reklama
5
Wałęsa myśliciel:

Teraz, jak zostałem tym europejskim mędrcem, myślę o strukturach, programach pod Europę, pod globalizację. Na przykład nie zgadzam z tym, że jest kryzys.



Wałęsa składak:

Czasami byłem głupszy, ale wciągałem od tych mądrych, złożyłem sobie i wygrywałem. Grałem też z profesorami. Potrafiłem wybrać, co oni zrobili dobrze, a co źle, i z tego składałem.



Wałęsa drogowskaz:

Tutaj właściwie swoje zrobiłem. Razem zwyciężyliśmy, przesądziłem o kierunku Polski: Zachód, kapitalizm, demokracja. I teraz mógłbym się zająć tylko jakimś tam fragm
Read More
entem, a przecież miałem całość...



Dramat Wałęsy:

Cały mój dramat był zawsze w tym, że ja nie mogłem powiedzieć, w co gram. A moja koncepcja reformy, rewolucji była zupełnie inna, chciałem się wyrwać z samą Polską na Zachód.



Wałęsy z nocnej zmiany II:

Wybierzemy innych. Na razie przyglądajmy się. A przecież ten Komorowski jest niezły. Nawet ten Pawlak, on ma to swoje zaplecze, ale to zaplecze można mu trochę przyciąć.



Wałęsa boski:

Jak nie uzgodnimy wspólnych wartości, jak nie zrobimy dziesięciu przykazań ponadreligijnych, ale fundamentalnych, na których się oprzemy, to nic z naszego świata nie będzie.



Wałęsa czeka na decyzję.

A ja oczekuję odpowiedzi, czy świat rozwijamy lewicowo wolność jednostki, wolność rynkowa, czy mówi inaczej: człowiek musi mieć wartości, porządek, ograniczenia?



Strachy Wałęsy:

Bardziej teraz Chin niż Rosji się boję. Inaczej niż dawniej. Musiałem po to przeżyć 25 lat od tego Nobla.



Format Wałęsy.

Ja już dawno nie jestem tylko Polakiem. Nie mieszczę się w tym kraju. Wszyscy musimy w paru tematach być więksi, patrzeć dalej jak Polska



Myśli wydobył Piotr Najsztub, wyboru dokonał rekontra.



Lech Wałęsa członek Grupy Refleksji Unii Europejskiej nazywanej Radą Mędrców. Uhonorowany doktoratami honoris causa uczelni na całym świecie mimo braku matury.
5
"Mikołaj leży więc martwy w kałuży krwi. A na jego zwłokach siedzi dziewczynka z nożem w dłoni. "Mikołaj nie żyje! W tym roku prezenty rozdaje sklep Chrom" - czytamy na plakacie. Jest tam także informacja, że do każdego grudniowego zakupu sklep dodaje "zajebiste prezenty"."



Tak na plakacie reklamowym w Cieszynie.



Więcej:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6022726,Ostra_reklama__Dziecko_zabilo_Sw__Mikolaja.html?skad=rss
4
Jak donoszą media elektroniczne niedawno (tj. 14.listopada br.) Prezydent podpisał ustawę nowelizującą ustawę o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (link do rzeczonej ustawy: http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/ustawy/458_u.htm)

Wyżej wymieniona nowelizacj spowodowała dużo ciekawych komentarzy na serwisie OSnews.pl a tak że na http://prawo.vagla.pl/node/8226



Komentujący zwracają uwagę na takie kwiatki jak:

"art. 267

§ 3. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzen
Read More
iem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem."



"art. 269b

§ 1. Kto wytwarza, pozyskuje, zbywa lub udostępnia innym osobom urządzenia lub programy komputerowe przystosowane do popełnienia przestępstwa określonego w art. [..] art. 267 § 3 [..] podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."



wynika z tego że posiadanie programów do podsłuch, które od co najmniej parunastu lat istnieją min.: tcpdump, ethereal teraz wireshark i które to służyły i służą jako narzędzia dla administratorów podlega karze pozbawienia wolności!!!



za posiadanie urządzenia, które umożliwiają podsłuch również kara pozbawienia wolności do lat 3!



UWAGA A TERAZ PYTANIE, JAKIE TO URZĄDZENIA UMOŻLIWIAJĄ PODSŁUCH W SIECIACH INFORMATYCZNYCH?



