozeznanie w ich wielkości, wiedzieć na pewno, gdzie występują najczęściej i jak im zaradzić. Rejestracja pozwala więc na oszczędne gospodarowanie środkami. Nie na oko", w przybliżeniu, orientacyjnie. Ale czy wiemy ile czego na co przeznaczyć? Nie.



3



Od lat piszę do osób odpowiedzialnych za bagatelizowanie tych badań i od lat nie mogę nikogo przekonać do ich potrzeby. Wszyscy odsuwają od siebie jakiekolwiek racjonalne motywacje. Lecz że ze mnie uparty człek, pomyślałem sobie o UE i jej dotacjach. Skoro my sami nie możemy sfinansować wspomnianych badań, to może przy pomocy unijnej sakiewki jakoś uda się przezwyciężyć mentalne bariery?



4



Przedstawiam (do ewentualnego wykorzystania) wstępny (podany dyskusji i uzupełnieniom) projekt ankiet. mogących być pod­stawą szczegółowych i profesjonalnych badań dotyczących ludzi chorych i niepełnospraw­nych:



a) wiek



b) stan cywilny(czy mieszka samotnie)



c) wykształcenie (jaki jest wpływ choroby na kwalifikacje zawodowe??)



d) rodzaj schorzenia



e) kto pomaga: instytucje rządowe np. PFRON -, pozarządowe, nikt,



f) zainteresowania (teatr, film, telewizja, radio, muzyka, malarstwo, sport itp.)



g) liczba chorych zdiagnozowanych według specyfiki schorzenia (np. głusi, niewi­domi, cukrzycy)



h) stopień inwalidztwa



i) rodzinaj) dochód na rodzinę



k) czy wymaga opieki (jakiej)



l) środki utrzymania (wysokość ewentualnych zarobków, renta, zasiłek, praca)



m) sposób poruszania się (samodzielnie, tylko z opiekunem, po mieszkaniu, po ulicy)



n) warunki lokalowe (bariery w domu, osobny pokój, przystosowywana łazienka. Je­żeli nie posiada, to dlaczego)



o) dostęp do lekarstw, przychodni zdrowia, szpitala, sanatorium, lekarza - specjali­sty, psychologa



p) rodzaj stosowanej rehabilitacji



q) potrzeby i oczekiwania (pod adresem jakich instytucji powinny być kierowane)



r) liczba chorych objętych programami pomocowymi



s) czy placówki zdrowia (szpitale, przychodnie) dostarczają dane liczbowe o ilości chorych poddawanych leczeniu



t) czy pomiędzy przychodniami, a szpitalami istnieje wymiana informacji na temat liczby przewlekle chorych



u) Czy dane służby zdrowia dotyczące zaleceń sposobu udzielania wszechstronnej pomocy ludziom niepełnosprawnym docierają do służb odpowiedzialnych za pomoc społeczną?



Marek Jastrząb
4
Druga część zapisków z protokołów, dzisiaj sądowych.



Jak stwierdzono, pozwany mieszkał w dniach 1617 sierpnia br. w hotelu nie z kobietą, lecz z żoną.

Katarzyna W. nigdzie nie pracuje, uprawia wolny zawód na ulicach miasta, zwłaszcza w okolicach Dworca Głównego.

Mój współmałżonek jest histerykiem. Zasadniczą cechą tej choroby jest mania wielkości, co wyraża się tym, że jak wynika z jego częstych słów, uważa każdego za s...syna.

Na początku małżeństwa strony nie miały nawet łóżka, a tylko dwie ręce do pracy.

Na ten skwerek wychodzą zazwyczaj dzieci, wyp
Read More
rowadzając pieski, które są gorszone wulgarnymi słowami, jakie po pijanemu wypowiada pozwany.

Oskarżony rzucił w oskarżyciela prywatnego butelka po napoju wieloowocowym.

Oskarżony, będąc w stanie pijanym, dobijał się w budynku do drzwi ustępu, i to nie do ustępu dla ludzi, ale dla pracowników.

Oskarżycielka prywatna jest moją narzeczoną i mimo że ma dopiero 20 lat, prowadzi się nielegalnie. Kiedy zaczęła mi wracać do mieszkania w nocy, najpierw zacząłem ją karcić, a potem w kłótni uderzyłem zwyczajnie pogrzebaczem.

Poszkodowany był bardzo zdenerwowany i krzyczał, więc żeby go uspokoić, uderzyłem go laską w głowę.

Potwierdziło się, iż oskarżony uderzył pokrzywdzoną kijem w głowę, zaznacza się jednak, że pokrzywdzona nie była w tym mieszkaniu zameldowana.

