reklama
6
czyli czy Wiktorie, to wiktorie?

Po raz drugi odbyła się uroczystość wręczenia statuetek WIKTORII, które fromborski samorząd przyznaje po to, aby w sposób szczególny uhonorować osoby, które swoją pasją, pracą zawodową i społeczną zasłużyły się dla miasta i gminy Frombork. Przyznawanie wyróżnień nie jest rzeczą haniebną, ale nagradzanie osób, które za swoje zasługi pobierają pensję, to rzecz, co najmniej śmieszna, przez co pozostali uhonorowani mogą odczuwać pewien dyskomfort.



Nie będę wymieniał wszystkich nagrodzonych zarówno w tym, jak i w poprzednim roku, skupię się na
Read More
kilku przypadkach, szczególnie mnie rażących. A zacznę od tego, że przed ubiegłoroczną nominacją i uroczystością wręczenia statuetek podsłuchałem całkiem przypadkowo (po prostu byłem w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu), jak osoby typujące kandydatury rozmawiały o tym, że nie należy do nagrody nominować kierownictwa jednostek organizacyjnych samorządu. Uzasadnienia nie udało mi się podsłuchać, ale nie musiałem, bo rzecz wydawała mi się oczywista.



Dla szerszego wyjaśnienia informuję, że wyróżnienia przyznawane są w 11 kategoriach: ÂťOCHRONA ZABYTKÓWÂŤ, ÂťKULTURA, SPORT I REKREACJAÂŤ, ÂťOŚWIATA I WYCHOWANIEÂŤ, ÂťPRZEDSIĘBIORCZOŚĆÂŤ, ÂťMENADŻERÂŤ, ÂťROLNICTWO I LEŚNICTWOÂŤ, ÂťBEZPIECZEŃSTWOÂŤ, ÂťORGANIZACJE POZARZĄDOWEÂŤ, ÂťMIESZKAŃCY DLA SIEBIE I INNYCHÂŤ oraz w kategorii specjalnej ÂťPRZYJACIEL FROMBORKAÂŤ.



Tymczasem w roku ubiegłym



W kategorii OŚWIATA I WYCHOWANIE statuetką została uhonorowana Bożena Szczepanik, dyrektor fromborskiego Zespołu Szkół. A za co? Za tworzenie godnych warunków do edukacji dzieci i młodzieży Miasta i Gminy Frombork. Wydaje się tworzenie godnych warunków do edukacji dzieci i młodzieży to obowiązki dyrektora szkoły, ale może jestem w błędzie. Może dyrektor pobiera pensję za zupełnie coś innego.

Podobnie, w kategorii OŚWIATA I WYCHOWANIE, było w tym roku. Statuetki otrzymały dwie osoby: Anna Zakrzewska i Magdalena Hołubowska, wicedyrektorki Zespołu Szkół. A za co? A za: tworzenie pozytywnego wizerunku placówek oświatowych przyjaznych dla dzieci i młodzieży. Sądzić by można, że tworzenie pozytywnego wizerunku, a już na pewno działania w tym kierunku, nie leżą w zakresie obowiązków wicedyrektorów szkół, i nie za to pobierają pensję.



Są to dla mnie działania jako żywo przypominające wzajemne wsadzanie sobie piórek w d bo przecież działania na polu zawodowym mogą być wynagradzane w zupełnie inny sposób, choćby przez przyznanie premii czy nagród. Zawłaszczanie miejsc promujących działalność sensu stricto społeczną dla wyróżnień wynikających z obowiązków zawodowych jest, co najmniej niepoważne. Rozumiem przy tym, że dyrektorka i zastępczynie nie mogły statuetek nie przyjąć, bo jakby to odebrała ich przełożona, czyli pani burmistrz, ale rozdzielanie nagród przez kapitułę nie powinno odbywać się na zasadzie: Mama chwalą nas! Kto? No, jak to, kto? Wy mnie, a ja was!



Drażni mnie także hurtowe rozdawnictwo wyróżnień w kategorii PRZYJACIEL FROMBORKA i przyznam, że nie wszystkie kandydatury są dla mnie wystarczająco uzasadnione. Ale to może moja wina, bo niezbyt starałem się wyszukać w internecie informacje o tych osobach, a nie śmiałbym żądać ich od Kapituły wyróżnień. Ma jednocześnie nadzieję, że osoby te zgłoszone zostaną do nadania przez Radę Miejską najwyższego z wyróżnień fromborskich, czyli tytułu Honorowy Obywatel Fromborka. Jednak masówka wcale nie podnosi rangi nagrody. Uważam, że wręcz przeciwnie.



Miałem jeszcze pisać o innych kategoriach, ale odpuszczę sobie, bo i tak ten wpis, choć dotyczący jednej tylko kategorii z pewnością nie spodoba się władzom samorządowym. Napiszę tylko, że w roku minionym, jak i obecnie osoby mające w zakresie swoich obowiązków działania obejmujące poszczególne kategorie wyróżnień, w tym radni i pracownicy Urzędu Miasta i Gminy we Fromborku, stanowią 1/3 nagrodzonych Wiktoriami.



W razie gdyby proporcje te miały być zachowane, a nawet przechylone na korzyść np. pracowników urzędu i jednostek organizacyjnych samorządu proponuję następujące kandydatury za działalność w tym roku (bez imion i nazwisk, żeby nie było, że nominuję po znajomości):

zastępca burmistrza kategoria SPORT I REKREACJA za cierpliwość i wytrwałość w niepodejmowaniu decyzji bez zgody pani burmistrz, co w rzeczy samej jest zajęcie sportoworekreacyjnym;

skarbnik gminy kategoria PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ oraz MENADŻER za sprawne rozdzielanie kasy wpływającej do samorządowego budżetu od podatników i z budżetu państwa i sprawiedliwe jego rozdzielanie potrzebującym oraz za dotrzymywanie słowa w trakcie rozdzielania;

sekretarz gminy kategoria BEZPIECZEŃSTWO za sprawne i zgodne z życzeniami pani burmistrz kierowanie urzędem, przez co praca pani burmistrz jest znacznie spokojniejsza;

