reklama
5
Pojechałem do Redakcji, w której niegdyś byłem zatrudniony. Już od wejścia dostrzegłem, że nie tyle się rozwinęła, co rozrosła. Dawniej mieściła się tylko na jednym piętrze, a teraz obejmowała cały budynek.

Na dole, jak przystało na porządną firmę, znajdował się sekretariat z korkowymi żaluzjami i pokój Naczelnego, przed którego marsowe oblicze nie można się było dostać inaczej, niż przechodząc przez buduar sekretarki. O tym, czy powód do wizyty jest, czy absolutnie go nie ma, decydowała samodzielnie.

Gdy mnie zauważyła, jej uśmiech wynagrodził mi początkową wzgardę. Wesoły i w z
Read More
asadzie szczery, ośmielił mnie do zamanifestowania swojej sympatii, do podkreślenia szacunku dla uczciwości placówki, którą musiałem pożegnać szybko i z własnej, nie przymuszonej głupoty.

Pomyślałem, że są takie chwile w życiu każdego człowieka, że, niby wymiotne skrupuły, nachodzą go refleksje, żale. I te żale, te skruchy, czy spóźnione pokuty sprawiają, że człowiek chce otrzymać rozgrzeszenie ze świństw, których nie popełnił.

Poczucie winy za zrobienie komuś krzywdy, jest jego przeklętym świadectwem, dokumentem, legitymacyjnym emetykiem, potwierdzeniem faktu, że potrafił zbłądzić z klasą, toteż ani trochę nie czułem się lawirantem spisanym na straty, ale czułem się lawirantem doskonałym, który odzyskał wiarygodność, któremu puszczono w niepamięć to, że miał racjęi.

Z powodzeniem tłumaczyłem sobie, że moja kara już się zakończyła, że mogę wrócić z czystym sercem i pustym kontem, wrócić do pracy, na państwowe łono, do swojej tłumnej izolacji, wrócić z wygnania, z niedostatku, na które to ekscesy skazałem się dobrowolnie, nie szczędząc sobie słów potępienia, gdy, przed kilkuosobowym gronem drani wtajemniczonych w moją aferę, składałem solidną i ugruntowaną samokrytykę (a ludzie z tamtego czasu, nie byli za przebaczaniem) i musiałem zniknąć.

Kiedy wróciłem, stare kąty były kątami całkowicie nowymi, toteż, ze zdwojoną energią, rzuciłem się naprawiać poprzednie pomyłki.

Wyprany i w zupełności odrestaurowany z poprzednich wzruszeń, idąc groźnym korytarzem w kierunku drzwi Naczelnego żywiłem nadzieję, że i on zmienił się w Człowieka.

Uległem jednak złudzeniom, ponieważ w gabinecie zmienił tylko kanapę. Nowa miała baldachim, a w starym miejscu na kosz z podaniami, tkwiła reprezentacyjna kajalnia i stał ergonomiczny klęcznik.

Przepraszał za bałagan i zachęcał, bym ułożył się, jak za starych, niedobrych lat, na dywaniku w poczciwe ciapki.

Nastąpiło ogólne zbratanie, puściły nam nerwy, staliśmy się rozlewni, połączyło nas wzajemne narzekanie, wzajemne podnoszenie na niepewnym duchu.

Tłumaczył się, że musiał mnie wylać, ale że miał wtedy na utrzymaniu liczną rodzinę i przeciekający dach.

Utrzymywał, że i tak ze mnie szczęściarz, ponieważ zachowałem coś w rodzaju twarzy.

Całował mnie głośno i z rozmachem; tak mocno, by nawet w sekretariacie wiedziano o tym, że zostałem przywrócony do wynoszenia śmieci, a w stronę sekretarki krzyknął, by na jednej nodze przyniosła nam kawę i ze dwie lufy.
6
Dzisiaj obchodzimy Dzień Struktury, jak doczytałem się w kalendarzu nietypowych świąt. Nie bardzo mogę pojąć, o co tu chodzi, bo bardziej przemawia do mnie to, że dzisiaj imieniny świętuje Zuzanna.



