reklama
5
Kto wie, czy umiałbym być zdrowym po tylu latach? Od nowa przystosowywać się do życia bez przeszkód? Do świadomości, że mogę wykonać to, czego nie potrafiłem przez lata? Iść ulicą nie bojąc się upadku? Stanąć w szczerym polu nie szukając oparcia? Powtórnie wykształcić w sobie zapomniane zachowania i prawidłowe nawyki? Przewalczyć rutynę, obawy i przyzwyczajenia?



Przez okres nieprzerwanej choroby oduczyłem się życia pośród szarej codzienności. Teraz każda czynność wymaga ode mnie precyzji, koncentracji, zharmonizowania faktycznego ruchu ciała z ruchem opartym na jego wyobrażeniu.
Read More




Przedtem byłem zadbanym pedantem. Przedtem rzeczy, których używałem, miały swoje miejsce. Teraz nie mam siły na to, by je tam odłożyć. Dano mi rentę, nie chodziłem więc do pracy, nie stykałem się z ludźmi zajętymi użeraniem się ze zwykłymi problemami, z tym, za co przetrwać do wypłaty, co włożyć do gara, z czego zapłacić czynsz. W zamian mogłem cieszyć się nieustannie podłym zdrowiem, latać po przychodniach, czepiać się nadziei na cud.



A w przerwach pomiędzy pobytami w szpitalach, sanatoriach i u znachorów, świtem lub nocami mogłem uczyć się, czytać, jeździć palcem po mapie, podróżować po tych miejscach, do których nie pojadę nigdy.



I w takich chwilach uświadamiałem sobie, że mam szczęście. Moi znajomi ze szpitala, chorzy na to samo, już od dawna nie wstawali z barłogu, podczas gdy ja hopsałem po całej sali i wszędzie było mnie pełno, wszędzie był nadmiar mojej obecności, na korytarzu, w dyżurce, w innych salach.



Patrzyli na mnie z zazdrością, a wieczorami zwierzali się, że nie czytają, bo nie potrafią skupić się na jednym rządku liter. Podobnie z oglądaniem telewizji. Skarżyli się, że litery i obrazy są płynne, oleiste, zamazane. Więc gdzie mi do nich, jak mogłem przypuszczać, że jestem do nich podobny? Przecież moje cierpienia były niczym, były błahostkami w porównaniu z ich.
5
Nadchodzi dzień, gdy kończą się igrzyska i opada wyborczy kurz. Panowie dzidziusiowie z partyjnych list, oblizując się na myśl o dietach i służbowych t u ł a c z k a c h po Unii, przymierzają się do zasiadania, piastowania i pełnienia.

Nowa władza drapie się na świeczniki, postumenty lub piedestały, z zadowoleniem wierci się na fotelach, stołkach i taboretach, wsiada do limuzyn z osobistym woźnicą i przejmuje zdobyczne gabinety, i odbiera od podwładnych - hołdy (w akompaniamencie wazeliniarskich piruetów).

Zaczyna się twarda HARÓWKA dla Ojczyzny: jej pierwszy etap, to zapoznawanie
Read More
się z zakresem przywilejów, wypłacanie sobie odszkodowań za zwycięstwo w wyborach i upragniona demolka poprzedniej ekipy; kierownicy przestają nimi być, a funkcje sprawowane przez teścia dygnitarza z przegranej drużyny, przejmuje teść dygnitarza ze stada zwycięskiej.

Katorżnicza orka polega na zamianie stryjka na kijek, czyli na zastąpieniu poprzednich nieudaczników, nieudacznikami WŁAŚCIWYMI.

I od tej pory styl sprawowania władzy polega na popełnianiu tych samych błędów, co poprzednicy, tyle że z bezkonferencyjnym uśmiechem.

Rozpoczyna się reorganizacja wyposażenia SIEDZIBY.

W odstawkę idzie palma wycierająca sufit, znikają skórzane kanapy w kolorze PiS i zastąpione są kanapami w ugodowym kolorze PO.

Kossak wędruje do utylizacji, a na ścianę wjeżdża Malczewski. Dywan w podsłuchowe prążki przechodzi do historii, a na jego miejscu zjawia się dywan w koalicyjne ciapki.

Ps.

I w Sejmie i po ministerialnych pieczarach i po kancelarii pełniącej funkcję magazynu na kompleksy, wkrótce rozlegnie się płacz i zafrasowane zgrzytanie dziąseł, a z gabinetów i piaskownic, spod nowych wiaderek i szufelek, wydobędzie się chóralny pisk struchlałej dziatwy: CO STANIE SIĘ Z POLSKĄ, GDY NAS ZABRAKNIE?