Powód nagminnie używa we wszystkich sytuacjach słów wulgarnych, nadając im różne znaczenia, wskutek czego jego wypowiedzi bywają niezrozumiałe dla otoczenia.

Pozostał też drugi mąż, ojczym dzieci, który jednak dziećmi się nie zajmuje, tak że sąd musiał mnie ustanowić rodziną zastępczą i zagarnął cały majątek we wspólnym mieszkaniu.

Pozwana stale stuka w ścianę mieszkania i, posługując się alfabetem Morsea, obraża powoda wulgarnymi słowami.

Prawdą jest, że żyję nie z mężem, ale z innym mężczyzną, ale mnie to bardzo boli...

Ten dom, to w większości budował Jan K., który był kochankiem mojej babki, a częściowo jej siostry.

Teściowa zamieszkała z nami i bezustannie siedziała nam na głowie, robiąc swoje.

Wyprowadzając się z mieszkania, zabrałem wszystkie swoje rzeczy, również i teściową.

Z tego, co pamiętam, to nic nie pamiętam.

Zarzuty przeciwko mnie, jakobym był nałogowym alkoholikiem, nie są prawdziwe, ponieważ nie piję wódki, niestety, codziennie.



Ĺšródła: internet, własne
4
Braniewo. Starostwo powiatowe

Bronią stołków?

Wczorajsze posiedzenie zarządu, które zwołał wicestarosta Włodzimierz Kunc, zostało rozpędzone przez starostę Tadeusza Bejnarowicza. Obaj jednak przekonani są o swoich racjach w kwestii prawomocności podjętych decyzji.

Włodzimierz Kunc zapraszając członków zarządu powiatu (w tym również starostę) na posiedzenie tego grona powołał się na § 58 ust. 1 Statutu Powiatu Braniewskiego, który brzmi: Posiedzenia zarządu powiatu zwołuje oraz przewodniczy im starosta lub wicestarosta. Starosta Tadeusz Bejnarowicz przybył na posiedzenie,
Read More
ale w celu ogłoszenia go nieprawomocnym.

Spotkania tego nie można uznać w świetle obowiązującego prawa za posiedzenie zarządu powiedział T. Bejnarowicz powołując się z kolei na trzy paragrafy poprzedzające ten, na którym oparł się wicestarosta. Dodatkowym uchybieniem jest fakt, że nie uczestniczą w nim sekretarz i skarbnik.

Starosta poprosił, pod groźbą sankcji z Kodeksu Pracy, o opuszczenie pomieszczenia przez dwie pracownice starostwa, które uczestniczyły w zebraniu. Jednocześnie poinformował członków zarządu, że niektórym z nich nie zostaną wypłacone pieniądze stanowiące ekwiwalent kosztów podróży.

O łamaniu prawa przez niektórych radnych powiatu braniewskiego poinformuję organ nadzoru zapowiedział na zakończenie T. Bejnarowicz.

Starosta wyjaśnił, że zwołanie zarządu przez wicestrostę może nastąpić tylko w wyjątkowych przypadkach np. podczas nieobecności starosty w czasie choroby.

W tym wypadku nic takiego nie miało miejsca argumentował Bejnarowicz.

Zarząd pod przewodnictwem Włodzimierza Kunca zamierzał omówić sprawy terminu zwołania sesji oraz przygotowania dokumentów dotyczących budżetu. Przypomnijmy, że przewodniczący Rady Powiatu Maciej Mysiakowski wyznaczył sesję rady na 24 marca, podczas gdy 15 radnych uważa (14 lutego złożyli wniosek w tej sprawie), iż powinna ona odbyć się najpóźniej do końca lutego. Wedle wnioskodawców, pośród których jest także W. Kunc, gdy przewodniczący nie zwołał sesji w ciągu 7 dni od chwili przyjęcia wniosku, starosta powiatu ma również 7 dni, na poprawienie niedopatrzenia przewodniczącego.

Brzmienie paragrafu 58 jest jasne komentował kroki starosty jego zastępca, Włodzimierz Kunc. Tak więc zarząd podjął uchwałę zobowiązującą starostę do zwołania sesji do 28 lutego, dokumenty zaś winny zostać wysłane radnym dzisiaj. W przeciwnym wypadku osobiście mam delegacje zarządu do zwołania sesji rady.



Krzysztof Kotowski
6
Kanał Elbląski to sztandarowa budowla regionu elbląskiego przyciągająca turystów. Jeszcze w ubiegłym roku istniały plany jego rewitalizacji, co stwarzało ogromne szanse na rozwój turystyczny tego regionu. Elbląscy posłowie PO uznali jednak, że zabytkowy obiekt kunsztu inżynierii wodnej nie jest potrzebny dla regionu, który reprezentują; w sejmowym głosowaniu opowiedzieli się przeciw jego rewitalizacji.