Jeżeli czytasz teraz ten tekst to posiadasz takowe urządzenie.



Bez sprzecznie każdy PCt na świecie umożliwia podsłuch czyli miliardy osób wg w/w ustawy w Polsce jest przestępcami..?



Ale prawo tworzą nasi przedstawiciele?
6
Punktem wyjścia będzie pismo mieszkańców Braniewa skierowane do Leszka Dziąga jako Starosty, cytuję:"Apel Mieszkańców Braniewa w sprawie zatrudnienia w szpitalu powiatowym lekarza internisty, ordynatora Pana Andrzeja Piotrowskiego. My, niżej podpisani mieszkańcy zwracamy się z zapytaniem na jakich prawach i z jakich praw korzysta Pan Starosta uniemożliwiając podjęcie pracy w Braniewie dla najlepszego lekarza- Pana Andrzeja Piotrowskiego. To nie jest prywatny folwark Pana Dziąga ani Zarzadu Powiatu. Kto jest odpowiedzialny za zatrudnianie lekarzy i kto z nimi podpisuje umowy? Czy to jest ciąg d
Read More
alszy niszczenia braniewskiego szpitala przez nieodpowiedzialnego urzędnika, nie posiadającego kwalifikacji do zajmowania się tym problemem? Domagamy się zmiany stanowiska w sprawie zatrudnienia najlepszego lekarza w powiecie braniewskim. Sądzimy, że Panem Dziągiem powinien się zająć lekarz, ale o innej specjalizacji. Najbliższy taki szpital znajduje się we Fromborku. Prosimy o skorzystanie z naszej propozycji". Pod pismem nastepują podpisy w liczbie ponad 400. Można powiedzieć, że to spora grupa, zatem warto nieco przeanalizować wydźwięk tego apelu. Jak widać poparcie Andrzeja Piotrowskiego jako lekarza jest duże a to co mieszkańców bulwersuje to prywatne animozje Starosty wobec wspomnianego. Zakazując zatrudnienie A.P. sam dokonuje operacji na braniewskim społeczeństwie, bo też w swoim mniemaniu zna się na wszystkim, szkolnictwie, informatyce,prawie no i na lecznictwie. Z tą tezą nie zgadzają się jednak apelowicze, a i ja podzielam to zdanie, bo też chciałbym jak bedzie taka konieczność by mnie kroił chirurg a nie drwal.Ale ta 400-osobowa grupa w swojej totalnej krytyce fachowości Starosty nie jest do końca bez serca. Składa Staroście propozycje, by jednak się w tej materii trochę podszkolił i nawet wskazuje dokładny adres tej edukacyjnej placówki. Chyba, że odczytamy tą sugestię dosłownie i wskazanie szpitala we Fromborku nie jako miejsce oświaty a raczej kuracji. Pewnie nie jest to zbytnia grzeczność, ale pokazuje poziom emocjonalny, który sprowokował do użycia aż takich środków. Ja w swojej krytyce też potrafię być mało subtelny, ale pominąłbym wątek robienia z kogoś wariata. Bo trzeba zdać sobie sprawę z tego, iż gdyby Starosta nim był, byłby to argument usprawiedliwiający jego poczynania. Przecież nie kara się umysłowo chorych. Ale Starosta to co robi, robi świadomie, tak więc z premedytacją tam gdzie może z racji swojej funkcji realizuje swój odwet. Ja w takiej osobowości, która kompensuje się takimi małymi zgryźliwościami dostrzegłbym raczej poważne zakompleksienie. Nie jesteśmy jednak lekarzami i nie diagnozujmy. Lekarzem jest A.P. i winien tym zawodem temu społeczeństwu służyć. Na drodze ku temu nie powinien stać żaden urzędnik nawet, a tym bardziej w randze starosty. Proponuję tej ponad 400-osobowej grupie, by wyszli tuż przed wyborami z jeszcze jednym apelem o wykreślanie takich osobowości aspirujacych do tak odpowiedzialnych funkcji społecznych. Na takim stanowisku trzeba osoby która rozumie problematykę samorzadności w której istotną rolę odgrywa budowanie porozumienia w relacjach interpersonalnych i zgody z grupami społecznymi, takimi jak chociażby ci apelowicze. A tak mamy personę, która odizolowała się od nie wiadomo co chcącej od niego lokalnej społeczności i jedynie co jej wychodzi to uprawianie swojej prywatnej wojenki. Nie wiem tylko czemu musimy jeszcze dwa lata opłacać te potyczki. Apeluję zatem o ten wspólny apel.J.Piskorski
4
Byłem zaskoczony, gdy w piątek udałem się do fromborskiego Urzędu Miasta i Gminy. W pokojach urzędników ani śladu! Już się przestraszyłem, że jakieś UFO porwało ich, ale sprawę szybko wyjaśniła mi pani sprzątaczka. SZKOLENIE!