dyrektor Zakładu i Wodociągów kategoria MIESZKAŃCY DLA SIEBIE I INNYCH za zarządzanie firmą finansowaną z pieniędzy fromborskich podatników, której głównym zadaniem jest dostarczanie mieszkańcom wody oraz odbieranie ścieków;

dyrektor MiejskoGminnego Ośrodka Kultury kategoria KULTURA za kierowanie placówką finansowaną wobec pieniędzy fromborskich podatników, a szczególnie za nieużywanie wobec otoczenia, w tym wobec podległego personelu, słów wulgarnych czyli niekulturalnych;

sekretarki w Zespole Szkół kategoria OŚWIATA I WYCHOWANIE za dokładne wykonywanie poleceń pani dyrektor i jej zastępczyń;

leśnicy oraz członkowie kół łowieckich (zbiorowo) kategoria ROLNICTWO I LEŚNICTWO za dbałość o faunę i florę leśną oraz zabezpieczanie rolników przed szkodami wyrządzanymi przez zwierzynę;

mieszkańcy gminy, którzy zajmują mieszkania w zabytkowych i bardzo starych budynkach kategoria OCHRONA ZABYTKÓW za zajmowanie lokali, które gdyby były nie zamieszkane, natychmiast uległyby ruinie;

ponadto wszystkim wyżej wymienionym proponuje przyznać, także zbiorowo, wyróżnienie w kategorii PRZYJACIEL FROMBORKA.



Informacje o pozostałych wyróżnionych można znaleźć tu:

http://www.frombork.pl/index.php?news_id=2170

http://dziennikelblaski.wm.pl/Fromborskie-Wiktorie-2009-,64431
5
Nie mam czasu rozpisywać się na temat najlepszej minister od ścigania korupcji, jej raportach i różnych takich tam innych ważnych sprawach rangi państwowej. Dwa cytaty daję tylko.



Jeszcze niedawno Julia P. gadała (oburzając się na oburzenie innych):

Âť Policja nie potrzebuje samochodów do kontroli ulic. Piesze patrole są skuteczniejsze. ÂŤ



A na świeżo wygląda to tak:

Âť Minister Julia Pitera, jedna z największych zwolenniczek cięć finansowych w policji, korzysta z tajnej ochrony. Niemal przez całą dobę jeździ za nią nieoznakowany radiowóz dowiedział si
Read More
ę Dziennik. ÂŤ



Ci policjanci to lenie śmierdzące są. Dupy z radiowozu i na piechotę za Julką zapierć!
5
Jako komentarz do tekstu o planie B, mającym zreformować służbę zdrowia, zamieszczam tekst blogera "Lancelota", piszącego m.in. w www.blogmedia24.pl oraz www.salon24.pl





Jest rok 2003, Trzech facetów przedstawia ministrowi projekt kompletnej, liberalnej rewo-lucji w służbie zdrowia. Jak twierdzą, robią to pro publico bono i za frajer. Chcą być postrzegani jako niezależni eksperci. Tymczasem projekt jest niczym innym jak biznesplanem amerykańskiego funduszu, który zamierza agresywnie inwestować w usługi medyczne w Polsce. A dwaj spośród trzech "niezależnych" ekspertów są powi
Read More
ązani z amerykańską firmą.



Zespół jest perfekcyjnie przygotowany. Zebrał szczegółową informację o placówkach służby zdrowia. Ma kompletną bazę teleadresową lekarzy oraz spółek zajmujących się opieką zdrowotną, handlem lekami i długami placówek zdrowia. Ma wyspecjalizowany PR i zaprzyjaźnione instytucje społeczne. Brakuje mu tylko politycznej akceptacji. To ma załatwić zespół "niezależnych" ekspertów, który podsunie władzy właściwe rozwiązania. Były Wicepremier i minister gospodarki, pracy i polityki społecznej Jerzy Hausner entuzjastycznie odnosił się do projektu zespołu Boniego.



Amerykańska grupa kapitałowa Enterprise Investors (EI), jako jedyny zagraniczny fundusz venture capital/private equity, rozpoczęła ofensywę na polskim rynku farmaceutycznym i usług medycznych. O EI było głośno już przy okazji próby siłowego przejęcia firmy kurierskiej Stolica ). Enterprise Investors zarządza obecnie rodziną prywatnych funduszy inwestycyjnych o łącznym kapitale 725 mln dolarów. Czerwiec 2000 r., oficjalny komunikat funduszu: "W ciągu najbliższych 34 lat grupa Enterprise Investors zainwestuje do 50 mln USD w firmy z sektora usług medycznych".

Słowo ciałem się stało. EI jest udziałowcem takich oto firm z branży medycznej:



Apteki Polskie S.A. największa w Polsce prywatna sieć aptek pod nazwą "Apteka 21". Do 2003 r. EI zainwestowała w Apteki Polskie S.A. ok. 10 mln dolków budując sieć 40 aptek w całym kraju. Do końca 2003 r. sieć ma liczyć 6570 aptek, a do 2008 r. 250.

Medycyna Rodzinna S.A. wiodąca firma prowadząca prywatne poradnie medyczne. Amerykanie przeznaczyli na tę inwestycję również ok. 10 mln dolarów. W ciągu najbliższych 34 lat grupa Enterprise Investors zainwestuje w Medycynę Rodzinną kolejne 50 mln dolków.



Magellan sp. z o.o. dokonuje wykupu przeterminowanych wierzytelności służby zdrowia, prowadzi restrukturyzację zadłużenia placówek z branży medycznej i farmaceutycznej, zarządza należnościami i zobowiązaniami oraz stosuje faktoring wobec usługodawców jednostek służby zdrowia. Magellan jest obecnie jedyną niebankową instytucją na rynku, która oferuje kredytowanie polskim szpitalom. Współpracuje z ponad 500 szpitalami i prawie 200 największymi dostawcami dla szpitali. W marcu 2003 r. EI poinformowała, że Polish

Enterprise Fund IV (zarządzany przez Enterprise Investors) zainwestuje w tę spółkę 30 mln zł.



