reklama
6
Punktem wyjścia będzie pismo mieszkańców Braniewa skierowane do Leszka Dziąga jako Starosty, cytuję:"Apel Mieszkańców Braniewa w sprawie zatrudnienia w szpitalu powiatowym lekarza internisty, ordynatora Pana Andrzeja Piotrowskiego. My, niżej podpisani mieszkańcy zwracamy się z zapytaniem na jakich prawach i z jakich praw korzysta Pan Starosta uniemożliwiając podjęcie pracy w Braniewie dla najlepszego lekarza- Pana Andrzeja Piotrowskiego. To nie jest prywatny folwark Pana Dziąga ani Zarzadu Powiatu. Kto jest odpowiedzialny za zatrudnianie lekarzy i kto z nimi podpisuje umowy? Czy to jest ciąg d
Read More
alszy niszczenia braniewskiego szpitala przez nieodpowiedzialnego urzędnika, nie posiadającego kwalifikacji do zajmowania się tym problemem? Domagamy się zmiany stanowiska w sprawie zatrudnienia najlepszego lekarza w powiecie braniewskim. Sądzimy, że Panem Dziągiem powinien się zająć lekarz, ale o innej specjalizacji. Najbliższy taki szpital znajduje się we Fromborku. Prosimy o skorzystanie z naszej propozycji". Pod pismem nastepują podpisy w liczbie ponad 400. Można powiedzieć, że to spora grupa, zatem warto nieco przeanalizować wydźwięk tego apelu. Jak widać poparcie Andrzeja Piotrowskiego jako lekarza jest duże a to co mieszkańców bulwersuje to prywatne animozje Starosty wobec wspomnianego. Zakazując zatrudnienie A.P. sam dokonuje operacji na braniewskim społeczeństwie, bo też w swoim mniemaniu zna się na wszystkim, szkolnictwie, informatyce,prawie no i na lecznictwie. Z tą tezą nie zgadzają się jednak apelowicze, a i ja podzielam to zdanie, bo też chciałbym jak bedzie taka konieczność by mnie kroił chirurg a nie drwal.Ale ta 400-osobowa grupa w swojej totalnej krytyce fachowości Starosty nie jest do końca bez serca. Składa Staroście propozycje, by jednak się w tej materii trochę podszkolił i nawet wskazuje dokładny adres tej edukacyjnej placówki. Chyba, że odczytamy tą sugestię dosłownie i wskazanie szpitala we Fromborku nie jako miejsce oświaty a raczej kuracji. Pewnie nie jest to zbytnia grzeczność, ale pokazuje poziom emocjonalny, który sprowokował do użycia aż takich środków. Ja w swojej krytyce też potrafię być mało subtelny, ale pominąłbym wątek robienia z kogoś wariata. Bo trzeba zdać sobie sprawę z tego, iż gdyby Starosta nim był, byłby to argument usprawiedliwiający jego poczynania. Przecież nie kara się umysłowo chorych. Ale Starosta to co robi, robi świadomie, tak więc z premedytacją tam gdzie może z racji swojej funkcji realizuje swój odwet. Ja w takiej osobowości, która kompensuje się takimi małymi zgryźliwościami dostrzegłbym raczej poważne zakompleksienie. Nie jesteśmy jednak lekarzami i nie diagnozujmy. Lekarzem jest A.P. i winien tym zawodem temu społeczeństwu służyć. Na drodze ku temu nie powinien stać żaden urzędnik nawet, a tym bardziej w randze starosty. Proponuję tej ponad 400-osobowej grupie, by wyszli tuż przed wyborami z jeszcze jednym apelem o wykreślanie takich osobowości aspirujacych do tak odpowiedzialnych funkcji społecznych. Na takim stanowisku trzeba osoby która rozumie problematykę samorzadności w której istotną rolę odgrywa budowanie porozumienia w relacjach interpersonalnych i zgody z grupami społecznymi, takimi jak chociażby ci apelowicze. A tak mamy personę, która odizolowała się od nie wiadomo co chcącej od niego lokalnej społeczności i jedynie co jej wychodzi to uprawianie swojej prywatnej wojenki. Nie wiem tylko czemu musimy jeszcze dwa lata opłacać te potyczki. Apeluję zatem o ten wspólny apel.J.Piskorski
4
Byłem zaskoczony, gdy w piątek udałem się do fromborskiego Urzędu Miasta i Gminy. W pokojach urzędników ani śladu! Już się przestraszyłem, że jakieś UFO porwało ich, ale sprawę szybko wyjaśniła mi pani sprzątaczka. SZKOLENIE!



