reklama
6
Zjawisko zaskakiwania drogowców przez zimę było dyżurnym tematem w czasach PRL-u. Ustrój zmienił się, a zjawisko pozostało. Nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem, ale żałuję, że władza, jakiegokolwiek szczebla, w dalszym ciągu ma w nosie społeczeństwo z podatków którego utrzymuje się.



Zaskakiwanie drogowców przez zimę było tematem dyżurnym mediów wszelakich za czasów komuny. Tłumaczeniem wówczas były najczęściej przejściowe, chwilowe trudności oczywiście. A to części nie dowieźli, a to mała liczba pługów do odśnieżania, a to piasku, a to soli zabrakło, ba ktoś na czas nie dos
Read More
tarczył. Zawsze uśmiechałem się na takie naiwne tłumaczenia, bo że o określonej porze nadejdzie zima i opady śniegu można było przewidzieć rok, dwa lata, a nawet dziesięć lat naprzód. I odpowiednio się do tego przygotować.



Obecnie sytuacja nie uległa zmianie: drogowcy zawsze są zaskakiwani, choć ośrodki decyzyjne nieco się przemieściły.



Weźmy takie Braniewo. Większość dróg należy do miasta, a i te powiatowe za odpowiednim porozumieniem także stanowią przedmiot troski samorządu braniewskiego. W swoim czasie zostały chyba przeprowadzone stosowne przetargi na odśnieżanie i utrzymanie tych dróg w należytym stanie, umożliwiającym korzystanie z nich przez użytkowników. Proszę zwrócić uwagę na znaczenie ostatniego zwrotu: użytkownicy dróg (w domyśle: wszyscy).



Dla mnie jest to w dalszym ciągu przejaw lekceważenia obywateli przez władzę. Władzę, która utrzymywana jest z naszych podatków. W dużym uproszczeniu to my płacimy tej władzy, a władza ma nas w d i nie przejawia ani odrobiny szacunku dla płatników swych pensji, wcale niemałych.



Byłem przedwczoraj w Braniewie, ale tym razem nie zamierzam pisać o użytkownikach zmotoryzowanych. Oni, jeśli chodzi o przejezdność dróg, chyba większych pretensji mieć nie mogli: pojawiły się pługi, a później piaskarki i nawierzchnia, przynajmniej głównych dróg wiodących przez miasto, w zasadzie pozostawała czarna. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie, choć może ono być mylne.



Ale jeśli chodzi o pieszych, to pasuje tutaj tylko jedno słowo: makabra!



Nie zaliczam się do osób mało sprawnych ruchowo, lecz utrzymanie się na nogach sprawiało mi ogromne trudności. Nie jestem też człowiekiem wiekowym, więc sprawności nieco mi pozostało z nieco wcześniejszych czasów, lecz i tak utrzymanie się na nogach sprawiało mi ogromne trudności.

Osobiście pomagałem dwojgu ludziom starszym ode mnie podnieść się po upadku. Na szczęście chyba obyło się bez większych uszkodzeń ciała, poza siniakami na tylnych części ciała (tych poniżej krzyża) osób, którym pomagałem.



Poniekąd rozumiem burmistrza Henryka Mrozińskiego oraz jego zastępcę Jerzego Maziarza, którzy raczej rzadko przemierzają miasto pieszo. Brakuje im więc doświadczenia w tej kwestii, a być może zapomnieli już, jak to jest pokonywać piechotą ośnieżone chodniki.



Doradzam im jednak spacer takimi ośnieżonymi trotuarami, niech spróbują, a gdy któryś z nich wyrżnie tyłkiem w chodnik i nabije sobie guza (byle dużego i długo utrzymującego się na głowie, żeby pamiętali to doświadczenie), to może wówczas sytuacja pieszych poprawi się i piaskiem posypane zostaną także chodniki, nie tylko jezdnie.



