reklama
5
Polsko - Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM publikuje lament o wychowywaniu MŁODZIEŻY

http://www.kworum.com.pl/art1685,xxi_wiek_wiekiem_bezmozgowcow_.html.



Warto się z nim zapoznać, bo poglądów tego rodzaju mamy mnóstwo. Są one jednak łatwym i wygodnym uproszczeniem szerszego zjawiska. Masowym i oklepanym usprawiedliwieniem naszej bezradności na życzenie.



Przyczyn obecnego stanu należy poszukiwać - W NAS. To znaczy - w szkole, w rodzicach, w nieistniejącym domu rodzinnym, w brakujących więziach międzypokoleniowych rodzin. Nauczyciel, ojciec, matka, pokolen
Read More
ie starszych, są to teraz chore, niewykwalifikowane kpy zajęte jojczeniem na sprokurowany przez siebie świat. Na świat pełen nienawiści, podejrzliwości, agresji. Na świat traktowany jako wrogie człowiekowi otoczenie. Otoczenie, od którego TRZEBA się izolować.



To my jesteśmy odpowiedzialni za młodzież. Za jej etyczny obraz. To my nie kształcimy w niej zasad tolerancji wobec bliźniego, miłości do ludzi, nie dbamy o uczenie jej współżycia z resztą społeczeństwa, wrażliwości, zrozumienia i szacunku dla innych optymizmu i zaufania, otwartości i alergii na piękno. To my fabrykujemy buble, odpady i duchowe cyborgi zaszczepiając w nowym pokoleniu nasz sceptycyzm i nasze fobie.



W myśl powiedzenia, że po nas choćby potop, wszystkim wszystko zwisa; dzisiejszy nauczyciel nie zajmuje się uczniami, bo uczeń, to tyko dodatek do pensji, rodzice nie zaprzątają sobie głowy problemami syna, czy córki. Szkoła zwala winę na dom, dom, na szkołę, a dzieciak lata po ulicy i szuka frajera do glanowania.
5
Za kilkanaście godzin kolejna rocznica, o której żaden Polak nie zapomina co najmniej od pierwszego dnia w szkole i która towarzyszy nam co roku zmuszając do refleksji nad darem wolności, darem ojczyzny i nieuchronnością życiowej próby. Tym ważniejszą i tym dramatyczniejszą wymowę ma sprawa planowanego filmu o Westerplatte i związany z nią skandal. Za dramat uważam przyklejanie sobie na czoło "antypatriotyzmu"przez rozmaitych tfu!rców, czynienie z tego postawy do naśladowania i... cyniczne kasowanie za to pieniędzy z kieszeni polskiego podatnika. Czyli - antypatriotyzm popłaca? Czyżbyśmy da
Read More
lej żyli w PRL- u?



Dlatego wklejam poniżej rozmowę z sobotnio-niedzielnego wydania Naszego Dziennika z nadzieją, że poprzez mój blog jej treść dotrze do paru osób więcej ...





Scenariusz filmu ma antypolską i antypatriotyczną wymowę



Z Mariuszem Wójtowiczem-Podhorskim, pełnomocnikiem wojewody pomorskiego ds. rewitalizacji Westerplatte, autorem mającej ukazać się drukiem monografii walk o Westerplatte, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler



Czy ktokolwiek z ekipy filmowej realizującej antypolski film "Tajemnica Westerplatte" w reżyserii Pawła Chochlewa kontaktował się z Panem lub kimś ze Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte w sprawie konsultacji historycznych odnośnie do scenariusza filmu?