W piątek około godziny 14, gdy wszedłem do urzędu zaskoczył mnie brak urzędników. Pani sprzątaczka dyżurowała w sekretariacie i uprzejmie poinformowała mnie, że odbywa się szkolenie. Informacja ta uspokoiła moje nerwy, bo podejrzewałem, że brak urzędników w pokojach wiąże się z jakimś tragicznym wydarzeniem.



A tu tylko szkolenie! Ufff!


Read More

Zaglądnąłem więc do sali konferencyjnej, gdzie jak się okazało zebrali się wszyscy urzędnicy, których szkoliła jakaś pani.



Pani sekretarz, gdy ujrzała mnie, szybko wygłosiła mniej więcej taką kwestię: Nie teraz, w poniedziałek!



Poszedłem sobie. Niech będzie, że w poniedziałek, pomyślałem sobie.



Ale pomyślałem też, co zrobiłby petent, który miałby zamiar załatwić coś pilnego, a przyjechałby np. z Elbląga, Gdańska lub nawet z Warszawy. Też musiałby czekać do poniedziałku? Nie sądzę, by tak się stało, przynajmniej, gdyby petent był uparty i chciał koniecznie sprawę załatwić w piątek. Wydaje mi się, że jednak któryś z urzędników musiałby zrezygnować, na czas załatwienia sprawy petenta, ze szkolenia.



A jeśli nie?
6
Zjawisko zaskakiwania drogowców przez zimę było dyżurnym tematem w czasach PRL-u. Ustrój zmienił się, a zjawisko pozostało. Nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem, ale żałuję, że władza, jakiegokolwiek szczebla, w dalszym ciągu ma w nosie społeczeństwo z podatków którego utrzymuje się.



Zaskakiwanie drogowców przez zimę było tematem dyżurnym mediów wszelakich za czasów komuny. Tłumaczeniem wówczas były najczęściej przejściowe, chwilowe trudności oczywiście. A to części nie dowieźli, a to mała liczba pługów do odśnieżania, a to piasku, a to soli zabrakło, ba ktoś na czas nie dos
Read More
tarczył. Zawsze uśmiechałem się na takie naiwne tłumaczenia, bo że o określonej porze nadejdzie zima i opady śniegu można było przewidzieć rok, dwa lata, a nawet dziesięć lat naprzód. I odpowiednio się do tego przygotować.



Obecnie sytuacja nie uległa zmianie: drogowcy zawsze są zaskakiwani, choć ośrodki decyzyjne nieco się przemieściły.



Weźmy takie Braniewo. Większość dróg należy do miasta, a i te powiatowe za odpowiednim porozumieniem także stanowią przedmiot troski samorządu braniewskiego. W swoim czasie zostały chyba przeprowadzone stosowne przetargi na odśnieżanie i utrzymanie tych dróg w należytym stanie, umożliwiającym korzystanie z nich przez użytkowników. Proszę zwrócić uwagę na znaczenie ostatniego zwrotu: użytkownicy dróg (w domyśle: wszyscy).



Dla mnie jest to w dalszym ciągu przejaw lekceważenia obywateli przez władzę. Władzę, która utrzymywana jest z naszych podatków. W dużym uproszczeniu to my płacimy tej władzy, a władza ma nas w d i nie przejawia ani odrobiny szacunku dla płatników swych pensji, wcale niemałych.



Byłem przedwczoraj w Braniewie, ale tym razem nie zamierzam pisać o użytkownikach zmotoryzowanych. Oni, jeśli chodzi o przejezdność dróg, chyba większych pretensji mieć nie mogli: pojawiły się pługi, a później piaskarki i nawierzchnia, przynajmniej głównych dróg wiodących przez miasto, w zasadzie pozostawała czarna. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie, choć może ono być mylne.



Ale jeśli chodzi o pieszych, to pasuje tutaj tylko jedno słowo: makabra!



Nie zaliczam się do osób mało sprawnych ruchowo, lecz utrzymanie się na nogach sprawiało mi ogromne trudności. Nie jestem też człowiekiem wiekowym, więc sprawności nieco mi pozostało z nieco wcześniejszych czasów, lecz i tak utrzymanie się na nogach sprawiało mi ogromne trudności.

Osobiście pomagałem dwojgu ludziom starszym ode mnie podnieść się po upadku. Na szczęście chyba obyło się bez większych uszkodzeń ciała, poza siniakami na tylnych części ciała (tych poniżej krzyża) osób, którym pomagałem.