W przeciwnym przypadku czarno to wiedzę dla pieszych, szczególnie starszych osób, o przychylność których pan burmistrz tak pięknie zabiegał podczas ostatnich wyborów.



A że nie jest to rok wyborczy? Nie szkodzi! Między wyborami, nie tylko w czasie kampanii wyborczej, wypadałoby też coś dla ludzi zrobić.
3
O przydatności człowieka lub nie oraz o wyobraźni lub jej braku rzecz o bałkanizacji fromborskiej społeczności, czyli list otwarty do dyrektor Zespołu Szkół pani Bożeny Szczepanik



Moja skromna osoba została uwzględniona przez władze samorządowe grodu Kopernika w gronie osób, które mają zająć się przygotowaniem uroczystości obchodów 700lecia nadania Fromborkowi praw miejskich. Rocznica ta przypada w roku 2010. Władze zaproponowały, żeby gremium czuwające nad godnym przebiegiem obchodów tej prześwietnej rocznicy zorganizowało się w komitet czy też sztab organizacyjny podzielony na
Read More
zespoły, a także podzespoły tematyczne. Mnie przypadło w udziale mimo licznych, mających miejsce w przeszłości (nawet nieodległej) przewin wobec władz uczestniczenie w zespole ds. logistyki i promocji, w podzespole ds. kontaktów z mediami i przygotowania materiałów promocyjnych. Rola skromna, bo ani przewodniczący, ani nawet zastępca; zwyczajny członek podzespołu, a więc nawet nie odpowiadający za jakiś element przygotowywanych materiałów, choć z racji wieloletniego doświadczenia dziennikarskiego, mający niezłe pojęcie o pisaniu tekstów i kontaktach z mediami.



Szefową tego podzespołu została wicedyrektor fromborskiego Zespołu Szkół, Magdalena Hołubowska. Mam wątpliwości czy kandydatura ta jest właściwa, ale uważam, że przedwcześnie, czyli przed możliwością wykazania się w tej roli, nie należy przesądzać o wartości tej kandydatury. Mam głęboką nadzieję, że moje wątpliwości w tej mierze w trakcie prania zostaną rozwiane. I wcale nie uważam, że moja osoba byłaby lepsza jako szef tego podzespołu; moje nieco autorytarne podejście do wielu spraw mogłoby stanowić przeszkodę w działaniach tego zespołu.



Z kolei szefową zespołu ds. logistyki i promocji, czyli jednostki nadrzędnej wobec podzespołu, w którym mam pracować została bezpośrednia przełożona mojej przewodniczącej, czyli Bożena Szczepanik, dyrektor Zespołu Szkół we Fromborku. Pozwolę sobie nie omawiać tej kandydatury, a to głównie ze względu na to, że jak mi się wydaje oboje nie darzymy się zbytnio miłością, ale ja mówiłem pani Szczepanik o tym prosto w oczy; i nawet prasa lokalna opublikowała moje stanowisko w tej sprawie. Z kolei pani dyrektor Szczepanik, choć materiały w sprawie składu sztabu organizacyjnego otrzymała znacznie wcześniej niż ja, swoje stanowisko dotyczące mojej osoby wygłosiła dopiero na jednym z ostatnich zebrań komitetu organizacyjnego; stwierdziła m.in. że nie wyobraża sobie współpracy z Kotowskim.



Przepraszam, że w liście tym nie przyznaję się do wredności mego charakteru, lecz zawsze moje upierdliwe i wredne działania były skutkiem działań, lub ich braku, innych osób pojawiających się lub stale zamieszkujących we Fromborku. Dodam równocześnie, że ja potrafię sobie wyobrazić współpracę z wieloma członkami komitetu, nawet z tymi, do których miłością nie pałam, a wiec nawet z panią Bożeną Szczepanik.