- Nie. Nikt z nami się nie kontaktował. O tym, że w ogóle taki film ma powstać, dowiedzieliśmy się podczas przypadkowego spotkania z filmowcami na Westerplatte w lipcu bieżącego roku. Filmowcy nie byli zainteresowani naszymi zbiorami oraz archiwum. Mówili: "My wszystko wiemy", oraz twierdzili, że pracują nad scenariuszem od trzech lat, a także że konsultowali się z ostatnimi żyjącymi obrońcami Westerplatte i rodzinami już nieżyjących, co jest kłamstwem. Jak się bowiem później zorientowaliśmy, filmowcy nie konsultowali się ani z westerplatczykami, ani z krewnymi obrońców. Tego samego dnia spotkałem się z filmowcami przy kolacji, gdzie szybko okazało się, iż ich wiedza dotycząca Westerplatte jest bardzo znikoma. Dla żartu zacząłem więc opowiadać różne wymyślone ad hoc rzeczy na temat obrony Składnicy, a oni to skrzętnie notowali, myśląc, że to prawda. Reżyser zresztą bardzo szybko znalazł się pod wpływem alkoholu, stał się bardzo gwałtowny, gestykulował i wstawał od stołu. Uznałem, iż dalsza rozmowa nie ma większego sensu. To nie są ludzie, którzy mogą realizować filmy o polskiej historii. Wychodząc z kolacji, za swoje zachowanie przepraszał mnie reżyser Chochlew, producent Robert Żołędziewski, a wszystkiemu przypatrywał się z lekkim zażenowaniem Allan Starski. Swoją drogą - jestem bardzo zdziwiony, że pan Starski bierze udział w tak skandalicznym projekcie, jak i tym, iż znaleźli się aktorzy gotowi odegrać tak haniebne role, a są to m.in. Bogusław Linda, Paweł Małaszyński, Robert Więckiewicz, Jan Peszek, Andrzej Grabowski czy Robert Żołędziewski, zarazem wspomniany producent filmu.



Co szczególnie poraziło Pana w scenariuszu tego filmu?



- 14 sierpnia br. zostałem poproszony przez kancelarię premiera, jako jeden z wielu ekspertów, o zaopiniowanie tego scenariusza pod kątem historycznym. W eksplikacji, czyli osobistym opisie filmu, Paweł Chochlew - reżyser, scenarzysta, a równocześnie w tych rolach całkowity debiutant, pisze takie rzeczy, że włos się jeży na głowie. Stwierdza, że patriota jest osobą zaślepioną, a patriotyzm porównuje do współczesnego terroryzmu. Pisze, iż pojęcie patriotyzmu "należałoby przedefiniować na użytek przyjaźniejszej przyszłości". Chochlew podaje, że fabuła jego scenariusza oparta jest na faktach. Pisze: "W scenariuszu wiernie odtworzyłem tamte wydarzenia, które były tak emocjonujące, że nie potrzebowały przesadnego koloryzowania", oraz że film skierowany jest do młodzieży i ma charakter edukacyjny. Wśród 118 stron, jakie dostałem, co najmniej 80 procent to totalna fikcja, epizody, które nigdy nie miały miejsca i przede wszystkim atakujące patriotyzm i polską historię.



Jak przedstawieni są tutaj sami westerplatczycy?



- Gdyby ktoś miał zlecić scenariusz, który byłby ohydny, wulgarny i niszczący legendę westerplatczyków, to tutaj otrzymałby realizację takiego zamówienia. Westerplatczycy pokazani są bowiem w scenariuszu jako banda zdemoralizowanych degeneratów. I to bez mała niemal wszyscy bez wyjątku - od mjr. Henryka Sucharskiego, przedstawionego jako psychopata, przez kpt. Franciszka Dąbrowskiego jako m.in. nałogowego alkoholika, po podoficerów oraz szeregowców - sadystów, zboczeńców i tchórzy. Jestem zdziwiony, że obrona Westerplatte według scenariusza trwa aż siedem dni, bo gdyby była taka, jak przedstawił to Chochlew, to powinna trwać siedem minut. Żołnierze, kiedy nie strzelają do Niemców, a robią to rzadko, to strzelają do siebie albo biją się na pięści, zazwyczaj, cytując za autorem, "pijani jak bela". Tak wygląda scenariusz. Jedną z większych scen batalistycznych stanowi walka polskich żołnierzy z ich kolegami dezerterami w budynku elektrowni. To są rzeczy wzięte z powietrza, coś takiego nie miało miejsca. Dowiedziałem się później, że dostałem do zaopiniowania jedną z łagodniejszych wersji scenariusza, który został wcześniej poprawiony. Jestem ciekaw, jak wyglądała zawartość poprzednich wersji. Scenariusz dowodzi całkowitej nieznajomości historii obrony, ale i szczegółów koniecznych do tego, by podjąć się wyzwania napisania scenariusza jednej z najważniejszych bitew w polskiej historii. Mylone są w nim nazwiska (to nie są literówki), a także stopnie żołnierzy. Widać także wyraźnie nieznajomość w topografii Westerplatte i obiektów. Obca jest także wiedza na temat broni i wyposażenia wojskowego.