Marek Jastrząb
4
Krótka seria zapisków z protokołów policyjnych. Dzisiejszy odcinek kończy serial.



Budka telefoniczna zbliżała się. Kiedy próbowałem zjechać jej z drogi, to uderzyła w mój przód. ● Doberman zjadł wnętrze samochodu, kiedy byłem w sklepie. ● Inny samochód zderzył się z moim, nie ostrzegając o swoich zamiarach. ● Jechałem do lekarza z chorym kręgosłupem, kiedy wypadł mi dysk, powodując wypadek. ● Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa. ● Kiedy wróciłem do samochodu, to się okazało, że on umyślnie albo nieumyślnie zniknął. ● Mój samochód b
Read More
ył legalnie zaparkowany, kiedy wjechał w inny pojazd. ● Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód, po czym zniknął. ● Na samochód wpadła krowa. Później dowiedziałem się, że była trochę przygłupia. ● Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości. ● Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy. Powiedział, że mogę korzystać z jego samochodu i wziąć jego żonę aż do czasu, kiedy wyjdzie ze szpitala. ● Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek z dużą buzią. ● Potrąciłem tego mężczyznę, który przyznał, że to jego wina, ponieważ już poprzednio był poszkodowany. ● Powiedziałem policjantce, że nic mi nie jest, ale kiedy zdjąłem kapelusz, stwierdziłem, że mam pękniętą czaszkę. ● Prowadziłem od 40 lat, kiedy nagle zasnąłem przy kierownicy i miałem wypadek. ● Przechodzień uderzył mnie i wszedł pod mój wóz. ● Ten pieszy strasznie latał po szosie, musiałem kilka razy wykręcać, zanim na niego wpadłem. ● Usłyszałem, jak Przemek krzyknął do głuchoniemego Tokarczuka: Stój! ● Wjeżdżając na parking uderzyłem w ogromną plastikową mysz. ● Wyrzuciło mnie z samochodu, kiedy zjechał z szosy. Dopiero potem znalazły mnie dwie zbłąkane krowy. ● Zatrąbiłem na pieszego, ale on tylko się na mnie gapił, więc go przejechałem. ● Zderzyłem się ze stojącą ciężarówką nadjeżdżającą z drugiej strony.



Ĺšródła: internet, własne
4
Zarzut: za zorganizowanie w Sejmie przecieków tajnych informacji.



Pyt.: Co jest potrzebne, by móc zapoznawać się z informacjami tzw. niejawnymi?

Odp.: W pierwszej kolejności certyfikat bezpieczeństwa wydawany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.



Pyt.: Czy wszyscy posłowie posiadają taki certyfikat?

Odp.: Nie.



Pyt.: Czy wolno ministrowi zapoznawać z materiałami niejawnymi osoby nie mające ku temu uprawnień?

Odp.: Nie.



Pyt.: Czy osoba umożliwiająca przeciek informacji niejawnych powinna odpowiadać karnie za sw
Read More
e uczynki?

Odp.: Tak. I nie tylko ona, ale wszyscy, którzy wspólnie i w porozumieniu współdziałali z nią organizując tajne posiedzenie Sejmu (marszałek i chyba całe prezydium Sejmu), w którym uczestniczyły osoby nie posiadające prawa do zapoznawania się z informacjami niejawnymi.
5
16 lutego 2008 r. w Urzędzie Miasta i Gminy Frombork odbyła się po raz pierwszy ceremonia wręczenia statuetek WIKTORII, aby w sposób szczególny uhonorować osoby, które swoją pasją, pracą zawodową i społeczną w sposób szczególny zasłużyły się dla miasta i gminy Frombork to fragment tekstu z oficjalnej strony Fromborka,



Z wyróżnionych wpadli mi w oko m.in. Bożena Szczepanik i Bogdan Jussis.



Ta pierwsza wyróżniona została w kategorii Oświata i wychowanie. A za co? Ano za to: za tworzenie godnych warunków do edukacji dzieci i młodzieży Miasta i Gminy Frombork. Dobre so
Read More
bie! Pani ta pobiera wysoką pensję czyli burmistrz Lewańska doceniła u niej to, za co i tak jej płaci i co dyrektor szkoły ma w obowiązku wykonywać, nawet bez specjalnych wyróżnień.