Jednocześnie oświadczam, że przykro mi wielce, iż osoba związana z moim miastem przede wszystkim przez dyrektorowanie placówkom działającym na terenie Fromborka nie potrafi sobie wyobrazić możliwości współpracy ze mną. Pomijam przy tym fakt, że mój fromborski staż jest przynajmniej trzykrotnie dłuższy od stażu pani Szczepanik, a na dodatek ja posiadam status mieszkańca grodu Kopernika, a pani dyrektor nie. Mogę żałować jedynie tego, że moja osoba jest przyczyną blokowania czyjejś wyobraźni. Dlatego więc deklaruję, że gotów jestem zrezygnować z prac w komitecie obchodów 700lecia nadania memu miastu praw miejskich. Mam tylko jeden warunek, a prawdę mówiąc waruneczek zaledwie proszę mi powiedzieć wprost, bez uciekania się do pośredników, że nie nadaję się do tego typu działań albo, że ktoś sobie nie wyobraża współpracy ze mną.



Żeby, broń Boże, nie ograniczać czyjejś wyobraźni i nie stanowić przeszkody w sprawnym działaniu sztabu organizacyjnego gotów jestem ustąpić pola tym, którzy lepiej ode mnie nadają się do tego zadania.



Krzysztof J. Kotowski
7
Media przez ostatnie parę dni bębniły o wyborach amerykańskiego prezydenta.

Zrobiły dla Nas specjalny (bo przecież dla nich to my jesteśmy specjalnej troski) show medialny.

Wyglądało to jakby amerykańskie wybory (a nie mcdonald'sy) były dla Nas Polaków tak istotne jak np. wybór lub śmierć

JP2.



Co ciekawe np taki TVN24 twierdził, że w Polsce jest wielkie zainteresowanie tymi wyborami.

Śmieszne to twierdzenie i trąca obłudą.



Najpierw media te kreują (codzienne info z kampanii wyborczej, potem noc wyborcza, potem po wyborcze bloki itp) to zainter
Read More
esowanie, wzbudzając - tak na marginesie, nigdy nie powinny być związane z wyborami - emocje.

Zapraszają w czasie medialnego spektaklu polityków, dziennikarzy itp. niby to autorytety, guru, wróżki od polityki, przyszłości... .



Zastanawiają się te indywidualności na 'antenie' czy wygra ten czy tamten, co My będziemy z tego mieli? (My jako szarzy obywatele, chyba nie wiele lub wcale.)

Jednym słowem pieprzą tak aby zabłyszczeć na ekranie TV.

Zazwyczaj wygrywa w takich wyborach jeden, no i wygrał.

Znowu można popieprzyć na temat przyszłości, powróżyć z fusów dla nas na dobrą lub złą przyszłość, wróżek ci u nas

dostatek więc opowiadają rożne banialuki, czasem się trafi (przez jakiś ślepy traf) głos 'trzeźwego' ;).



No i trafiło na J.M. Rokite, który to ostatnio zasilił profesje dziennikarską swoją osobą.

Więc biedaczek będąc na wizji wymyślił obamomanie.
5
Wałęsa, Kaczyński i Tusk wszyscy są siebie warci.Każdy z nich osobno jest chory na każdego z pozostałych.Kaczyński zieje nienawiścią do Wałęsy a ten do niego. Tusk do tej pory krył sie ze swoimi kompleksami, ale po wycieczce do Brukseli widać, że coraz trudniej utrzymać mu na wodzy swoja chęć ukręcenia łba Kaczyńskiemu.Jak to się ma do deklarowanej polityki miłości?Wszyscy trzej są sfrustrowani ambicją rządzenia za wszelką cenę. Powiedzmy szczerze bez ogladania się na racje innych, czy też interes społeczny. "Społeczny" bryluje tylko w ich frazesach.To jednak nie zabawa w piaskownicy jak komen
Read More
tują często media. Oni bawią się nami,naszym życiem.Ich poziom uprawiania polityki jest poziomem naszej egzystencji.Smutna to konkluzja. Teraz wiem czemu siedząc przed telewizorem nie smakuje mi piwo.
5
Nie pisałbym tego tekstu, gdybym nie oglądał przedwczoraj wieczornego programu w TVN24 i nie słyszał wypowiedzi Lecha Wałęsy. To dało mi impuls i skłoniło mnie do zgłoszenia protestu w tej kwestii, bo uważam, że osoba Wałęsy, za którą tak mocno lobbował premier Donald Tusk, to kompromitacja dla naszego kraju.