Esculap.pl najwyżej oceniany serwis medyczny odwiedzany przez największą liczbę aktywnych użytkowników-profesjonalistów. EI zainwestowała w jego funkcjonowanie 2 mln dolarów. Serwis jest bezpłatny dla lekarzy i płatny dla koncernów farmaceutycznych. Prowadzi usługi w zakresie: sampling (wysyłka darmowych próbek promowanego preparatu) i mailing (dostarczanie za pośrednictwem poczty materiałów informacyjnych). Esculap.pl dysponuje bazą danych ponad 100 000 lekarzy rozmaitych specjalności (to praktycznie wszyscy czynni zawo-dowo lekarze w Polsce!).



Pharmag S.A. dystrybutor leków, środków medycznych i higienicznych. W latach 19972000 przychody spółki wzrosły ponad siedmiokrotnie (z 80 do 583 mln zł). Ekspansywny rozwój firmy został gwałtownie wstrzymany, gdyż wierzyciele, wśród których największym były kasy chorych, nie płacili za leki. W 2003 r. większość pracowników Pharmag S.A. otrzymała wypowiedzenia. Jednocześnie firma rozpoczęła dalszą sprzedaż leków wyłącznie za gotówkę, prowadząc dystrybucję pod nową marką ePharm.



Instytut Badań i Informacji Szpitalnych w lutym 2001 r. Polish Enterprise Fund IV zainwestował milion dolarów w tę placówkę. Instytut publikuje różne badania, z których wynika na przykład, że 16 proc. dyrektorów szpitali uważa, iż rozwiązaniem gwarantującym poprawę jakości świadczonych usług jest całkowicie wolny rynek usług medycznych.



Zakłady Przemysłu Farmaceutycznego Polfa Kutno S.A. producent leków, który oficjalnie już nie należy do EI. 24 września tego roku Enterprise Investors sprzedała polskim i zagranicznym instytucjom będącym inwestorami wszystkie (68,81 proc.) posiadane przez siebie akcje Polfy Kutno za 310 mln zł. Jednak zgodnie z informacjami giełdowymi we władzach spółki nadal pozostają partnerzy Enterprise Investors: Ryszard Wojtkowski (przewodniczący rady nadzorczej) i Stanisław Knaflewski (członek rady nadzorczej).



Amerykanie zadbali też o to, by w środowisku medycznym zaczęły funkcjonować przychylne im instytucje społeczne:

Ogólnopolski Związek Pracodawców Prywatnej Służby Zdrowia oficjalnie powstał z inicjatywy osób zarządzających placówkami niepublicznej opieki zdrowotnej. Jednak wiceprezesem związku jest Piotr Olędzki, prezes spółki Medycyna Rodzinna, a biuro związku prowadzi Izabela Roszkowska-Augustyniak, specjalistka pijar prywatnej sieci przychodni należącej do EI.



Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności finansuje działalność z przychodów pochodzących z likwidowanych inwestycji i programów Polsko-Amerykańskiego Funduszu Przedsiębiorczości. Program inwestycji bezpośrednich funduszu jest kontynuowany przez EI. W skład rady dyrektorów fundacji ze strony polskiej wchodzą między innymi: Marek Belka, Michał Boni ([warto zapamiętać!) Zbigniew Brzeziński, Anna Fornalczyk i Jerzy Koźmiński (były ambasador RP w USA). Fundacja wspiera finansowo Stowarzyszenie Menedżerów Opieki Zdrowotnej, które zostało zaproszone przez ministra zdrowia do prac w Komitecie Społeczno-Zawodowym w celu szerokiej konsultacji projektów zmian w systemie opieki zdrowotnej. Na stronie internetowej stowarzyszenia zamieszczono opracowanie przygotowane dla wicepremiera Hausnera przez trzyosobowy zespół ekspertów. Na jego czele stanął Michał Boni, a w jego skład weszli Adam Kruszewski i Marek Gorajek. Jest to "Program systemowych zmian w sektorze opieki zdrowotnej w Polsce".



Bez prywatyzacji szpitali oraz upadłości i likwidacji placówek nierentownych, systemu opieki medycznej uzdrowić się nie da taki wniosek płynie z raportu, który niezależni eksperci przekazali wicepremierowi pisał niedawno "Puls Biznesu" wynosząc pod niebiosa autorów projektu.



Adam Kruszewski w programie I Polskiego Radia: Jesteśmy ekonomistami, jesteśmy lekarzami jednocześnie, autorami programu. Jesteśmy ja, Adam Kruszewski, i Marek Gorajek. Napisaliśmy ten program pod kierownictwem pana Michała Boniego, który nas namówił jako osoba bardzo głęboko zaangażowana w sprawy społeczne i zrobiliśmy ten nasz program zupełnie pro publico bono

nie czerpiemy z tego powodu żadnych korzyści. Został przesłany do pana premiera Hausnera i spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem.

Kruszewski jest od 2000 r. dyrektorem inwestycyjnym EI zajmującym się sektorem opieki zdrowotnej.



Boni zasiada w radzie dyrektorów fundacji powiązanej z EI.

Marek Gorajek oficjalnie nie ma nic wspólnego z EI. Jednak od roku 2002 jest zastępcą dyrektora Biura Ubezpieczeń Zdrowotnych PZU Życie SA, a wcześniej pełnił funkcję dyrektora regionalnego Medicover sp. z o.o. sieci prywatnych przychodni.



Tacy oto "niezależni" eksperci stoją za planem reformy sektora zdrowotnego

W swoim opracowaniu zespół Boniego zaproponował zmiany systemowe. Niektóre z nich są trafne i potrzebne. Wszystkie bez wyjątku leżą jednak w interesie amerykańskiego funduszu Enterprise Investors. Oto przykłady z opracowania:

Warunkiem niezbędnym dla zapobieżenia narastaniu zadłużenia w placówkach oddłużonych będzie przekształcenie statusu ZOZ w placówkę prawa handlowego podlegającą prawu upadłościowemu. Zmieńcie coś tak, żeby firmy należące do EI mogły kupować szpitale, a jeszcze lepiej przejmować je za długi powiadają eksperci (i pewna pani z PO.)