Zastanawiałem się, zaglądając do słownika wyrazów bliskoznacznych, cóż to za struktura może dzisiaj świętować. A w słowniku przeczytałem:

1. struktura: budowa, konstrukcja

2. struktura: system, szyk, układ, uporządkowanie



Z pierwszej definicji odrzuciłem, jako kandydata do świętowania, oba synonimy, bo jakże ma obchodzić swoje imieniny taka budowa albo konst
Read More
rukcja.



Z drugiej definicji pozostało mi 50% system i uporządkowanie, też jakieś takie bezosobowe są). Pozostał mi szyk, który może zostać stworzony przez ludzi oraz oczywiście układ, jako definicja najszybciej kojarząca mi się z ludźmi, co nie przeszkadza, że możliwe są także układy całkowicie nie spersonifikowane. O układzie personalnym, jako kandydacie (czy może raczej kandydatach?) do miana obchodzącego imieniny, rozpisywał się nie będę. Bo i po co?



Jako ciekawostkę podać jednak mogę, że dwa następne dni są okazją do świętowania przez ludzi jak najbardziej, a nie jakieś struktury. A mianowicie: 12 sierpnia przypada Dzień Pracoholików zaś 13 Dzień Leworęcznych.



Wszystkich ich pozdrawiam! Składam także życzenia wszystkim Zuzannom!



Ĺšródło: http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Kalendarz_%C5%9Bwi%C4%85t_nietypowych
6
Od piątku do niedzieli trwały Dni Fromborka. Czy było to święto udane, nie mnie oceniać, bo byłem w ekipie organizatorów. Ale ja, o czym innym, a mianowicie o zachowaniu niektórych przedstawicieli władzy. Kogo? Burmistrza Górowa Iławieckiego, gościa zaproszonego na imprezę. Tyle ze słowo gość, nawet ujęte w cudzysłów, absolutnie tu, moim zdaniem, nie pasuje.



Jerzy Bubeła, bo o nim tu będzie mowa, przyjechał na Dni Fromborka na zaproszenie władz miasta. Nie chciało mi się ustalać dlaczego, ale noclegi miał sobie załatwić we własnym zakresie. Jak, gdy prawie wszystkie miejsca były
Read More
zajęte? Nie jest ważne, choć i to ma jakieś znaczenie dla tej historii, ale ostatecznie trafił do hotelu, gdzie gościom zapewniono także posiłki. Nocował dwie noce. Pierwsza minęła spokojnie, ale druga



Muszę pociągnąć inny wątek. We Fromborku gościła też prawie 40osobowa ekipa z Suchej Beskidzkiej, miasta partnerskiego grodu Kopernika. Ekipa tak liczna, że w jednym miejscu (ze względu na ograniczenie liczby miejsc) nie można było zapewnić im noclegów i posiłków. Dlatego też dwóch kierowców autokaru z Suchej Beskidzkiej trafiło do hotelu, w którym nocował też burmistrz Górowa Iławieckiego, Jerzy Bubeła. Zespołów i gości podczas Dni Fromborka było mnóstwo; jedni przyjechali tylko na jeden dzień, inni na pobyt dwudniowy. Stąd wynikała konieczność przetasowań w miejscach noclegu.



Tak też było w hotelu burmistrzowskim, gdzie Jerzy Bubeła, wraz z towarzyszem rezydował w 5osobowym pokoju. Zostali oni uprzedzeni tego nikt nie jest w stanie podważyć o możliwości dokwaterowania. Na sobotnią noc dokwaterowano burmistrzowi dwóch kierowców z Suchej Beskidzkiej. Panowie ci już szykowali się do snu, gdy do pokoju wrócił burmistrz Bubeła; w stanie wskazującym. Orzekła, że nie życzy sobie żeby jakieś menele miały możliwość grzebania mu w rzeczach, wśród których znajdować się miał m.in. jakiś bardzo drogi telefon komórkowy. Kierowcy oponowali, ale burmistrz awanturował się dalej i w końcu jako górale unieśli się honorem oraz opuścili hotel; spali w autokarze. Próba interwencji personelu hotelu skończyła się tym, że ujrzeli drzwi pokoju hotelowego i usłyszeli przekręcany od środka klucz.