Poniekąd rozumiem burmistrza Henryka Mrozińskiego oraz jego zastępcę Jerzego Maziarza, którzy raczej rzadko przemierzają miasto pieszo. Brakuje im więc doświadczenia w tej kwestii, a być może zapomnieli już, jak to jest pokonywać piechotą ośnieżone chodniki.



Doradzam im jednak spacer takimi ośnieżonymi trotuarami, niech spróbują, a gdy któryś z nich wyrżnie tyłkiem w chodnik i nabije sobie guza (byle dużego i długo utrzymującego się na głowie, żeby pamiętali to doświadczenie), to może wówczas sytuacja pieszych poprawi się i piaskiem posypane zostaną także chodniki, nie tylko jezdnie.



W przeciwnym przypadku czarno to wiedzę dla pieszych, szczególnie starszych osób, o przychylność których pan burmistrz tak pięknie zabiegał podczas ostatnich wyborów.



A że nie jest to rok wyborczy? Nie szkodzi! Między wyborami, nie tylko w czasie kampanii wyborczej, wypadałoby też coś dla ludzi zrobić.
3
O przydatności człowieka lub nie oraz o wyobraźni lub jej braku rzecz o bałkanizacji fromborskiej społeczności, czyli list otwarty do dyrektor Zespołu Szkół pani Bożeny Szczepanik



Moja skromna osoba została uwzględniona przez władze samorządowe grodu Kopernika w gronie osób, które mają zająć się przygotowaniem uroczystości obchodów 700lecia nadania Fromborkowi praw miejskich. Rocznica ta przypada w roku 2010. Władze zaproponowały, żeby gremium czuwające nad godnym przebiegiem obchodów tej prześwietnej rocznicy zorganizowało się w komitet czy też sztab organizacyjny podzielony na
Read More
zespoły, a także podzespoły tematyczne. Mnie przypadło w udziale mimo licznych, mających miejsce w przeszłości (nawet nieodległej) przewin wobec władz uczestniczenie w zespole ds. logistyki i promocji, w podzespole ds. kontaktów z mediami i przygotowania materiałów promocyjnych. Rola skromna, bo ani przewodniczący, ani nawet zastępca; zwyczajny członek podzespołu, a więc nawet nie odpowiadający za jakiś element przygotowywanych materiałów, choć z racji wieloletniego doświadczenia dziennikarskiego, mający niezłe pojęcie o pisaniu tekstów i kontaktach z mediami.



Szefową tego podzespołu została wicedyrektor fromborskiego Zespołu Szkół, Magdalena Hołubowska. Mam wątpliwości czy kandydatura ta jest właściwa, ale uważam, że przedwcześnie, czyli przed możliwością wykazania się w tej roli, nie należy przesądzać o wartości tej kandydatury. Mam głęboką nadzieję, że moje wątpliwości w tej mierze w trakcie prania zostaną rozwiane. I wcale nie uważam, że moja osoba byłaby lepsza jako szef tego podzespołu; moje nieco autorytarne podejście do wielu spraw mogłoby stanowić przeszkodę w działaniach tego zespołu.



Z kolei szefową zespołu ds. logistyki i promocji, czyli jednostki nadrzędnej wobec podzespołu, w którym mam pracować została bezpośrednia przełożona mojej przewodniczącej, czyli Bożena Szczepanik, dyrektor Zespołu Szkół we Fromborku. Pozwolę sobie nie omawiać tej kandydatury, a to głównie ze względu na to, że jak mi się wydaje oboje nie darzymy się zbytnio miłością, ale ja mówiłem pani Szczepanik o tym prosto w oczy; i nawet prasa lokalna opublikowała moje stanowisko w tej sprawie. Z kolei pani dyrektor Szczepanik, choć materiały w sprawie składu sztabu organizacyjnego otrzymała znacznie wcześniej niż ja, swoje stanowisko dotyczące mojej osoby wygłosiła dopiero na jednym z ostatnich zebrań komitetu organizacyjnego; stwierdziła m.in. że nie wyobraża sobie współpracy z Kotowskim.



Przepraszam, że w liście tym nie przyznaję się do wredności mego charakteru, lecz zawsze moje upierdliwe i wredne działania były skutkiem działań, lub ich braku, innych osób pojawiających się lub stale zamieszkujących we Fromborku. Dodam równocześnie, że ja potrafię sobie wyobrazić współpracę z wieloma członkami komitetu, nawet z tymi, do których miłością nie pałam, a wiec nawet z panią Bożeną Szczepanik.