Praktyka inwestycyjna szpitali powoduje wzrost bazy diagnostycznej nie uwarunkowanej rzeczywistymi potrzebami na danym terenie. W Warszawie jest na przykład 10 rezonansów magnetycznych wobec potrzeby istnienia 23 aparatów. Do rezonansów jest długa kolejka, a badanie (ubezpieczonego!) kosztuje parę stówek, jednak nie o fakty chodzi, tylko o wrażenie, że dyrektorzy szpitali wyrzucają publiczne pieniądze, podczas gdy w prywatnych placówkach coś takiego zdarzać się nie może.

System obecny w NFZ nie jest pozbawiony słabości, wśród których szczególnie należy wymienić: preferowanie jednostek publicznych wobec niepublicznych. Ochronę interesu państwa i pacjentów zagwarantowałoby przekazywanie środków z NFZ prywatnym szpitalom i przychodniom takim jak Medicover sp. z o.o. czy Medycyna Rodzinna sp. z o.o.



Różni partnerzy społeczni (związki zawodowe, organizacje lekarzy i pielęgniarek, partie polityczne) z oporem reagują na wszelkie propozycje zmian, Pogarszająca się sytuacja w sektorze może doprowadzić do złagodzenia takich postaw. Warto zauważyć, że w prywatnych jednostkach opieki zdrowotnej nie ma strajków i problemu ustawy 203 złotych. Czyli im gorzej, tym lepiej. Wystarczy poczekać: perspektywa likwidacji szpitali, zwolnień grupowych w służbie zdrowia, wynagrodzenia na granicy minimum socjalnego spowoduje, że zostanie złamany opór związków zawodowych, organizacji lekarzy, pielęgniarek i partii politycznych.

Będzie można prywatyzować.



Sekurytyzacją długów powinny zająć się niezależne niepubliczne organizacje (instytucje finansowe, banki , firmy windykacyjne) po przeprowadzeniu oceny możliwości finansowych danej placówki (rating). W celu uniknięcia nacisków politycznych udział organizacji publicznej wydaje się niewskazany. Obrotem długami szpitalnymi, obligacjami i akcjami sprywatyzowanych w przyszłości szpitali powinny się zająć prywatne firmy takie jak Magellan. Państwo niech się do tego interesu nie wpieprza.



Skarb Państwa udzielałby częściowych gwarancji organizacjom sekurytyzującym. Magellan dostanie gwarancje skarbu państwa.



Nałożenie na pacjentów obowiązku wnoszenia opłat każdorazowo za wizytę lekarza pierwszego kontaktu (3 PLN), specjalisty (5 PLN), wypisanie recepty (2 PLN) proponują eksperci Boniego. Czyli podpowiadają, jak wykiwać społeczeństwo kolejny raz, które już przecież w formie składki płaci za opiekę zdrowotną. Według danych Ministerstwa Zdrowia, na koniec 2001 r. zatrudnionych w ZOZ-ach było 86 700 lekarzy i 10 100 stomatologów. Według autorów opracowania będzą oni mogli wyciągnąć ponad 800 mln zł rocznie.Z racji braku uzasadnień ekonomicznych zlikwidowanych byłoby około 10% szpitali. To, co nie nadaje się na sprzedaż, trzeba rozpirzyć.



Szczególnie istotne znaczenie ma wprowadzenie ściślejszego nadzoru nad kosztami refundacji leków np. poprzez przekazanie dużym świadczeniodawcom pełnego budżetu obejmującego koszty leków, aby nie były one traktowane tak jak dzisiaj jako koszt zewnętrzny. Prywatne sieci szpitali będą rozliczać się z dostawcami leków (hurtowniami, producentami) przekazując im środki z refundacji. A to oznacza, że lekarze danej sieci będą mogli wypisywać na recepty lekarstwa ulubionego producenta! EI już teraz ma sieć przychodni, hurtowni farmaceutycznych, aptek i kontroluje producentów leków. Bez problemu dobierze się do 20 proc. budżetu NFZ (obecnie około 6 mld zł tyle fundusz wydaje na refundację leków).



Pieniądze przeznaczone na inwestycje przez Ministerstwo lub samorządy można lepiej wykorzystać kupując za to świadczenia. Gdzie kupując? W prywatnych szpitalach i przychodniach.



Całe opracowanie wprost ocieka żądzą dorwania się do kasy przez EI i innych inwestorów. Sam NFZ dysponuje rocznie 30 mld zł. Amerykanie są przygotowani do łyknięcia znacznej części tego tortu. W grudniu zapadnie decyzja o powołaniu nowego funduszu podległego EI (Polish Enterprise Fund V), którego kapitał ma wynieść 300 mln euro. Środki mają pochodzić między innymi z Banku Europejskiego. Wszyscy płacimy składki. Proporcjonalnie do zarobków, czyli sprawiedliwie bogatsi więcej, ubożsi mniej. W zamian państwo zobowiązało się zapewnić nam opiekę zdrowotną. Czyli wbrew utartym poglądom nie jest ona bezpłatna. Jak powinien wyglądać idealny system opieki zdrowotnej? Tego nie wie nikt. Nie ma takiego państwa, w którym udałoby się pod tym względem zadowolić wszystkich. Postęp medycyny jest ogromny, ale kosztuje też ogromne pieniądze. Powstaje dylemat: jak udostępniać najdroższe usługi, skoro nie można ich zapewnić wszystkim? Liberał powie: niech zdecydują pieniądze najbogatsi przeżyją, a biedni niech zdychają.



Normalny uczciwy człowiek, nie może tak myśleć. Musi szukać innych, sprawiedliwych rozwiązań. Takim nie jest z całą pewnością rabunkowa prywatyzacja służby zdrowia wyprzedaż najlepszych placówek i bankructwo najsłabszych. To tylko pogłębi rozziew między garstką bogaczy i spauperyzowanym społeczeństwem. Ministerstwo zdaje się tej oczywistej prawdy nie dostrzegać.