Wczoraj rozmawiałem z burmistrzem Bubełą. Stwierdził on, że był mocno zaskoczony obecnością w JEGO pokoju obcych osób. Teraz twierdził on też, że nie został uprzedzony o możliwości wspólnych z innymi noclegach. Poinformował nawet, że miał zamówione noclegi w kwaterze prywatnej. Dodał przy tym, że jest mu przykro za zaistniałą sytuację, lecz że to nie jego wina. Gdy zapytałem czy za wyzywanie od meneli też nie ponosi odpowiedzialności, odparł: No, wie pan, nie jestem pewien czy tak mówiłem, poza tym byłem zdenerwowany.



Jakoś nie dziwię się, że burmistrz nie pamięta. Dziwi mnie natomiast sposób, w jaki opuszczał pokój hotelowy. Wystawiwszy przez okno bagaże (burmistrz mówił, że blisko na parkingu stał jego samochód, samochód pokój był na parterze) niemal rzucił klucz recepcjonistce i bez słowa wyszedł; nie skorzystał nawet ze śniadania.



Na zakończenie mam pytanie (biorąc pod uwagę rezerwację noclegów w kwaterze prywatnej dokonaną przez burmistrza): Dlaczego nie poprosił o rachunek?

Sądziłem, że chyłkiem opuszczając hotel miał on kaca moralnego spowodowanego zachowaniem w stosunku do kierowców albo że musiał opuścić Frombork wcześnie rano. Co do kaca to burmistrz nie pamięta, a co do ewentualnego wyjazdu, to widziano go (ja również) ok. południa w okolicach portu.
5
Znalazłem to na blogu p. Kotowskiego w Salonie24 i postanowiłem wkleić tutaj. Ciekaw jestem dlaczego autor nie zamieścił tego tutaj właśnie?

==================================



Zlot funkcjonariuszy Służby Bożej powiatu braniewskiego



Tekst ten zamieszczam na prośbę i traktuję go jako swego rodzaju, dość kontrowersyjną, ale jednak ciekawostkę. Tytuł pochodzi ode mnie.



Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy!



Dość powszechna staje się tradycja spotkań po latach: a to kolegów i koleżanek ze szkolnej ławy (podstawówka, szkoła średnia, studi
Read More
a), a to dawnych pracowników zakładów pracy (tych zlikwidowanych i jeszcze funkcjonujących), a to członków jakiegoś innego kolektywu.



Dlaczego więc nie moglibyśmy się spotkać my dawni funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa? Możemy przecież i wcale nie musimy się z tym kryć!



Proponuję tradycyjną już datę czyli 7 października. Pamiętacie przecież, że w okresie naszej służby krajowi tego właśnie dnia obchodzone było Święto Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa. Była to tradycja świętowana aż do 1989 roku z okazji powołania do życia, w 1944 roku, Milicji Obywatelskiej.



Na razie kieruję ten apel do b. funkcjonariuszy SB z terenu powiatu braniewskiego, ale chętnie też gościć będziemy koleżanki i kolegów z innych regionów naszego kraju. Dajmy przykład innym, tym żyjącym jeszcze, i spotkajmy się w gronie dawnych pracowników naszej służby tej ganionej obecnie, ale przecież niezbędnej w swoim czasie do funkcjonowania naszego kraju.



Sadzę, że warto zaprosić na nasz zlot także funkcjonariuszy b. Milicji Obywatelskiej, z którą to formacją nasza służba miała ścisłe związki, a w okresie tzw. przemian ustrojowych wielu naszych towarzyszy (po pozytywnej weryfikacji) znalazło w MO, a później w Policji schronienie przed nagonką, która się rozpętała po 1989 roku.



Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy!