Chochlew uderza więc z premedytacją w dobre imię żołnierza polskiego?



- Tak. Stworzony obraz polskiego żołnierza i oficera Wojska Polskiego jest porażający. Polski żołnierz jest niemal ciągle pijany, ordynarny, chamski, niezdyscyplinowany, strzelający w afekcie do własnych żołnierzy, jak i do przełożonych lub też grożący mu bronią. Żołnierze, którzy w rzeczywistości dzielnie walczyli, w scenariuszu okazują się dezerterami, wychudzonymi, wystraszonymi tchórzami i złodziejami. Są też tacy, którzy, jak wiemy z historii, po bombardowaniu 2 września leżeli ciężko ranni w koszarach w punkcie opatrunkowym, ale nie w scenariuszu Chochlewa. Tu są w pełni sił do końca walki. Zatrważający jest obsceniczny obraz niskiego morale polskich żołnierzy z Westerplatte, oglądających pornograficzne karty, które oblewają wódką, całują i liżą. Żołnierze zazwyczaj notorycznie przeklinają, po pijanemu strzelają do Niemców, również po pijanemu kąpią się nago w morzu i nago biegają po Westerplatte pod ogniem nieprzyjaciela, kradną jedzenie lub oddają mocz na portret marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego. "Uświęcenie" filmu ostatnią sceną pokazującą Papieża Jana Pawła II na Westerplatte w 1987 r. to już nie tylko hipokryzja, ale ewidentny atak na jego ważne przesłanie do młodzieży ze słowami: "Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych". Jak brzmią, po tak przedstawionym w filmie obrazie obrony Westerplatte, pamiętne słowa Papieża?



Jak przedstawia się scenariusz filmu "Tajemnica Westerplatte" na tle scenariusza filmu Stanisława Różewicza "Westerplatte" z 1967 roku?



- Scenariusz ten nawet w najmniejszym stopniu nie dorównuje scenariuszowi filmu Stanisława Różewicza "Westerplatte", którego konsultantami było trzech westerplatczyków. W filmie Różewicza, choć z mocno pomieszaną chronologią zdarzeń, a także wieloma wówczas celowymi i koniecznymi z punktu widzenia

PRL-owskiej propagandy przeinaczeniami, można jednak każdy epizod przypisać do relacji zamieszczonych w publikacji Zbigniewa Flisowskiego "Westerplatte". Ponadto łatwo można zidentyfikować ponad kilkadziesiąt nazwisk obrońców. W scenariuszu Chochlewa jest to zaledwie kilkanaście nazwisk, w zdecydowanej większości negatywnie przedstawionych. Ponadto Paweł Chochlew przyznał się, że scenariusz oparł głównie na materiałach Stanisławy Górnikiewicz-Kurowskiej, z którą się konsultował przy tworzeniu scenariusza. Jest to była oficer Służby Bezpieczeństwa, która, jak wiadomo mi z prasy, była m.in. szkolona tuż po wojnie przez NKWD w specjalnym ośrodku pod Warszawą. Inwigilowała środowisko westerplatczyków przez kilkadziesiąt lat, zarazem skutecznie je skłócając. Ma też swój niemały udział w fałszowaniu historii Westerplatte oraz szkalowaniu dobrego imienia wielu westerplatczyków. Nie można wykluczyć, że niejeden z przedstawionych w scenariuszu "faktów" był przez nią inspirowany.



Jak to się dzieje, że w ogóle dopuszcza się u nas do realizacji takie filmy i dostają one dotacje z Instytutu Sztuki Filmowej?