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że zabytkowy kanał (statki białej floty przemierzają go zarówno płynąc, jak i pokonując jego lądowe odcinki na platformach kolejowych) ma szanse
Read More
na finansowe wsparcie z funduszy pomocowych Unii. Wojewodzie Annie Szyszce udało się go umieścić na tzw. liście indykatywnej, co gwarantowało niemal pewną dotacją unijną na pogłębienie kanału, remont pochylni itp.

Anna Szyszka, pytana przed jesiennymi wyborami o projekt, stwierdziła:

On jest ze wszech miar merytoryczny, a nie polityczny. W drodze konsultacji to przedsięwzięcie uzyskało pełną akceptację społeczną różnych środowisk. Ta inwestycja może przynieść wymierne korzyści i przyczynić się do rozwoju społeczno-gospodarczego województwa warmińsko-mazurskiego. W moim przekonaniu żadne okoliczności nie mogą zakłócić jego przebiegu.

Obecnie jednak losy rewitalizacji Kanału Elbląskiego są wielką niewiadomą, bo przeciw tym planom opowiedzieli się w Sejmie posłowie PO ziemi elbląskiej. Szanse na dotacje spadły, i to drastycznie. O swoim dokonaniu posłowie Platformy poinformowali media podczas konferencji z okazji 100 dni rządów ekipy Donald Tuska.

A głosowali za tym również posłowie Platformy ziemi elbląskiej grzmiał poseł Leonard Krasulski (PiS). Głosowali przeciwko regionowi, z którego zostali wybrani. Była wprowadzona dyscyplina klubowa i żaden z nich się nie wyłamał.

Nie wiem, jakimi motywami kierowali się sejmowi reprezentanci ziemi elbląskiej z PO. Ale wiem, że będą musieli wytłumaczyć się z tej decyzji przed wyborcami w liczbie 62031 osób, które oddały na nich głos.

Posłowie PO reprezentujący ten region to (w nawiasach liczba otrzymanych głosów podczas ostatnich wyborów): Krzysztof Lisek (25548), Tadeusz Naguszewski (15577), Adam Jacek Żyliński (11835) i Miron Sycz (9075).



[cytaty za: http://dziennikelblaski.wm.pl/Poslowie-ziemi-elblaskiej-z-Platformy-Obywatelskiej-tez-byli-przeciw,41233]
4
Powiat Braniewski

Sesja w odwecie?

Na wczoraj grupa siedemnastu radnych zwołała sesję Rady Powiatu. W sali konferencyjnej starostwa pojawiło się tylko 14 radnych. W piśmie wojewody, odczytanym przed rozpoczęciem zebrania, widnieje zapis, że żaden przepis ustawy nie przewiduje możliwości zwoływania sesji przez samych radnych. Mimo tego czternastka zmieniła przewodniczącego rady i skład komisji rewizyjnej.

Po odczytaniu pisma wojewody przez Jerzego Martynowicza, sekretarza powiatu, zebrani zarządzili przerwę i udali się na naradę. W swoim piśmie wojewoda Zbigniew Babalski stw
Read More
ierdza, m.in. że żaden z przepisów ustawy nie przewiduje możliwości zwoływania sesji przez samych radnych, chociażby była to grupa stanowiąca ponad 3/5 ustawowego składu rady. Wojewoda zaznaczył, że przewodniczący wyznaczył termin sesji na 24 marca, a 25 lutego określił również godzinę i miejsce oraz program zwołanej sesji. Jako organ nadzoru stwierdzam, że spełnione zostały wszelkie wymogi zwołania sesji wynikające z art. 15 ust. 2 ustawy o samorządzie terytorialnym stwierdził na zakończenie Zbigniew Babalski.

Mimo jednoznacznego stanowiska wojewody 14 radnych powróciwszy na salę podjęło uchwałę o zwołaniu sesji, liderzy poszczególnych ugrupowań odczytali oświadczenia, a następnie zebrani przystąpili do zmian personalnych na stanowisku przewodniczącego rady oraz zmian w składzie komisji rewizyjnej.