W piątek około godziny 14, gdy wszedłem do urzędu zaskoczył mnie brak urzędników. Pani sprzątaczka dyżurowała w sekretariacie i uprzejmie poinformowała mnie, że odbywa się szkolenie. Informacja ta uspokoiła moje nerwy, bo podejrzewałem, że brak urzędników w pokojach wiąże się z jakimś tragicznym wydarzeniem.



A tu tylko szkolenie! Ufff!


Read More

Zaglądnąłem więc do sali konferencyjnej, gdzie jak się okazało zebrali się wszyscy urzędnicy, których szkoliła jakaś pani.



Pani sekretarz, gdy ujrzała mnie, szybko wygłosiła mniej więcej taką kwestię: Nie teraz, w poniedziałek!



Poszedłem sobie. Niech będzie, że w poniedziałek, pomyślałem sobie.



Ale pomyślałem też, co zrobiłby petent, który miałby zamiar załatwić coś pilnego, a przyjechałby np. z Elbląga, Gdańska lub nawet z Warszawy. Też musiałby czekać do poniedziałku? Nie sądzę, by tak się stało, przynajmniej, gdyby petent był uparty i chciał koniecznie sprawę załatwić w piątek. Wydaje mi się, że jednak któryś z urzędników musiałby zrezygnować, na czas załatwienia sprawy petenta, ze szkolenia.



A jeśli nie?
6
Zjawisko zaskakiwania drogowców przez zimę było dyżurnym tematem w czasach PRL-u. Ustrój zmienił się, a zjawisko pozostało. Nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem, ale żałuję, że władza, jakiegokolwiek szczebla, w dalszym ciągu ma w nosie społeczeństwo z podatków którego utrzymuje się.



Zaskakiwanie drogowców przez zimę było tematem dyżurnym mediów wszelakich za czasów komuny. Tłumaczeniem wówczas były najczęściej przejściowe, chwilowe trudności oczywiście. A to części nie dowieźli, a to mała liczba pługów do odśnieżania, a to piasku, a to soli zabrakło, ba ktoś na czas nie dos
Read More
tarczył. Zawsze uśmiechałem się na takie naiwne tłumaczenia, bo że o określonej porze nadejdzie zima i opady śniegu można było przewidzieć rok, dwa lata, a nawet dziesięć lat naprzód. I odpowiednio się do tego przygotować.



Obecnie sytuacja nie uległa zmianie: drogowcy zawsze są zaskakiwani, choć ośrodki decyzyjne nieco się przemieściły.



Weźmy takie Braniewo. Większość dróg należy do miasta, a i te powiatowe za odpowiednim porozumieniem także stanowią przedmiot troski samorządu braniewskiego. W swoim czasie zostały chyba przeprowadzone stosowne przetargi na odśnieżanie i utrzymanie tych dróg w należytym stanie, umożliwiającym korzystanie z nich przez użytkowników. Proszę zwrócić uwagę na znaczenie ostatniego zwrotu: użytkownicy dróg (w domyśle: wszyscy).



Dla mnie jest to w dalszym ciągu przejaw lekceważenia obywateli przez władzę. Władzę, która utrzymywana jest z naszych podatków. W dużym uproszczeniu to my płacimy tej władzy, a władza ma nas w d i nie przejawia ani odrobiny szacunku dla płatników swych pensji, wcale niemałych.



Byłem przedwczoraj w Braniewie, ale tym razem nie zamierzam pisać o użytkownikach zmotoryzowanych. Oni, jeśli chodzi o przejezdność dróg, chyba większych pretensji mieć nie mogli: pojawiły się pługi, a później piaskarki i nawierzchnia, przynajmniej głównych dróg wiodących przez miasto, w zasadzie pozostawała czarna. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie, choć może ono być mylne.