Rząd przyjął ustawę zmieniającą szpitale w spółki kapitałowe. Pierwszy punkt z amerykańskiego biznesplanu został zrealizowany I stąd cały szum wokół Boniego. Sawicka miała rację, zacyn do "lodów" dojrzał trzeba kręcić. teraz wiecie skąd przyjdzie kasa na tę operację???
5
Rząd zaczął wprowadzać tzw. plan B, który ma zreformować służbę zdrowia, o czym poinformowali masy minister zdrowia Kopacz oraz stojący tuż za jej plecami premier Tusk. Reformowana nie będzie jednak cała służba zdrowia, lecz niespełna 60 szpitali. To ja się pytam głośno i publicznie: Gdzie jest raport najlepszej minister od korupcji w sprawie zadłużenia szpitali? Wszystkich szpitali!



Pani minister z panem premierem triumfalnie ogłosili, wspólne i w porozumieniu, że rząd wprowadza plan B w służbie zdrowia.



Âť Program rządu to odpowiedź na prezydenckie weto do pakietu u
Read More
staw zdrowotnych z listopada 2008 r. O planie B mówiło się już zanim Lech Kaczyński powiedział nie. Minister Kopacz zapewniła, że w budżecie zarezerwowano pieniądze na pomoc dla przekształcających się placówek.



Nie wprowadzalibyśmy programu bez akceptacji ministra finansów zapewniła.



Zaplanowane na ten cel 2,7 mld zł miały być przeznaczone dla wszystkich szpitali, ale po prezydenckim wecie do ustawy zdrowotnej będą one podzielone między te placówki, które dobrowolnie przystąpią do programu. Pomoc nie jest adresowana bezpośrednio do szpitali, ale do samorządów. Kopacz poinformowała, że obecnie chęć przystąpienia do programu zgłosiło 57 placówek.ÂŤ



Co przewiduje program rządu? Jeśli szpital zdecyduje się na przekształcenie w spółkę prawa handlowego dostanie dotację z budżetu państwa na spłatę zadłużenia. Zanim jednak to nastąpi będzie musiał: przeprowadzić likwidację szpitala i w jego miejsce powołać spółkę prawa handlowego oraz przedstawić pięcioletni biznesplan.



A więc na spłatę zadłużenia A zadłużenie szpitali miała badać jak sama zapowiadała pod koniec lutego najlepsza minister od korupcji. Julia Pitera planowała ustalić skąd wzięły się wszystkie długi szpitalne, a urzędnicy podlegli minister zaczęli zbierać dokumenty w celu stworzenia wykazów zadłużonych placówek. Pisałem o tym 28 lutego 2008 roku w swojej notce pt.: ÂťZlikwidować CBA Julia Pitera sama wszystko pozamiataÂŤ [http://koteusz.salon24.pl/63433,index.html]



Do tej pory o raporcie na temat zadłużenia szpitali nic nie wiadomo. Ślad po raporcie, a nawet działaniach Pitery zaginął. Koś coś słyszał na ten temat? Pani Pitera może sobie robić z gęby cholewę, proszę bardzo! Ale ja nie zamierzam za to płacić! Julka do raportu wystąp!



Jeżeli nie ma raportu o zadłużeniu szpitali to, na jakiej podstawie rząd wybrał 57 placówek do realizacji planu B? Na ochotnika się zgłaszali? Po znajomości wybierano?



Poza tym czy ktoś wie gdzie znajduje się lista tych szpitali? Szukałem ponad godzinę na stronie internetowej ministerstwa zdrowia, ale odnaleźć takiej listy nie potrafiłem, niestety. Nie wiem więc np. ile tych szpitali podlega samorządom, w których u steru władzy stoi PO albo Platforma i PSL?



I jeszcze jedno. Same samorządy, o czym mówił premier Tusk, zgłosiły wiele interesujących pomysłów. Ja bym to nazwa jednak inaczej: samorządy mają poważne wątpliwości, jeśli chodzi o plan B. A jakie? Otóż przedstawiciele samorządów twierdzą, że przewidziana pomoc finansowa może być przeznaczona: m.in. na spłatę zaległych składek ZUS, a ponadto zaciągniętych już przez szpitale kredytów. Tymczasem największe zobowiązania mają szpitale wobec dostawców energii, leków i sprzętu medycznego.



Marek Wójcik, ekspert Związku Powiatów Polskich twierdzi, że po pomoc sięgną te samorządy, których placówki są zadłużone najwyżej na kilka, kilkanaście milionów złotych, a nie skorzystają te, na których terenie działają szpitale najbardziej zadłużone. Wyrównanie bowiem tych zaległości groziłoby organom właścicielskim utratą płynności finansowej.



Niezadowoleni z planu B są także, i słusznie, samorządowcy, którzy już przekształcili szpitale, dokładając niejednokrotnie kilka lub kilkanaście milionów złotych i stoją wobec konieczności spłaty tego zadłużenia, a plan B w przeciwieństwie do samorządów, które dopiero zamierzają przekształcić szpitale nie przewiduje dla nich żadnego wsparcia.



Julka zostaw dorsze i inne takie tam duperele! Dawaj ten raport o szpitalach!



Cytaty:



http://www.tvn24.pl/1,1586705,0,1,kopaczdlazadnegoszpitalapieniedzyniezabraknie,wiadomosc.html



http://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Samorzadowcy-krytycznie-o-alternatywnej-wersji-reformy-szpitalnictwa,4533,2.html
4
Rząd zaczął wprowadzać tzw. plan B, który ma zreformować służbę zdrowia, o czym poinformowali masy minister zdrowia Kopacz oraz stojący tuż za jej plecami premier Tusk. Reformowana nie będzie jednak cała służba zdrowia, lecz niespełna 60 szpitali. To ja się pytam głośno i publicznie: Gdzie jest raport najlepszej minister od korupcji w sprawie zadłużenia szpitali? Wszystkich szpitali!