Z kolei Bogdan Jussis nominacja w kategorii Menadżer doceniony został przez koleżankę Krystyne Lewańską za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej oraz społecznej w 2007 roku. Co do pracy zawodowej, to nie wiem. Może i jakieś osiągnięcia w sanatorium, w którym dyrektoruje, miał. Ale praca społeczna? Jako przewodniczący rady pobiera stosowną dietę za swe społecznikowanie. Nie wiem dokładnie, ale kilkaset złotych pewnie tego jest. Dlaczego więc on, a nie któryś radny lub radna, którzy otrzymują znacznie niższe gratyfikacje za pracę społeczną (kilkadziesiąt złotych?)? A na dodatek pan Jussis był jednym z wręczających wyróżnienia. Wręczał je też sobie?



Jakieś komedie w tym Fromborku urządzają. A płaci pewnie społeczeństwo.



Zastanawiam się tylko, dlaczego wśród wyróżnionych brakuje wiceburmistrza Litwina. Wówczas byłoby i po linii (Lewańska, Litwin, Jussis) i po uważaniu (dostaliby wszyscy swoi.).



Innych nie znam na tyle, żeby komentować, choć niektóre nazwiska są mi znane.



Mama! Chwalą nas
5
Babcia zwana Drypcią, mieszkała w pobliżu setnego supermarketu w tej dzielnicy.



Tu szanowne państwo zapozna się z lokalizacją niniejszego horroru: była to dzielnica zagracona budynkami do wyburzenia w tempie natychmiastowym. Tam i sam, w szczelinach pomiędzy jednorodzinnymi kartonami, walały się przygnębione ogródki działkowe.



Babcia, jak to zabytek klasy unikalnej, żyła sobie po cichutku, bezszmerowo, nikomu nie wchodząc na odcisk, była więc globalnie lubiana i żyła sobie otoczona niezmordowaną troską.



Co rusz ktoś się nad nią pochylał i mówił, że trze
Read More
ba jej pomóc.



Powoli mówienie o pomocy dla babci, Drypci stało się regułą. Można powiedzieć, że do dobrego tonu należało podniosłe wyrażanie się o niej. Doszło do tego, że kto chciał być zatrudniony w ośrodku pomocy społecznej, musiał przynieść na rozmowę kwalifikacyjną jakiś szczegółowy plan podnoszenia Drypci na duchu, musiał przywlec się z jakąś dowartościowującą KONCEPCJĄ.



Z czasem babcia przestała być babcią potoczną, zwykłą starowinką utytłaną w szare, codzienne problemy nie do rozwiązania. Zaczęła być DRYPCIĄ SYMBOLICZNĄ, babcią hasłową, statystyczną, zbiorową. Mówiąc: DRYPCIA, myślano: EMERYTKA, RENCISTKA, baba-sztandar, baba-logo.



O emerytkach, rencistkach i innych przewlekle żywych, myślano najchętniej podczas ich pogrzebów. Ale zdarzało się, że mogły usłyszeć o sobie i za życia. Raz do roku, a niekiedy raz na parę lat, rewaloryzowano im portfeliki i raz na jakiś czas w szklanym okienku pojawiał się smutny obwieś z ZUS-u i wygłaszał orędzie o dwuzłotowej podwyżce.



PS. pamiętajcie o tym, że słabosilny i niebogaty weteran choroby, to TEŻ człowiek!
4
Od lat, więc w zasadzie można by już przywyknąć - jakoś tak się składa, że twórcze jednostki, z inicjatywą nie zagrzewają tu miejsca - widać klimat nie ten. Moim zdaniem wieje chłodem... od władz. Można by w zasadzie przywyknąć gdyby nie to, że człowiek słyszy, że gdzieś tam hen jest inaczej. Słyszałem ostatnio, że wiele ciekawego dzieje się w Ełku, że prezydent jest młody i energiczny, otwarty na pomysły, chętny do współpracy z różnymi organizacjami społecznymi. To prawie tak jak nasz... No tak, ale gdyby się tak nagle znalazł, ktoś "z jajami", ktoś komu dano by pole do działania, pokazał że
Read More
można jak sie chce to... stanowiłby śmiertelne zagrożenie, większe niż przeciwnicy polityczni, którzy są tak samo niemrawi i nijacy, tak samo "twórczy", tak samo bezikry... Straszne, taki ktoś mógłby się śnić po nocach...
5
Zdzisław Skorża, wiceszef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, po objęciu stanowiska nie podał w swoim oświadczeniu majątkowym informacji o pobieranej emeryturze. Twierdzi on, że w dokumencie nie było odpowiedniej rubryki do zamieszczenia tego rodzaju danych. Zastanawiam się więc: kłamca on, czy dureń.