Ale jeśli chodzi o pieszych, to pasuje tutaj tylko jedno słowo: makabra!



Nie zaliczam się do osób mało sprawnych ruchowo, lecz utrzymanie się na nogach sprawiało mi ogromne trudności. Nie jestem też człowiekiem wiekowym, więc sprawności nieco mi pozostało z nieco wcześniejszych czasów, lecz i tak utrzymanie się na nogach sprawiało mi ogromne trudności.

Osobiście pomagałem dwojgu ludziom starszym ode mnie podnieść się po upadku. Na szczęście chyba obyło się bez większych uszkodzeń ciała, poza siniakami na tylnych części ciała (tych poniżej krzyża) osób, którym pomagałem.



Poniekąd rozumiem burmistrza Henryka Mrozińskiego oraz jego zastępcę Jerzego Maziarza, którzy raczej rzadko przemierzają miasto pieszo. Brakuje im więc doświadczenia w tej kwestii, a być może zapomnieli już, jak to jest pokonywać piechotą ośnieżone chodniki.



Doradzam im jednak spacer takimi ośnieżonymi trotuarami, niech spróbują, a gdy któryś z nich wyrżnie tyłkiem w chodnik i nabije sobie guza (byle dużego i długo utrzymującego się na głowie, żeby pamiętali to doświadczenie), to może wówczas sytuacja pieszych poprawi się i piaskiem posypane zostaną także chodniki, nie tylko jezdnie.



W przeciwnym przypadku czarno to wiedzę dla pieszych, szczególnie starszych osób, o przychylność których pan burmistrz tak pięknie zabiegał podczas ostatnich wyborów.



A że nie jest to rok wyborczy? Nie szkodzi! Między wyborami, nie tylko w czasie kampanii wyborczej, wypadałoby też coś dla ludzi zrobić.
3
O przydatności człowieka lub nie oraz o wyobraźni lub jej braku rzecz o bałkanizacji fromborskiej społeczności, czyli list otwarty do dyrektor Zespołu Szkół pani Bożeny Szczepanik



Moja skromna osoba została uwzględniona przez władze samorządowe grodu Kopernika w gronie osób, które mają zająć się przygotowaniem uroczystości obchodów 700lecia nadania Fromborkowi praw miejskich. Rocznica ta przypada w roku 2010. Władze zaproponowały, żeby gremium czuwające nad godnym przebiegiem obchodów tej prześwietnej rocznicy zorganizowało się w komitet czy też sztab organizacyjny podzielony na
Read More
zespoły, a także podzespoły tematyczne. Mnie przypadło w udziale mimo licznych, mających miejsce w przeszłości (nawet nieodległej) przewin wobec władz uczestniczenie w zespole ds. logistyki i promocji, w podzespole ds. kontaktów z mediami i przygotowania materiałów promocyjnych. Rola skromna, bo ani przewodniczący, ani nawet zastępca; zwyczajny członek podzespołu, a więc nawet nie odpowiadający za jakiś element przygotowywanych materiałów, choć z racji wieloletniego doświadczenia dziennikarskiego, mający niezłe pojęcie o pisaniu tekstów i kontaktach z mediami.



Szefową tego podzespołu została wicedyrektor fromborskiego Zespołu Szkół, Magdalena Hołubowska. Mam wątpliwości czy kandydatura ta jest właściwa, ale uważam, że przedwcześnie, czyli przed możliwością wykazania się w tej roli, nie należy przesądzać o wartości tej kandydatury. Mam głęboką nadzieję, że moje wątpliwości w tej mierze w trakcie prania zostaną rozwiane. I wcale nie uważam, że moja osoba byłaby lepsza jako szef tego podzespołu; moje nieco autorytarne podejście do wielu spraw mogłoby stanowić przeszkodę w działaniach tego zespołu.