Pani minister z panem premierem triumfalnie ogłosili, wspólnie i w porozumieniu, że rząd wprowadza plan B w służbie zdrowia.



Âť Program rządu to odpowiedź na prezydenckie weto do pakiet
Read More
u ustaw zdrowotnych z listopada 2008 r. O planie B mówiło się już zanim Lech Kaczyński powiedział nie. Minister Kopacz zapewniła, że w budżecie zarezerwowano pieniądze na pomoc dla przekształcających się placówek.

Nie wprowadzalibyśmy programu bez akceptacji ministra finansów zapewniła.

Zaplanowane na ten cel 2,7 mld zł miały być przeznaczone dla wszystkich szpitali, ale po prezydenckim wecie do ustawy zdrowotnej będą one podzielone między te placówki, które dobrowolnie przystąpią do programu. Pomoc nie jest adresowana bezpośrednio do szpitali, ale do samorządów. Kopacz poinformowała, że obecnie chęć przystąpienia do programu zgłosiło 57 placówek. ÂŤ



Co przewiduje program rządu? Jeśli szpital zdecyduje się na przekształcenie w spółkę prawa handlowego dostanie dotację z budżetu państwa na spłatę zadłużenia. Zanim jednak to nastąpi będzie musiał: przeprowadzić likwidację szpitala i w jego miejsce powołać spółkę prawa handlowego oraz przedstawić pięcioletni biznesplan.



A więc na spłatę zadłużenia A zadłużenie szpitali miała badać jak sama zapowiadała pod koniec lutego najlepsza minister od korupcji. Julia Pitera planowała ustalić skąd wzięły się wszystkie długi szpitalne, a urzędnicy podlegli minister zaczęli zbierać dokumenty w celu stworzenia wykazów zadłużonych placówek. Pisałem o tym 28 lutego 2008 roku w swojej notce pt.: ÂťZlikwidować CBA Julia Pitera sama wszystko pozamiataÂŤ [http://koteusz.salon24.pl/63433,index.html]

Do tej pory o raporcie na temat zadłużenia szpitali nic nie wiadomo. Ślad po raporcie, a nawet działaniach Pitery zaginął. Koś coś słyszał na ten temat? Pani Pitera może sobie robić z gęby cholewę, proszę bardzo! Ale ja nie zamierzam za to płacić! Julka do raportu wystąp!



Jeżeli nie ma raportu o zadłużeniu szpitali to, na jakiej podstawie rząd wybrał 57 placówek do realizacji planu B? Na ochotnika się zgłaszali? Po znajomości wybierano?



Poza tym czy ktoś wie gdzie znajduje się lista tych szpitali? Szukałem ponad godzinę na stronie internetowej ministerstwa zdrowia, ale odnaleźć takiej listy nie potrafiłem, niestety. Nie wiem więc np. ile tych szpitali podlega samorządom, w których u steru władzy stoi PO albo Platforma i PSL?



I jeszcze jedno. Same samorządy, o czym mówił premier Tusk, zgłosiły wiele interesujących pomysłów. Ja bym to nazwał jednak inaczej: samorządy mają poważne wątpliwości, jeśli chodzi o plan B. A jakie? Otóż przedstawiciele samorządów twierdzą, że przewidziana pomoc finansowa może być przeznaczona: Âť m.in. na spłatę zaległych składek ZUS, a ponadto zaciągniętych już przez szpitale kredytów. Tymczasem największe zobowiązania mają szpitale wobec dostawców energii, leków i sprzętu medycznego. ÂŤ



Marek Wójcik, ekspert Związku Powiatów Polskich twierdzi, że Âť po pomoc sięgną te samorządy, których placówki są zadłużone najwyżej na kilka, kilkanaście milionów złotych, a nie skorzystają te, na których terenie działają szpitale najbardziej zadłużone. Wyrównanie bowiem tych zaległości groziłoby organom właścicielskim utratą płynności finansowej. ÂŤ



Niezadowoleni z planu B są także, i słusznie, samorządowcy, którzy już przekształcili szpitale, dokładając niejednokrotnie kilka lub kilkanaście milionów złotych i stoją wobec konieczności spłaty tego zadłużenia, a plan B w przeciwieństwie do samorządów, które dopiero zamierzają przekształcić szpitale nie przewiduje dla nich żadnego wsparcia.



Julka zostaw dorsze i inne takie tam duperele! Dawaj ten raport o szpitalach!



Cytaty:



http://www.tvn24.pl/1,1586705,0,1,kopaczdlazadnegoszpitalapieniedzyniezabraknie,wiadomosc.html