I żeby nie było żadnych nieporozumień. Niewątpliwie Lech Wałęsa stał się w naszym kraju ikoną walki z systemem komunistycznym. Nie wiem doprawdy, a przynajmniej nie mogę tego z całym przekonaniem stwierdzić, czy ktoś inny mógłby się taką ikoną stać, lecz nie to jest najważni
Read More
ejsze, bo jestem wdzięczny wszystkim walczącym z komunizmem za to, że mogę w tej chwili głośno wyrażać swoje poglądy i nikt mnie za to nie zamyka do więzienia, albo nie szykanuje w inny sposób np. zmuszając do podpisania jakiejś lojalki.



Jednak z upływem czasu zachowanie ikony rozdrażnia mnie coraz bardziej z bardzo prostego powodu takie zachowanie symbolu walki z komunizmem, symbolu uznawanego nie tylko w Polsce, ale chyba i na całym świecie, po prostu mu nie przystoi.



Nie można pominąć w moich argumentach faktu, że owa ikona obalenie komunizmu przypisuje tylko i wyłącznie sobie, innych zaś sprowadza do roli pomocników, którzy za jej przyzwoleniem robili to, co im nakazała. Dorzucić do tego można psychiatryczne diagnozy ikony o paranoidalnych skłonnościach osób, które w inny sposób niż ikona oceniają przebieg najnowszej historii. Nie będę się o tym jednak rozpisywał, bo za długo byłoby pisać o tym.



Wrócę do wczorajszego programu TVN24. Otóż wczoraj ikona dała kolejny przykład swej mądrości wypowiadając się na temat uczestników brukselskiego szczytu i wcześniejszej awantury związanej z podróżą.



Lech Wałęsa wspominał coś o tym, że inteligencja może być wrodzona albo nabyta, po czym wydalił z siebie kolejną diagnozę lekarską mówiąc o prezydencie Lechu Kaczyńskim taką rzecz mianowicie:



Kaczyński ze swoja nabytą inteligencją i małym móżdżkiem.



A dlaczego ikona pozwala sobie na tego rodzaju wypowiedzi? Odpowiedź jest prosta: czuje za sobą siłę wspierającą go w tych działaniach. Nie doszukując się innych specjalnych sił jedno stwierdzić mogę: Na pewno popiera go obecnie urzędujący premier Donald Tusk, który lansował Lechą Wałęsę na tzw. mędrca Europy. Jeden cytat na dowód tego (inne licznie występują w różnego rodzaju serwisach):



Nieoficjalnie sprzeciw Hiszpanów tłumaczono obawami kreowanego na przywódcę rady mędrców Felipe Gonzaleza, który nie chciał, by w jej składzie znalazły się tak znane osobistości jak Wałęsa. Za kandydaturą byłego prezydenta lobbował w ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk. Szef Komitetu Integracji Europejskiej Mikołaj Dowgilewicz potwierdza, że premier rozmawiał na temat kandydatury Lecha Wałęsy z przywódcami krajów Unii. Szef UKiE zaprzecza jendak, by kandydatura Wałęsy budziła jakiekolwiek kontrowersje, a przynajmniej nikt głośno nie formułował żadnych argumentów przeciwko polskiemu kandydatowi do rady.