W rozmowie z Rz wiceszef ABW wyjaśnia, że informacji o emeryturze nie wpisał do oświadczenia majątkowego, bo nie było tam odpowiedniej rubryki.

Jest tylko miejsce na wpisanie mienia ruchomego i nieruchomości. Zastanawiałem się nawet, czy wpisać w oświadczeniu pieniądze uzys
Read More
kane z wynajmu mieszkania mówi Skorża. Według niego, informacje o jego dochodach można wywnioskować z pierwszej strony oświadczenia, gdzie wykazuje swoje oszczędności.

[cytat za: http://wiadomosci.onet.pl/1708875,11,item.html]



Nie było odpowiedniej rubryki pyszne! A teraz fragment oświadczenia (str. 4) o stanie majątkowym, które Zdzisław Skorża wypełniał:



VII

Inne dodatkowe dane o stanie majątkowym:
...
Z tego tytułu osiągnąłem(ęłam) w roku ubiegłym dochód w wysokości:


Czy Skorża uważa, że 6 tysięcy emerytury, to nie jest informacja o stanie majątkowym? To co to jest? Zasiłek dla bezrobotnych? Kieszonkowe?



Swego czasu wystąpiłem do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z pytaniem czy m.in. informacje o rencie i emeryturze należy zamieszczać w oświadczeniach majątkowych. 20 lipca 2006 roku Tomasz Skłodowski, rzecznik prasowy MSWiA, odpowiedział w sposób następujący:



Âť ... wśród informacji, jakie winny znaleźć się w oświadczeniu majątkowym, wyróżnia również i te, które dotyczą dochodów osiąganych z tytułu zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej lub zajęć, z podaniem kwot uzyskiwanych z każdego tytułu. (...) ... pozwala to zakwalifikować do powyższych zarówno dochody osiągane z zatrudnienia podstawowego (np. na podstawie umowy o pracę), jak też tego dodatkowego (np. z umowy zlecenia, z tytułu pełnienia mandatu przedstawicielskiego, czy też świadczeń emerytalnorentowych) ÂŤ.



Dodać przy tym należy, że poczynaniom Skorży dziwił się m.in. Janusz Zemke szef sejmowej komisji ds. służb specjalnych, Konstanty Miodowicz b. szef kontrwywiadu, Zbigniew Wasermann b. minister koordynator ds. służb specjalnych. Osobiście nie dziwię się ich zdziwieniu, lecz dziwię się, dlaczego pozostawili sprawę bez dalszego biegu. W tym przypadku czym prędzej powinni powiadomić prokuratora!



Chce przypomnieć tylko, że Zdzisław Skorża oświadczenie majątkowe złożył mając świadomość (podpisał wszak stosowne oświadczenie), że za podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy grozi kara pozbawienia wolności (art. 233 kk).



I podpisał jako kto?

Od lat jestem pracownikiem administracji państwowej twierdzi Skorża. I taki niewiedzący? Naiwny? Czytać ze zrozumieniem nie potrafi?

Dlatego uważam, że od lat, to stanowczo za długi staż, jak dla pana Skorży. Tyle doświadczenia w administracji, a teraz wciska naiwnym, że nie wiedział, że rubryki nie było? Kompromitacja!



Stąd moje pytanie w tytule: Kłamca czy dureń? W obu przypadkach, na takim stanowisku, rzecz jest niedopuszczalna.



Zaczynam się także obawiać, że jeśli tacy ludzie pełnią tak odpowiedzialne funkcje, to w niedługim czasie ABW trzeba będzie przemianować na ANB (Agencja Niebezpieczeństwa Wewnętrznego).



P.S. Swoją drogą uważam, że moim wpisem powinien zająć się jakiś prokurator (może nawet sam minister Ćwiąkalski), który treść mej notki powinien potraktować jako oficjalne doniesienie o podejrzeniu popełnienia przez Zdzisława Skorżę przestępstwa, wynikającego z art. 233 § 1 kodeksu karnego. Niezależnie od tego czy skłamał, czy też okazał się durniem, nieświadomość obowiązujących przepisów prawa podobnie jak każdego z nas nie usprawiedliwia go.