http://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Samorzadowcy-krytycznie-o-alternatywnej-wersji-reformy-szpitalnictwa,4533,2.html
6
Jak donosi prasa to koniec Międzynarodowego Centrum Edukacyjnego w Braniewie. Tak to mieliśmy aspiracje bycia miastem akademickim, ale trzeba zejść na ziemię. Byśmy mogli takim być nie wystarczy tylko otworzyć uniwersytet, ale stworzyć warunki jego funkcjonowania. Nie chodzi mi tu tylko o budynek, personel i.t.p. Te warunki to pewna całość życia ekonomicznego i społeczno-kulturalnego miasta. Zależy ono od samorządu, środowisk kultury i wreszcie lokalnego biznesu. Nie ma co się okłamywać miasto po 17 staje sie wymarłe. Ludzie po pracy robią szybkie zakupy i do domu. Kiedy obrobią sie z obiadem
Read More
i porządkami to już im się nic nie chce, a co dopiero wyjść w poszukiwaniu kultury, rozrywek. A trzeba dodać, że i nie ma za co, więc zostaje program telewizyjny. Taka sytuacja nie prowadzi do rozszerzenia propozycji lokali rozrywkowych, bo by coś proponować to trzeba mieć komu. Jak nie ma, to interes się nie kręci i biznes kończy się na podaniu piwa. Studenci zaś to grupa bardzo rozrywkowa ale wymagająca. Ktoś zwróci uwagę na propozycje BCK, ale ja bym nie sprowadzał tej kwestii do takich uproszczeń. Jest to jakiś istotny element tej kompozycji, ale niewystarczjący. Oczywiście, takie miejsce jak amfiteatr nie może być puste. Poważną role ma do odegrania w tej sprawie samorząd. Tu przede wszystkim inwestycje, inwestycje i inwestycje i to nie tylko w cyklu wyborczym.Promocja miasta nie tylko na zewnątrz, bo mieszkańcy a i turyści chcieliby mieć informację co się w mieście dzieje. Jak dotąd coś się tli, ale bardziej ślimaczy. Zatem, jeśli ma tu ktoś przyjechać studiować z Kaliningradu to zapomnijmy-wyżej ogona nie podskoczysz. Nabór będzie jaki jest, bo osoby o cieńszym portfelu skorzystają z uczelni jak najbliżej ich miejsca zamieszkania. Ci zaś co przędą choćby średnio, wolą duże ośrodki nie tylko na skład profesorski, ale i atmosferę studiowania. Przecież dla każego młodziana to najwspanialszy okres życia. To on wytycza późniejszą karierę,pozostawia niezapomniane wspomnienia. Zatem jeśli miasto w którym mam studiować spowite jest atmosferą prowincjonalnego smutku to szkoda mi tych najlepszych lat. Strata jest nieodwracalna. Nie mylić tylko z uprawianym chętnie przez studentów dekadentyzmem, bo to raczej postawa twórcza. Prowincjonalizm zaś twórczość zabija. I na koniec studiujący już podczas nauki rozgląda się za miejscem pracy a co widzi jak wychodzi z uczelni i idzie na miasto?.J.Piskorski
4
Właśnie słuchałem audycji w I programie Polskiego Radia, gdzie rozmowa dotyczyła m.in. ministra Czumy oraz sprawy jego zadłużenia. Wypowiedź Grzegorza Dolniaka walnęła nie w dosłownie łeb i skłoniła do zastanowienia się czy w PO jest ktoś, kto rozumie, co to oznacza, że rządzi się krajem.



Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Platformy, czyli prominentny członek tego ugrupowania odnosząc się do informacji o sprawach sądowych i zadłużeniu obecnego ministra sprawiedliwości powiedział m.in.:



Jest to normalny element życia społecznego, że ktoś jest
Read More
zadłużony.



Zgodziłbym się z tym twierdzeniem w całej rozciągłości, lecz Dolniak mówił o ministrze desygnowanym na stanowisko przez PO, funkcjonariuszu i osobie publicznej, będącej członkiem ekipy rządzącej naszym krajem, a nie o szarym Kowalskim czy innym Kotowskim, którzy nie zajmują eksponowanych stanowisk w administracji państwowej reprezentując nasz kraj także na arenie międzynarodowej.

Dolniak wrzucał, co i rusz, wypowiedzi w rodzaju: nie wiem, ale, nie chciałbym przesądzać, nie można tego tak traktować, itp.



Jego wypowiedź wręcz powaliła mnie na kolana niczym prawy sierpowy boksera dobrej klasy (mam szczęście, że nie zostałem znokautowany całkowicie), ale gdy się nieco otrząsnąłem, to potraktowałem ją jako dowód durnoty Dolniaka, miałkości jego umysłu oraz potwierdzenie faktu, że on o polityce i dobrych zasadach sprawowania władzy nie ma bladego nawet pojęcia.



Ministra Czumę potraktował on jak jakiegoś przeciętniaka, co to gdzieś tam narobił długów, ciągany był przez to po sądach, ale potem siedział sobie w zaciszu domowym nie eksponując swojej osoby na forum publicznym i nie zajmując eksponowanych stanowisk publicznych wymagających zaufania społecznego.



Dolniak prezentując w ten sposób stanowisko swojej partii w kwestii etycznych aspektów sprawowania władzy zmusił mnie do zastanowienia się czy w Platformie Obywatelskiej są ludzie, którzy mają pojęcie o tym, co oznacza i jakiej właściwej postawy moralnej wymaga fakt, że rządzi się państwem. Bardzo głęboko nie wchodziłem w to zagadnienie, bo wypowiedzi innych polityków PO na temat ministra Czumy (swojego człowieka) skłoniły mnie do przyjęcia wniosku, że niemal wszyscy w Platformie podzielają pogląd Dolniaka Grzegorza.



Jestem przerażony tym, że ludzie tak beztroscy próbują udawać poważnych polityków.



Wydaje się, że nasz kraj zmierza w kierunku zatrudniania w rządzie fachowców fachowców doświadczeniem: minister finansów defraudant, minister od policji bandyta, minister od gospodarki spekulant, minister od sportu sędzia sportowy łapówkarz, minister od sądów sędzia TW itd., itp. Miała rację Ufka zgłaszając wczoraj propozycje tego rodzaju [Salon24.pl].



I jeszcze jedno o Ufce. Gdzieś tam wygrzebała wypowiedź na temat ministra Czumy, która brzmiała mniej więcej tak: a durna opozycja gadała, że Czuma nie ma doświadczenia z wymiarem sprawiedliwości.
4
Zawieszenie postępowania w sprawie składania fałszywych zeznań przed Komisją Weryfikacyjną WSI i powrót do pracy tym razem w cywilnych służbach specjalnych to zapłata dla Leszka Tobiasza za intrygę wymierzoną w Komisję Weryfikacyjną WSI i dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego?



Zaledwie kilka miesięcy po spotkaniu płk Leszka Tobiasza, negatywnie zweryfikowanego oficera WSI z Bronisławem Komorowskim, którego jesienią 2007 roku postanowiła wezwać celem złożenia wyjaśnień Komisja Weryfikacyjna WSI i Krzysztofem Bondarykiem, szefem ABW; spotkania, które dało Agencji wygodny pretekst
Read More
do rozpoczęcia działań operacyjnych wobec członków Komisji Weryfikacyjnej zawieszono prowadzone w Wojskowej Prokuraturze Garnizonowej w Warszawie postępowanie w sprawie podejrzenia składania fałszywych zeznań przez Leszka Tobiasza.