Pomijając protesty Hiszpanów (nie oni powinni dokonywać oceny Wałęsy, tylko Polacy) oraz zaprzeczenia szefa UKiE (nie są istotne, jeśli chodzi o fakt lobbowania) pozostaje kwestia, dlaczego premier uznał kandydaturę Wałęsy za godną na tyle, w świetle postawy ikony w ostatnich choćby latach, żeby wysunąć ją do składu 12osobowej Grupy Refleksyjnej, której zadanie jest określić kierunki, w jakich Europa ma podążać w przyszłości.



*****

Przewodniczącym grupy, powołanej przez przywódców UE na szczycie w grudniu zeszłego roku, został były socjalistyczny premier Hiszpanii Felipe Gonzalez. Wówczas mianowano też wiceprzewodniczących: byłą prezydent Łotwy Vairę Vike-Freibergę oraz byłego prezesa koncernu Nokia, a dzisiaj jego dyrektora nie pełniącego funkcji wykonawczych Fina Jormę Ollilę.

Poza Lechem Wałęsą w grupie znaleźli się przede wszystkich eksperci w dziedzinie integracji europejskiej, stosunków międzynarodowych, gospodarki, finansów i przemysłu. Są to: były unijny komisarz ds. konkurencji Mario Monti (Włochy), polityk niemieckiej CDU Wolfgang Schuster, była szefowa francuskiej socjalistycznej centrali związkowej CFDT Nicole Notat, obecnie ekspertka w dziedzinie trwałego rozwoju, duńska uczona Lykke Friis, holenderski architekt i publicysta Rem Koolhaas, brytyjski ekspert ds. gospodarczych Richard Lambert, austriacki demograf Rainer Munz oraz pochodząca z Grecji profesor stosunków międzynarodowych wykładająca w Oksfordzie Kalypso Nicolaidis.W sumie w grupie zasiądą cztery kobiety.

*****



Nie zamierzam badać szczegółowo czy ikona prezentuje podobny poziom mądrości, co pozostali członkowie tego gremium, bo pogląd w tej kwestii mam już wyrobiony. Ciekaw jestem tylko czy premier Tusk dąży w swoich działaniach do poziomu Lecha Wałęsy.



Jestem przekonany, że w swojej ocenie przydatności Wałęsy jako mędrca Europy nie jestem osamotniony. Jedno z potwierdzeń znalazłem we wczorajszej audycji TVN24, w której Zbigniew Bujak zgłaszał swój sprzeciw tej kandydaturze twierdząc, że Lech Wałęsa będzie tylko rozpowiadał, że to on sam obalił komunę, domawiając racji innym uczestnikom wydarzeń z okresu lat 198090. Swoista ciekawostką w tym programie było dociekanie Bogdana Rymanowskiego, prowadzącego audycje, dlaczego Bujak sprzeciwia się kandydaturze NAJPOPULARNIEJSZEGO POLAKA. Idąc tokiem najpopularniejszego rozumowania można by się zastanawiać, dlaczego Doda nie była naszą kandydatką do tytułu mędrca Europy.



Poza tym ową bufoniastą postawę potwierdza zresztą sam Wałęsa wypowiadając się w poniedziałek:



spróbuje budować nową Europę. Ja mam wizję Europy. Walczyłem, żeby była inna



Słowo ja na pierwszym miejscu. Nie powiedział np. że spróbuje przekonać do swojej wizji pozostałych członków Grupy Refleksyjnej, nie on powiedział że ON spróbuje. Po co przekonywać? Przecież on jest najmądrzejszy, najważniejszy bo



Stąd mój protest, bo uważam, że działalność ikony skompromituje nasz kraj jeszcze bardziej niż kłótnie o samoloty i krzesełka. Jeżeli miałbym się kompromitować jako Polak, to wolałbym robić to sam i na własny rachunek. Nie potrzebuję lichych, choć pewnych w tym względzie pełnomocników do tego rodzaju działań.