Jednocześnie oświadczam, że przykro mi wielce, iż osoba związana z moim miastem przede wszystkim przez dyrektorowanie placówkom działającym na terenie Fromborka nie potrafi sobie wyobrazić możliwości współpracy ze mną. Pomijam przy tym fakt, że mój fromborski staż jest przynajmniej trzykrotnie dłuższy od stażu pani Szczepanik, a na dodatek ja posiadam status mieszkańca grodu Kopernika, a pani dyrektor nie. Mogę żałować jedynie tego, że moja osoba jest przyczyną blokowania czyjejś wyobraźni. Dlatego więc deklaruję, że gotów jestem zrezygnować z prac w komitecie obchodów 700lecia nadania memu miastu praw miejskich. Mam tylko jeden warunek, a prawdę mówiąc waruneczek zaledwie proszę mi powiedzieć wprost, bez uciekania się do pośredników, że nie nadaję się do tego typu działań albo, że ktoś sobie nie wyobraża współpracy ze mną.



Żeby, broń Boże, nie ograniczać czyjejś wyobraźni i nie stanowić przeszkody w sprawnym działaniu sztabu organizacyjnego gotów jestem ustąpić pola tym, którzy lepiej ode mnie nadają się do tego zadania.



Krzysztof J. Kotowski
7
Media przez ostatnie parę dni bębniły o wyborach amerykańskiego prezydenta.

Zrobiły dla Nas specjalny (bo przecież dla nich to my jesteśmy specjalnej troski) show medialny.

Wyglądało to jakby amerykańskie wybory (a nie mcdonald'sy) były dla Nas Polaków tak istotne jak np. wybór lub śmierć

JP2.



Co ciekawe np taki TVN24 twierdził, że w Polsce jest wielkie zainteresowanie tymi wyborami.

Śmieszne to twierdzenie i trąca obłudą.



Najpierw media te kreują (codzienne info z kampanii wyborczej, potem noc wyborcza, potem po wyborcze bloki itp) to zainter
Read More
esowanie, wzbudzając - tak na marginesie, nigdy nie powinny być związane z wyborami - emocje.

Zapraszają w czasie medialnego spektaklu polityków, dziennikarzy itp. niby to autorytety, guru, wróżki od polityki, przyszłości... .



Zastanawiają się te indywidualności na 'antenie' czy wygra ten czy tamten, co My będziemy z tego mieli? (My jako szarzy obywatele, chyba nie wiele lub wcale.)

Jednym słowem pieprzą tak aby zabłyszczeć na ekranie TV.

Zazwyczaj wygrywa w takich wyborach jeden, no i wygrał.

Znowu można popieprzyć na temat przyszłości, powróżyć z fusów dla nas na dobrą lub złą przyszłość, wróżek ci u nas

dostatek więc opowiadają rożne banialuki, czasem się trafi (przez jakiś ślepy traf) głos 'trzeźwego' ;).



No i trafiło na J.M. Rokite, który to ostatnio zasilił profesje dziennikarską swoją osobą.

Więc biedaczek będąc na wizji wymyślił obamomanie.
5
Wałęsa, Kaczyński i Tusk wszyscy są siebie warci.Każdy z nich osobno jest chory na każdego z pozostałych.Kaczyński zieje nienawiścią do Wałęsy a ten do niego. Tusk do tej pory krył sie ze swoimi kompleksami, ale po wycieczce do Brukseli widać, że coraz trudniej utrzymać mu na wodzy swoja chęć ukręcenia łba Kaczyńskiemu.Jak to się ma do deklarowanej polityki miłości?Wszyscy trzej są sfrustrowani ambicją rządzenia za wszelką cenę. Powiedzmy szczerze bez ogladania się na racje innych, czy też interes społeczny. "Społeczny" bryluje tylko w ich frazesach.To jednak nie zabawa w piaskownicy jak komen
Read More
tują często media. Oni bawią się nami,naszym życiem.Ich poziom uprawiania polityki jest poziomem naszej egzystencji.Smutna to konkluzja. Teraz wiem czemu siedząc przed telewizorem nie smakuje mi piwo.
5
Nie pisałbym tego tekstu, gdybym nie oglądał przedwczoraj wieczornego programu w TVN24 i nie słyszał wypowiedzi Lecha Wałęsy. To dało mi impuls i skłoniło mnie do zgłoszenia protestu w tej kwestii, bo uważam, że osoba Wałęsy, za którą tak mocno lobbował premier Donald Tusk, to kompromitacja dla naszego kraju.