- Nie rozumiem, dlaczego Państwowy Instytut Sztuki Filmowej przyznał aż 3,5 mln zł na tak szkodliwy historycznie i społecznie, antypolski film. Dziwi też, jak to się dzieje, że debiutant bierze się za taki film i znajduje na to pieniądze. Moim zdaniem, film ten, o ile powstanie, a nie jest to wykluczone, na pewno spotka się z bardzo ostrą krytyką ostatnich żyjących obrońców Westerplatte, rodzin westerplatczyków, a także środowisk kombatanckich, wielu instytucji kulturalnych i organizacji. Film powstały na kanwie scenariusza Pawła Chochlewa byłby wulgarnym, ordynarnym, brutalnym atakiem na legendę Westerplatte, mającym na celu zniszczyć nie tylko ją, ale przede wszystkim oczernić i zhańbić żołnierzy walczących nie tylko na Westerplatte, ale wszystkich Polaków walczących w czasie II wojny światowej. Film miałby ponadto silną antypolską i antypatriotyczną wymowę. To ostatnie przyznaje zresztą Chochlew w swojej eksplikacji.



Dziękuję Panu za rozmowę.



./.



Link do publikacji: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=kl&dat=20080830&id=kl11.txt
6
Rządów miłości mija już prawie rok, lista obietnic premiera Tuska nie skróciła się specjalnie. Na 10 zobowiązań Platformy Obywatelskiej, które premier podpisał własnoręcznie, a także na całą listę obietnic wygłoszonych w expose Donald Tusk nie specjalnie postarał się o ich wypełnienie.



Na dzień dzisiejszy z całej tej długiej listy z obietnic dotrzymanych (przynajmniej czasowo) możemy wskazać zmianę kierunku polityki zagranicznej, która z pro-amerykańskiej przez krótki okres czasu zmieniła się na pro-rosyjską. Przypieczętowanie umowy o tarczę z Amerykanami ponownie skierowało nas
Read More
na stare tory, a Donald Tusk starał się przypisać sobie sukces tych negocjacji.... mimo, że wcześniej obiecywał zmianę kierunku polityki zagranicznej.



Z pozostałych obietnic jesteśmy bliscy wycofania naszych wojsk z Iraku, jednak zamiast do ojczyzny, pojadą oni do Afganistanu i Czadu, a jak się teraz okazuje, niewykluczone, że także i do Gruzji. Czy jest to zatem zgodne z obietnicą Tuska... oceńcie sami.



Pozostałych obietnic takich jak wybudowanie nowoczesnych boisk, autostrad, wykorzystanie wzrostu gospodarczego, ściągnięcie rodaków z emigracji czy chociażby podjęcia walki z korupcją czepiał się nie będę, bo jest to ciosem poniżej pasa.



Cała ta sytuacja nie przeszkadza jednak naszemu premierowi brnąć dalej w swoich obietnicach. 29 sierpnia odwiedził wraz z ministrem Klichem Słupsk, w którym poza odpowiadaniem na pytania zaniepokojonej lokalizacją tarczy ludności obiecał kilka dodatkowych rzeczy, które mają rzekomo zrekompensować mieszkańcom Słupska i okolic ewentualne zagrożenie.



A oto, co Donald Tusk obiecał tym razem:



1. Do końca roku zostanie zlikwidowana Agencja Mienia Wojskowego



2. Wszystkie nieruchomości agencji przejdą w ręce gminy



3. Rząd wybuduje w Redzikowie świetlicę i dołoży się do powstania aquaparku w Słupsku



Jednocześnie przy okazji tych obietnic Donald Tusk zapowiedział, że skoro powstanie taki obiekt w mieście, to w gminie wiejskiej aquaparku już nie będzie, ponieważ jak sam określił "byłoby to Bizancjum". Najwyraźniej sam premier zapomniał, jak obiecał boisko w każdej gminie, a "przy nowoczesnych drogach wyrosną nowoczesne pływalnie".