Nie mamy czego się wstydzić, przecież służyliśmy wiernie naszemu krajowi, czego chyba nie rozumieją dzisiaj niektórzy. Mieliśmy do wypełnienia poważne zadania i wypełnialiśmy je zgodnie z wolą naszych przełożonych, dla dobra i zachowania bezpieczeństwa naszego kraju. Służyliśmy krajowi profesjonalnie i z pełnym poświęceniem. Jeżeli ktoś teraz zarzuca nam, że działaliśmy bezprawnie, to niech przyjrzy się działaniom obecnych służb. Zasady przecież się nie zmieniły. Zmianie uległy tylko warunki, w jakich się służy krajowi oraz zwierzchnicy, którzy stawiają wymagania i polecają wykonywanie zadań.



Niedawno spotkaliśmy się w dość wąskim gronie b. funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa oraz Milicji Obywatelskiej i uznaliśmy, powołując komitet organizacyjny, że warto skorzystać z okazji do wspomnień w gronie dawnych koleżanek i kolegów póki jeszcze jest to możliwe, bo wielu z nas, bardzo wielu, nie ma już na tym świecie.



Chętnych do udziału w spotkaniu 7 października 2008 roku proszę o jak najszybszy kontakt listowny na adres: Komendant, 14500 Braniewo, ul. Kościuszki 103.

b. Komendant
5
z donosu dziennika elbląskiego wynika, że jest prowadzone śledztwo w sprawie wypadku Starosty braniewskiego L. Dziąga z dnia 25 czerwca.

Jak dobrze pamiętam jego żona miała problemy z jazdą pod wpływem - sprawę delikatnie mówiąc próbowano ukręcić.

Dopiero jak się zrobił szum medialny na cały kraj owa pani została potraktowana jak każdy pijak kierujący pojazdem.



W to, że sprawa będzie uczciwie prowadzona wątpią niektórzy internauci komentujący owe doniesienie na stronach dziennika.



I tak niejaki fisz komentując napisał: "...gdybym popełnił taki czyn ja lub
Read More
któreś z Was, to nie wiem czy nie przebywalibyśmy do tej pory na jakiś śledczaku. a tu? ku..a! może jeszcze medal jemu dać!..."



inny internauta o ksywce Kierowca pisze: "...stwierdzam że jest to szukanie osła ale nie w maszym staroście który powinien za to beknąć. Jeżeli jechał od strony Elbląga to cała droga jest obstawiona znakami ograniczającymi prędkość na początku jest wielki znak informujący o robotach drogowych, zjazdy objazdy oświetlone światłem błyskowym itp. Tylko nasz Pan Starosta tego nie widział i masz Ci pech betony wbiegły mu przed samochód..."



Ja osobiście wierze, że prokuratura jest bezstronna (przynajmniej w znanych mi przypadkach "szarych" ludzi tak jest) ale jak to będzie w wypadku Starosty - w końcu to nie byle kto.
3
Jest to informacja nieoficjalna, ale wkrótce - w ciągu paru dni - pojawią się plakaty, na których moga zaistnieć już tylko drobne zmiany w porównaniu do tego programu.



Piątek 8 sierpnia 2008 roku



20.00 (dziedziniec Wzgórza Katedralnego) inauguracja obchodów Dni Fromborka spektakl Policja Sławomira Mrożka w wykonaniu aktorów Teatru im. Aleksandra Sewruka z Elbląga (przedstawienie w ramach cyklu Warmińskomazurskie spotkania z teatrem na wodzie)



Sobota 9 sierpnia 2008 roku



9.00 (port) rozpoczęcie III Regat o Bursztyn miasta Kopernika
Read More

10.00 13.00 (Rynek) festyn sportoworekreacyjny m.in. amatorskie zawody w wyciskaniu sztangi leżąc na ławce poziomej; muzyka mechaniczna

13.00 18.00 (Rynek) występy zespołów wykonujących muzykę etniczną, folkową i ludową: Ziemia Suska z Suchej Beskidzkiej, zespół z Obwodu Kaliningradzkiego, zespół Saltinelis (Ĺšródełko) z Litwy, zespół Senior z Fromborka

16.30 (port) pokaz modeli pływających

18.00 20.00 (Rynek) występ zespołu szantowego Kilson

20.00 21.00 (Rynek) Cafe sax piosenki Agnieszki Osieckiej w wykonaniu aktorów Teatru im. Aleksandra Sewruka z Elbląga