I żeby nie było żadnych nieporozumień. Niewątpliwie Lech Wałęsa stał się w naszym kraju ikoną walki z systemem komunistycznym. Nie wiem doprawdy, a przynajmniej nie mogę tego z całym przekonaniem stwierdzić, czy ktoś inny mógłby się taką ikoną stać, lecz nie to jest najważni
Read More
ejsze, bo jestem wdzięczny wszystkim walczącym z komunizmem za to, że mogę w tej chwili głośno wyrażać swoje poglądy i nikt mnie za to nie zamyka do więzienia, albo nie szykanuje w inny sposób np. zmuszając do podpisania jakiejś lojalki.



Jednak z upływem czasu zachowanie ikony rozdrażnia mnie coraz bardziej z bardzo prostego powodu takie zachowanie symbolu walki z komunizmem, symbolu uznawanego nie tylko w Polsce, ale chyba i na całym świecie, po prostu mu nie przystoi.



Nie można pominąć w moich argumentach faktu, że owa ikona obalenie komunizmu przypisuje tylko i wyłącznie sobie, innych zaś sprowadza do roli pomocników, którzy za jej przyzwoleniem robili to, co im nakazała. Dorzucić do tego można psychiatryczne diagnozy ikony o paranoidalnych skłonnościach osób, które w inny sposób niż ikona oceniają przebieg najnowszej historii. Nie będę się o tym jednak rozpisywał, bo za długo byłoby pisać o tym.



Wrócę do wczorajszego programu TVN24. Otóż wczoraj ikona dała kolejny przykład swej mądrości wypowiadając się na temat uczestników brukselskiego szczytu i wcześniejszej awantury związanej z podróżą.



Lech Wałęsa wspominał coś o tym, że inteligencja może być wrodzona albo nabyta, po czym wydalił z siebie kolejną diagnozę lekarską mówiąc o prezydencie Lechu Kaczyńskim taką rzecz mianowicie:



Kaczyński ze swoja nabytą inteligencją i małym móżdżkiem.



A dlaczego ikona pozwala sobie na tego rodzaju wypowiedzi? Odpowiedź jest prosta: czuje za sobą siłę wspierającą go w tych działaniach. Nie doszukując się innych specjalnych sił jedno stwierdzić mogę: Na pewno popiera go obecnie urzędujący premier Donald Tusk, który lansował Lechą Wałęsę na tzw. mędrca Europy. Jeden cytat na dowód tego (inne licznie występują w różnego rodzaju serwisach):



Nieoficjalnie sprzeciw Hiszpanów tłumaczono obawami kreowanego na przywódcę rady mędrców Felipe Gonzaleza, który nie chciał, by w jej składzie znalazły się tak znane osobistości jak Wałęsa. Za kandydaturą byłego prezydenta lobbował w ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk. Szef Komitetu Integracji Europejskiej Mikołaj Dowgilewicz potwierdza, że premier rozmawiał na temat kandydatury Lecha Wałęsy z przywódcami krajów Unii. Szef UKiE zaprzecza jendak, by kandydatura Wałęsy budziła jakiekolwiek kontrowersje, a przynajmniej nikt głośno nie formułował żadnych argumentów przeciwko polskiemu kandydatowi do rady.



Pomijając protesty Hiszpanów (nie oni powinni dokonywać oceny Wałęsy, tylko Polacy) oraz zaprzeczenia szefa UKiE (nie są istotne, jeśli chodzi o fakt lobbowania) pozostaje kwestia, dlaczego premier uznał kandydaturę Wałęsy za godną na tyle, w świetle postawy ikony w ostatnich choćby latach, żeby wysunąć ją do składu 12osobowej Grupy Refleksyjnej, której zadanie jest określić kierunki, w jakich Europa ma podążać w przyszłości.



*****

Przewodniczącym grupy, powołanej przez przywódców UE na szczycie w grudniu zeszłego roku, został były socjalistyczny premier Hiszpanii Felipe Gonzalez. Wówczas mianowano też wiceprzewodniczących: byłą prezydent Łotwy Vairę Vike-Freibergę oraz byłego prezesa koncernu Nokia, a dzisiaj jego dyrektora nie pełniącego funkcji wykonawczych Fina Jormę Ollilę.