Fakty dotyczące tej sprawy ujawniamy dzisiaj w Rz, więc pozwolę sobie krótko i sumarycznie.



Śledztwo w sprawie podejrzenia składania fałszywych zeznań przez Tobiasza przed Komisją toczyło się, co prawda z zawiadomienia Komisji, ale po skardze dwóch oficerów WSI kolegów Tobiasza, którzy z oburzeniem skonstatowali, iż szef operacji Anioł obarczył ich swoimi sprawkami. Postępowanie wszczęto i prowadzono dość intensywnie, jeszcze w październiku 2006 prokurator wojskowy występował o udostępnienie mu akt i kopii oświadczenia weryfikacyjnego Tobiasza, analizowano zeznania jego i dwóch oficerów WSI. Zarzuty stawiane przez nich Tobiaszowi dla wojskowej prokuratury okazały się tak wiarygodne, że jednemu ze skarżących przyznano status pokrzywdzonego w tej sprawie.



I nagle jesienią 2007r. Tobiasz pojawia się u Komorowskiego, składa zeznania, które pozwalają ludziom Bondaryka na rozpoczęcie inwigilacji członków Komisji Weryfikacyjnej, a przez medialne przecieki i nie mające potwierdzenia w faktach informacje, jakie wówczas publikował Dziennik działania zmierzające do zdyskredytowania Antoniego Macierewicza i jego komisji. To zeznania Tobiasza, który nagle awansował na głównego świadka w sprawie domniemanej korupcji, (domniemanej bo prokuratorzy z biura ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej do dziś nie są w stanie potwierdzić stawianych w 2007 roku zarzutów dowodami pozwalającymi na skierowanie do sądu aktu oskarżenia), pozwoliły ABW wejść do domów członków Komisji Weryfikacyjnej i dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego zająć komputery, twarde dyski, materiały archiwalne, zablokować prace, mogące dla jednego z prominentnych polityków PO okazać się zabójcze.



A w międzyczasie po cichu zawieszono postępowanie w sprawie podejrzenia składania fałszywych zeznań przez Leszka Tobiasza. Zawieszono, choć przesłanki ku temu są bardzo wątpliwe: ani się nie ukrywa, ani nie zapadł na przewlekłą chorobę psychiczną. Śledczy z Wojskowej Prokuratury Garnizonowej mówią, że istnieje inna przesłanka do zawieszenia śledztwa. Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o problemy z dotarciem do materiałów WSI, w tym również akt Tobiasza. Ale te przejęła ABW. Inne 1 lipca 2008 roku ludzie Grzegorza Reszki z SKW (uczestnika spotkania Komorowskiego, Bondaryka i Tobiasza). Część z nich nigdy nie wróciła np. do IPN skąd mogłaby je otrzymać prokuratura wojskowa. Przypadek? Czy może celowa ochrona jakże przydatnego dla ABW i grupy trzymającej władze Leszka Tobiasza?



Aleksander Lichocki, podejrzewany wg słów samego Bronisława Komorowskiego o współpracę z wywiadem rosyjskim może liczyć dzięki udziałowi w operacji służb specjalnych wymierzonych w Komisję Weryfikacyjną WSI na co najwyżej zarzut korupcyjny i wyrok w zawiasach. To niska cena, ewentualny proces o szpiegostwo dla byłego szefa kontrwywiadu wojskowego PRL oznaczałby publiczne upokorzenie, a w konsekwencji również być może degradację ze stopnia pułkownika i wieloletnie więzienie.



Leszek Tobiasz zamiast procesu o składanie fałszywych zeznań przed Komisją Weryfikacyjną, doczekał się jak ujawniliśmy dzisiaj w Rz bezterminowego zawieszenia postępowania w tej sprawie. Tobiasz, co już chyba nie ulega wątpliwości dzięki swojemu doniesieniu o rzekomej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej wrócił też do służb, tyle, że cywilnych. Na to mogą wskazywać słowa samego Komorowskiego, który w niedawnym komentarzu, mówił, że sprawa aneksowa była najważniejszą, którą wówczas (październik listopad 2007r.) zajmował się Tobiasz i wreszcie zeznania Bondaryka w prokuraturze na pytanie o to czy Tobiasz jest współpracownikiem ABW zasłaniającego się tajemnicą państwowa.



Czy to była zapłata, jaką podległe Krzysztofowi Bondarykowi służby specjalne i wymiar sprawiedliwości wówczas kierowany przez niezwykle dyspozycyjnego wobec PO Zbigniewa Ćwiąkalskiego uiścił w zamian za przygotowaną przez byłych funkcjonariuszy WSI wespół z ABW prowokację wymierzoną w Komisję Weryfikacyjną WSI i dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego? Prowokację, której celem było zablokowanie prac Komisji i nie dopuszczenie do ujawnienia informacji kompromitujących Bronisława Komorowskiego? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie było.



Zawieszenie postępowania, w którym Tobiasz mógł usłyszeć zarzut składania fałszywych zeznań a co za tym idzie bezkarność i krótka smycz, na jakiej uwiązano byłego pułkownika WSI, (bo postępowanie zawsze można odwiesić) to chyba ostatnia przysłowiowa kostka domina, pokazująca teraz aż nadto wyraźnie: komu zależało i w jaki sposób przeprowadzono z wykorzystaniem polskich służb specjalnych przestępczej operacji wymierzonej w ustawowe ciało, jakim jest Komisja Weryfikacyjna WSI; operacji, której ofiarą padł również niewygodny dla WSI i Komorowskiego dziennikarz Wojciech Sumliński pracujący nad książką o przestępczej działalności zlikwidowanych służb wojskowych.



Wojciech Wybranowski, dziennikarz Rzeczpospolitej

http://wybranowski.salon24.pl/385997.html

Tekst publikowany za zgodą autora