W oświadczeniu wygłoszonym w imieniu PSL, Włodzimierz Kunc, wicestarosta, powiedział m.in. że starosta Bejnarowicz sprawuje urząd jak dyktator i przyrównał go do prezydenta Łukaszenki. Wicestarosta powiedział także, że sesja z udziałem 14 radnych odbędzie się za to, że przewodniczący i starosta nie zwołali jej w wymaganym przez wnioskodawców terminie czyli do 28 lutego. Natomiast w imieniu Forum Samorządowego Ziemi Braniewskiej zabrał głos Leszek Dziąg, który jednak wygłosił oświadczenie jako przedstawiciel... Braniewskiego Forum Samorządowego, działającego na forum Rady Miejskiej w Braniewie. Dodatkowo zabrał głos Henryk Mroziński, który stwierdził m.in. że z powodu ostatnich wydarzeń została zwolniona radczyni Jolanta Lulka. Jego stwierdzenia potwierdził Włodzimierz Kunc. Okazuje się jednak, że nie jest to prawdą, gdyż J. Lulka... sama złożyła rezygnację z pracy, jednak w tej kwestii nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje.

Po wygłoszeniu oświadczeń 14 radnych podjęło uchwałę o pozbawieniu funkcji Macieja Mysiakowskiego. Na jego miejsce, 14 głosami za, powołano Władysława Drąga. Czternastka pozbawiła też stanowiska przewodniczącą komisji rewizyjnej Anettę SłomczyńskąKądziołkę, nie usuwając jej jednak ze składu komisji. Zastąpił ją Andrzej Nowosielski, a w miejsce rezygnujących z członkostwa w komisji: Stanisława Popiela, Karola Wojciechowskiego i Kazimierza Radziwiłowicza wybrano, oprócz nowego przewodniczącego: Mariana Klukowskiego i Marcina Dytkowskiego.

Niemal przez cały czas obradom przewodniczył wicestarosta Kunc, który nominalnemu przewodniczącemu obrad, wiceprzewodniczącemu Rady Powiatu, Kazimierzowi Radziwiłowiczowi, udzielał suflerskich wskazówek. M.in. po wniosku W. Kunca dotyczącym zamknięcia listy kandydatów na przewodniczącego komisji rewizyjnej, K. Radziwiłowicz powtórzył dokładnie słowa wicestarosty: Zgłaszam wniosek o zamknięcie listy kandydatów

Krzysztof Kotowski
5
03.01.2000. Powiat Braniewski. Intrygologia stosowana

Sesja z pretensjami

Wzajemne pretensje radnych zajęły znaczną część ostatnich obrad Rady Powiatu. Kontrowersje wzbudziło m.in. powołanie przez starostę dyrektora Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej. Edward Bułhak, wójt gminy Płoskinia przyznawał tytuły doktorskie intrygologii stosowanej. Upadł też wniosek Listy Ziemi Braniewskiej w sprawie odwołania wiceprzewodniczącego rady.



Po sprawozdaniu z prac zarządu, które przedstawił starosta Tadeusz Bejnarowicz, na sali obrad rozpętała się burzliwa wymian
Read More
a poglądów na temat niektórych działań tegoż ciała. Dotyczyła ona m.in. powołania przez starostę w dniu 29 grudnia dyrektora SP ZOZu. Został nim Ryszard Kudła, b. burmistrz Pieniężna, a w ostatnim okresie zastępca dyrektora szpitala. Decyzja związana była z upływem 31 grudnia b.r. kontraktu menadżerskiego dyrektora Romana Karkuta. Leszek Dziąg (AWS) dopytywał się, dlaczego Bejnarowicz powołał Kudłę w ostatniej chwili oraz jakie zagrożenie dla funkcjonowania ZOZu spowodowało tę decyzję. Wicestarosta Włodzimierz Kunc (PSL) powiedział, że zarządzenie starosty zostanie zaskarżone przez grupę radnych, bo podczas głosowania zarządu w tej kwestii wynik był remisowy 3:3.

Przewodniczący rady, Maciej Mysiakowski (LZB) dowodził, że powołanie dyrektora wywołane było m.in. koniecznością zawarcia umów o dyżurach lekarskich oraz podpisania kontraktów z kasą chorych. Przewodniczącego wsparł Andrzej Piotrowski (SLD), który poinformował, że działania te byłyby niemożliwe, gdyż R. Karkut przebywa do końca roku na urlopie.

Edward Bułhak, zdenerwowany pyskówką, zapowiedział przyznanie jednemu z jej uczestników tytułu doktora honoris causa intrygologii stosowanej.

Nie został również odwołany wiceprzewodniczący Kazimierz Radziwiłłowicz (powołany na stanowisko podczas poprzedniej sesji). Wniosek Bartłomieja Fity, szefa klubu radnych LZB uzyskał aprobatę połowy spośród 24 obecnych; tyle samo 12. radnych było przeciwnych wnioskowi.

KJ