Jeżeli były prezydent stawiał diagnozy lekarskie to, dlaczego ja miałby sobie nie pozwolić na to, proszę bardzo: czy wiecie dlaczego Lech Wałęsa ma mózg wielkości piłeczki do ping ponga? Bo mu spuchł. Podobne lekarskie podejrzenia mam jeszcze wobec kilku innych polityków.



Cytaty za:



http://news.money.pl/artykul/lech;walesa;wsrod;medrcow;ue;byly;protesty,241,0,376305.html



http://news.money.pl/artykul/lech;walesa;w;grupie;medrcow;europy,84,0,377428.html



TVN24
5
Jak donosi RM Ojciec Dyrektor ma zamiar 27 października br nawiedzić Nasze miasto. Wielki to zaszczyt i honor(?) dla Naszego miasta.

Braniewo widać nie jest takim zadupiem (nie?) jeżeli takie "znamienite" osobowości chcą tutaj nawracać owieczki i barany na właściwą drogę.

O. Rydzyk w Radiu Maryja twierdził, że "Braniewo przepięknym miastem jest". Czyżby ta wypowiedź wróżyła jakieś zamiary znanego zakonnika względem Braniewa.

Może ma zamiar tu osiąść na starość. A może ma zamiar otworzyć filie RM?



Czy władze lokalne coś o tym wiedzą, jeżeli nie to straszny błąd. J
Read More
eżeli nie przyjmiemy z należnymi honorami gościa z Torunia to nie daj bóg rzuci na Nas jaką klątwę albo zarazę a co gorsza może jakąś plagę czarnej stonki w moherowych beretach.



pzdr
4
Sprawę wyjaśniło jedno zdanie, króciutka informacja, która rozstrzyga całkowicie, że racja jest po stronie premiera Tuska i jego obrońców. Informacja jest krótka, więc i ja krótko.



Wszyscy wiedzą, że premier Tusk oraz cała ekipa polityków Platformy zamierzali i realizują w praktyce hasło: Tanie państwo! Gdzie tylko można ogranicza się wydatki, korzysta z pomocy, rzeczowej oraz finansowej, innych, tnie się koszty itd.



Ten sam model stosowany jest także podczas wizyt zagranicznych. Jak tanio, to tanio i nie można na ten temat wieść bzdurnych sporów.



Obec
Read More
nie wiadomym jest, że w składzie delegacji rządowej znajdą się trzy osoby: premier, minister spraw zagranicznych oraz minister finansów. Wiadomo także, jak przebiegać mają obrady w Brukseli. W trakcie spotkania roboczego polskiej delegacji przy stole obrad przysługiwać będą dwa krzesła, które zajmą szef delegacji i, w zależności od poruszanych zagadnień, minister jednego lub drugiego resortu. Oczywiście dopuszczalnym byłoby też, gdyby oba krzesła zajęli: premier i prezydent, a pomniejsi urzędnicy zajmowali się antyszambrowaniem w poczekalni. Jest to wariant dopuszczalny, ale upada on, gdy dotrze do nas wiadomość, że PODCZAS KOLACJI KRZESŁO JEST TYLKO JEDNO, dla szefa delegacji.



Zestawmy więc słowa: kolacja oraz krzesło (jedno! co ważne jest niezmiernie). I co otrzymamy? Że, gdyby krzesło to zajął prezydent, to premier musiałby kupować sobie kolację w jakimś Mc Donaldzie, albo innym fastfoodzie i WYDAWAĆ PIENIĄDZE, nasze pieniądze, których wydawanie premier obiecał przecież ograniczyć!



Jasny stąd płynie wniosek, że prezydent powinien zostać w domu tj. w pałacu prezydenckim i za granicę nie wybierać się, bo narazi nasze państwo na straty.



źrodło informacji: http://www.rp.pl/artykul/16,204549.html
3
Błąd wielki popełniła Platforma Obywatelska dopuszczając do odwołania ze składu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu swego, jeśli chodzi na hałas medialny, czołowego polityka czyli Janusza Palikota. Jego osoba bowiem zapewniłaby powszechne upowszechnianie kultury za pomocą środków przekazu. Gdyby jeszcze pozostał on w Komisji Łączności z Polakami za Granicą nasza kultura rozpowszechniana byłaby na całym świecie.