Z kolei szefową zespołu ds. logistyki i promocji, czyli jednostki nadrzędnej wobec podzespołu, w którym mam pracować została bezpośrednia przełożona mojej przewodniczącej, czyli Bożena Szczepanik, dyrektor Zespołu Szkół we Fromborku. Pozwolę sobie nie omawiać tej kandydatury, a to głównie ze względu na to, że jak mi się wydaje oboje nie darzymy się zbytnio miłością, ale ja mówiłem pani Szczepanik o tym prosto w oczy; i nawet prasa lokalna opublikowała moje stanowisko w tej sprawie. Z kolei pani dyrektor Szczepanik, choć materiały w sprawie składu sztabu organizacyjnego otrzymała znacznie wcześniej niż ja, swoje stanowisko dotyczące mojej osoby wygłosiła dopiero na jednym z ostatnich zebrań komitetu organizacyjnego; stwierdziła m.in. że nie wyobraża sobie współpracy z Kotowskim.



Przepraszam, że w liście tym nie przyznaję się do wredności mego charakteru, lecz zawsze moje upierdliwe i wredne działania były skutkiem działań, lub ich braku, innych osób pojawiających się lub stale zamieszkujących we Fromborku. Dodam równocześnie, że ja potrafię sobie wyobrazić współpracę z wieloma członkami komitetu, nawet z tymi, do których miłością nie pałam, a wiec nawet z panią Bożeną Szczepanik.



Jednocześnie oświadczam, że przykro mi wielce, iż osoba związana z moim miastem przede wszystkim przez dyrektorowanie placówkom działającym na terenie Fromborka nie potrafi sobie wyobrazić możliwości współpracy ze mną. Pomijam przy tym fakt, że mój fromborski staż jest przynajmniej trzykrotnie dłuższy od stażu pani Szczepanik, a na dodatek ja posiadam status mieszkańca grodu Kopernika, a pani dyrektor nie. Mogę żałować jedynie tego, że moja osoba jest przyczyną blokowania czyjejś wyobraźni. Dlatego więc deklaruję, że gotów jestem zrezygnować z prac w komitecie obchodów 700lecia nadania memu miastu praw miejskich. Mam tylko jeden warunek, a prawdę mówiąc waruneczek zaledwie proszę mi powiedzieć wprost, bez uciekania się do pośredników, że nie nadaję się do tego typu działań albo, że ktoś sobie nie wyobraża współpracy ze mną.



Żeby, broń Boże, nie ograniczać czyjejś wyobraźni i nie stanowić przeszkody w sprawnym działaniu sztabu organizacyjnego gotów jestem ustąpić pola tym, którzy lepiej ode mnie nadają się do tego zadania.



Krzysztof J. Kotowski
7
Media przez ostatnie parę dni bębniły o wyborach amerykańskiego prezydenta.

Zrobiły dla Nas specjalny (bo przecież dla nich to my jesteśmy specjalnej troski) show medialny.

Wyglądało to jakby amerykańskie wybory (a nie mcdonald'sy) były dla Nas Polaków tak istotne jak np. wybór lub śmierć

JP2.



Co ciekawe np taki TVN24 twierdził, że w Polsce jest wielkie zainteresowanie tymi wyborami.

Śmieszne to twierdzenie i trąca obłudą.



Najpierw media te kreują (codzienne info z kampanii wyborczej, potem noc wyborcza, potem po wyborcze bloki itp) to zainter
Read More
esowanie, wzbudzając - tak na marginesie, nigdy nie powinny być związane z wyborami - emocje.

Zapraszają w czasie medialnego spektaklu polityków, dziennikarzy itp. niby to autorytety, guru, wróżki od polityki, przyszłości... .



Zastanawiają się te indywidualności na 'antenie' czy wygra ten czy tamten, co My będziemy z tego mieli? (My jako szarzy obywatele, chyba nie wiele lub wcale.)

Jednym słowem pieprzą tak aby zabłyszczeć na ekranie TV.

Zazwyczaj wygrywa w takich wyborach jeden, no i wygrał.

Znowu można popieprzyć na temat przyszłości, powróżyć z fusów dla nas na dobrą lub złą przyszłość, wróżek ci u nas

dostatek więc opowiadają rożne banialuki, czasem się trafi (przez jakiś ślepy traf) głos 'trzeźwego' ;).



No i trafiło na J.M. Rokite, który to ostatnio zasilił profesje dziennikarską swoją osobą.

Więc biedaczek będąc na wizji wymyślił obamomanie.