21.00 22.30 (Rynek) występ zespołu jazzu tradycyjnego Piosenki polskie na Kwartet Jazzowy

22.30 gwiazda wieczoru Agata Werner



Tego dnia odbędzie się też spotkanie z Honorowymi Obywatelami Fromborka



Niedziela 10 sierpnia 2008 roku



10.00 14.30 (plaża miejska) pokazy formacji mundurowych wojsko, straż graniczna, policja, straż pożarna

11.45 (Wzgórze Katedralne) początek musztry paradnej w wykonaniu Orkiestry Wojsk Lądowych Garnizonu Elbląg

14.00 (Archikatedra Wzgórze Katedralne) koncert organowy oraz spektakl: Spieszmy się kochać ludzi (poezja ks. Twardowskiego); wykonawcy Krzysztof Kolberger (recytacja), Georgij Agratina (fletnia pana, cymbały), Robert Grudzień (organy). Scenariusz Krzysztof Kolberger; muzyka i opracowanie Georgij Agratina.

14.00 15.30 występ Zespołu Pieśni i Tańca Jedwabno

15.30 16.00 (Rynek) zakończenie III Regat o Bursztyn miasta Kopernika

16.00 19.00 zabawa dla dzieci Ruphert i Rico

19.00 22.00 występ zespołu Gesek Band z Elbląga karaoke

22.00 koncert zespołu Flota Valentino



Tego dnia odbędzie się również pokaz motocykli (ok. 14.30)



Imprezy towarzyszące: konkurs plastycznoliteracki Frombork to także moje miasto organizowany przez SP SP ZOZ we Fromborku, paintball, stoiska kulinarne i inne, przejażdżki bryczkami, kucykami, wesołe miasteczko, zabawa fantowa.
4
No niby nie a jednak naukowcy powoli zaczynają potwierdzać, że używanie telefonu komórkowego może (tu nawet jest) przyczyną powstawania raka.



Ciekawy jestem reakcji z drugiej strony. Zaraz pewnie zaczną (pojawiać się artykuły prasowe) się wypowiadać inni naukowcy którzy będą twierdzić że nie ma obaw.

I tak będą ludzi kręcić i kręcić aż w końcu większość nas nie będzie umiała jednoznacznie odnieść się do tych doniesień.

Socjotechnika która jest wykorzystywana cały czas.
3
Wydaje mi się, choć nie śledziłem dokładnie każdego programu telewizyjnego czy radiowego, ale wczoraj chyba nikt nie akcentował zbyt mocno okrągłej rocznicy, która miała miejsce w dniu b. komunistycznego święta wczoraj upłynęło 25 lat od dnia zniesienia stanu wojennego.



Nie będę się rozpisywał na ten temat, lecz zaznaczę tylko, że wprowadzony 13 grudnia 1981 roku stan wojenny został zawieszony 31 grudnia 1982, zaś zniesiony 22 lipca 1983 roku. Tego też dnia rozwiązana została Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Stan wojenny trwał 586 dni.



I krótki cytat za Wikipedią
Read More
kto ma ochotę może przejrzeć szczegółowo [http://pl.wikipedia.org/wiki/Stan_wojenny_w_Polsce_1981-1983].



Stan wojenny został wprowadzony 13 grudnia 1981 r. na terenie całej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej na mocy uchwały Rady Państwa z dnia 12 grudnia 1981r., podjętej niejednogłośnie na polecenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (pozakonstytucyjnego tymczasowego organu władzy, faktycznie nadrzędnego wobec konstytucyjnych władz państwowych), poparty przez Sejm uchwałą z dnia 25 stycznia 1982r. Został zawieszony 31 grudnia 1982r., a zniesiono go 22 lipca 1983r.



P.S. Zawsze zastanawiało mnie skąd wzięła się wronia nazwa i jaki geniusz ją wymyślił. I co też WRON-a miała ocalić. Jednak nie stanowiło to aż tak istotnego problemu, żebym grzebał w sieci w celu uzyskania odpowiedzi w tych kwestiach.