Poza Lechem Wałęsą w grupie znaleźli się przede wszystkich eksperci w dziedzinie integracji europejskiej, stosunków międzynarodowych, gospodarki, finansów i przemysłu. Są to: były unijny komisarz ds. konkurencji Mario Monti (Włochy), polityk niemieckiej CDU Wolfgang Schuster, była szefowa francuskiej socjalistycznej centrali związkowej CFDT Nicole Notat, obecnie ekspertka w dziedzinie trwałego rozwoju, duńska uczona Lykke Friis, holenderski architekt i publicysta Rem Koolhaas, brytyjski ekspert ds. gospodarczych Richard Lambert, austriacki demograf Rainer Munz oraz pochodząca z Grecji profesor stosunków międzynarodowych wykładająca w Oksfordzie Kalypso Nicolaidis.W sumie w grupie zasiądą cztery kobiety.

*****



Nie zamierzam badać szczegółowo czy ikona prezentuje podobny poziom mądrości, co pozostali członkowie tego gremium, bo pogląd w tej kwestii mam już wyrobiony. Ciekaw jestem tylko czy premier Tusk dąży w swoich działaniach do poziomu Lecha Wałęsy.



Jestem przekonany, że w swojej ocenie przydatności Wałęsy jako mędrca Europy nie jestem osamotniony. Jedno z potwierdzeń znalazłem we wczorajszej audycji TVN24, w której Zbigniew Bujak zgłaszał swój sprzeciw tej kandydaturze twierdząc, że Lech Wałęsa będzie tylko rozpowiadał, że to on sam obalił komunę, domawiając racji innym uczestnikom wydarzeń z okresu lat 198090. Swoista ciekawostką w tym programie było dociekanie Bogdana Rymanowskiego, prowadzącego audycje, dlaczego Bujak sprzeciwia się kandydaturze NAJPOPULARNIEJSZEGO POLAKA. Idąc tokiem najpopularniejszego rozumowania można by się zastanawiać, dlaczego Doda nie była naszą kandydatką do tytułu mędrca Europy.



Poza tym ową bufoniastą postawę potwierdza zresztą sam Wałęsa wypowiadając się w poniedziałek:



spróbuje budować nową Europę. Ja mam wizję Europy. Walczyłem, żeby była inna



Słowo ja na pierwszym miejscu. Nie powiedział np. że spróbuje przekonać do swojej wizji pozostałych członków Grupy Refleksyjnej, nie on powiedział że ON spróbuje. Po co przekonywać? Przecież on jest najmądrzejszy, najważniejszy bo



Stąd mój protest, bo uważam, że działalność ikony skompromituje nasz kraj jeszcze bardziej niż kłótnie o samoloty i krzesełka. Jeżeli miałbym się kompromitować jako Polak, to wolałbym robić to sam i na własny rachunek. Nie potrzebuję lichych, choć pewnych w tym względzie pełnomocników do tego rodzaju działań.



Jeżeli były prezydent stawiał diagnozy lekarskie to, dlaczego ja miałby sobie nie pozwolić na to, proszę bardzo: czy wiecie dlaczego Lech Wałęsa ma mózg wielkości piłeczki do ping ponga? Bo mu spuchł. Podobne lekarskie podejrzenia mam jeszcze wobec kilku innych polityków.



Cytaty za:



http://news.money.pl/artykul/lech;walesa;wsrod;medrcow;ue;byly;protesty,241,0,376305.html



http://news.money.pl/artykul/lech;walesa;w;grupie;medrcow;europy,84,0,377428.html



TVN24
5
Jak donosi RM Ojciec Dyrektor ma zamiar 27 października br nawiedzić Nasze miasto. Wielki to zaszczyt i honor(?) dla Naszego miasta.

Braniewo widać nie jest takim zadupiem (nie?) jeżeli takie "znamienite" osobowości chcą tutaj nawracać owieczki i barany na właściwą drogę.

O. Rydzyk w Radiu Maryja twierdził, że "Braniewo przepięknym miastem jest". Czyżby ta wypowiedź wróżyła jakieś zamiary znanego zakonnika względem Braniewa.

Może ma zamiar tu osiąść na starość. A może ma zamiar otworzyć filie RM?



Czy władze lokalne coś o tym wiedzą, jeżeli nie to straszny błąd. J
Read More
eżeli nie przyjmiemy z należnymi honorami gościa z Torunia to nie daj bóg rzuci na Nas jaką klątwę albo zarazę a co gorsza może jakąś plagę czarnej stonki w moherowych beretach.



pzdr