Kariery w KKiŚP poseł Januszek nie zrobił. Za krótko był, niestety. Ujęto go w składzie komisji 15 listopada 2007 roku, a odwołano 23 stycznia bieżącego. 70 dni za
Read More
ledwie. PO doszła do wniosku, a miało to coś związek z blogowaniem Januszka i jego wypowiedziami na temat prezydenta oraz wina, że poseł Januszek powinien pracować na innym odcinku budowania pomyślności naszego kraju i głosami swoich członków w KKiŚP, upominając go jednocześnie, pozbyła się go z tego grona.



Teraz niech żałują! Bo poseł Januszek niezwykle pracowitym okazał się i zapędził wszystkich członków Komisji Nadzwyczajnej Przyjazne Państwo do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji którą kieruje do tytanicznej pracy. W okresie 274 dni działalności tej komisji odbyło się 170 posiedzeń, w wyniku których powstało tyle projektów ustaw, że obecnie Sejm zajmować się musi uchwaleniem pakietu liczącego grubo ponad 100 propozycji zmian w naszym prawie.



Gdyby w Platformie byli ludzie rozsądni, to pozostawiliby posła Januszka w KKIŚP, nie przejmując się jakimś tam prezydentem, żeby w prawie kultury naszej oraz środków przekazu dokonał on wręcz rewolucji, a nie przenieśli go do KNPPdszzob, żeby szanse na właściwe uregulowanie tych spraw zmarnować.



Proszę sobie wyobrazić tę ilość projektów ustaw, które w sposób dogłębny i rzeczowy doprowadziłyby do nadania kulturze naszej oraz środkom przekazu odpowiedniego znaczenia; choćby już tylko samej kulturze, która bez przerwy pozbawiana jest środków z budżetu, a gdy przychodzi co do czego, to każdy rząd jęczy, ze kasy nie ma, bo są inne potrzeby. Jeśli tak dalej kultura będzie tak traktowana, to w końcu schamiejemy. Wszyscy!



A nałóżmy jeszcze na to aktywność posła Januszka w różnego rodzaju mediach, które wręcz prześcigają się, żeby go przyciągnąć do studia lub na łamy. Prace komisji i jej osiągnięcia byłyby bez przerwy nagłaśniane, więc nie umknęłyby uwadze opinii społecznej, a i media pożywiłyby się przy tym spełniając jednocześnie swą misję, czy co tam innego, co mają w obowiązku.



Niejako przy okazji Platforma popełniła kolejny błąd pozbywając się posła Januszka z innej komisji sejmowej, a mianowicie z Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Nie warto było, bo znając aktywność posła Januszka (mam nadzieję, że jego witalność nie wynika ze spożywania produkowanych przez niego wynalazków, choć nie jest to aż tak istotne) można się by było spodziewać szerokiego propagowania naszej kultury wśród Polonii zamieszkującej w krajach niemal całego świata, a także przy okazji wśród mieszkańców tamtych krajów, gdzie Polonusi żywot swój pędzą.



Zapewne jednym ze znaczących efektów tego szerzenia kultury byłby powrót, skuszonych wartością naszej kultury oraz możliwością spożywania jej u źródeł, dużej grupy emigrantów, a tym samym realizacją zapowiedzi przedwyborczych PO o powrocie poszukujących pracy i dochodów daleko od Ojczyzny.



Wytknąłem te rażące błędy, żeby wykazać, iż zależy mi bardzo na pomyślności obywateli naszego kraju, a Platforma sama rzuca sobie pod nogi kłody, sprzeniewierzając się swym obietnicom z kampanii wyborczej czyli że ja mądry jestem, a oni gupki zwyczajne.