Obecnie liczba obietnic złożonych przez Donalda Tuska sięga już niemal liczby 100, a do dziś wypełnione zostało niewiele. A rok rządów mamy już za pasem. Pozostaje nam wierzyć, że w kolejnych latach PO pod przewodnictwem Donalda Tuska wypełni wszystkie obietnice. Jak wiemy... Wiara czyni cuda.
5
Redaktor Naczelny tygodnika "Nowiny Nyskie" i jeden z liderów Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, b. burmistrz Nysy, p. Janusz Sanocki, rozesłał następujące oświadczenie:



Drodzy Państwo!



W czwartek 21 sierpnia 2008 r. rozpocząłem bezterminowy protest głodowy przeciwko bezprawiu, jakich dopuszcza się nyska i opolska prokuratura i policja.



W dniu 9 lipca br. redakcja "Nowin Nyskich" została zawiadomiona, że nyscy policjanci usiłują usunąć z mieszkania 92 letniego mieszkańca Nysy, kombatanta II wojny światowej p. Stanisława D
Read More
ubrawskiego. W kwietniu p. Dubrawski sprzedał dom mieszkance Opola. Otrzymał zaliczkę jak twierdzi 2 tys. zł. resztę miał otrzymać za 14 dni. Ponieważ nie otrzymał pieniędzy zwrócił się do Sądu w Nysie o nadanie klauzuli wykonalności do aktu notarialnego - sąd jego wniosek uwzględnił i nakazał nabywczyni wpłacenie brakujących 270 tys. zł.



Natomiast Sąd odrzucił wniosek nabywczyni domu o eksmisję p. Dubrawskiego z prostego powodu ponieważ uznał, iż nabywczyni nie wpłaciła całej kwoty.



Tak więc p. Dubrawski mieszka w swoim byłym domu całkowicie legalnie.



Tymczasem pomimo tego od 7 lipca nachodzili go funkcjonariusze nyskiej policji, w towarzystwie pełnomocnika nowej właścicielki domu próbując zmusić go do opuszczenia mieszkania. W dniu 7 lipca przedstawiciel nowej właścicielki wymienił zamki, zamknął na kłódkę bramę i uwięził w ten sposób 92 letniego człowieka w jego mieszkaniu pozbawiając na 3 dni możliwości otrzymywania obiadów, a także pomocy medycznej. Jedzenie rzucali p. Dubrawskiemu przez balkon sąsiedzi. Jednocześnie w towarzystwie funkcjonariuszy policji przedstawiciel nabywczyni wybił szybę w drzwiach pokoju p. Dubrawskiego, a policjanci weszli do jego pokoju - oczywiście bez nakazu eksmisji czy rewizji.



Po 3 dniach uwięzienia, w dniu 9 lipca br. przedstawiciel nabywczyni przy pomocy trojga funkcjonariuszy policji próbowali usunąć 92 letniego człowieka z jego mieszkania wprost na chodnik. Działali wbrew orzeczeniu sądu, który odmówił wydania nakazu eksmisji i oddalił wniosek nabywczyni w dniu 7 lipca. Było to więc działanie całkowicie bezprawne.



Na miejsce udali się dziennikarka "Nowin Nyskich" Danuta Wąsowicz-Hołota, obecna była także pełnomocniczka Stanisława Dubrawskiego p. Krystyna Gąsiorek i sąsiadka p. Eugenia Kozub. Stanisław Dubrawski był zamknięty w swoim pokoju wewnątrz domu. Policjanci zdecydowanie odmawiali dziennikarce jak i pełnomocniczce p. Dubrawskiego prawa wejścia do domu. Kiedy przybyli kolejni dziennikarze "Nowin": Janusz Sanocki i Piotr Wojtasik pomimo protestów policjantów dziennikarze oraz pełnomocniczka i sąsiadka weszli do wnętrza domu. Funkcjonariusz policji uderzył drzwiami w nogę Krystynie Gąsiorek, próbował także zamknąć drzwi przed dziennikarzami nieskutecznie. Zażądałem telefonicznie od oficera dyżurnego dowołania funkcjonariuszy jako interweniujących całkowicie bezprawnie, po godzinie utarczek słownych funkcjonariusze zostali odwołani i więcej w domu p. Dubrawskiego się nie pojawili.



Za to w odwecie skierowali do prokuratury fałszywe oskarżenie przeciwko dziennikarzom "Nowin Nyskich": Januszowi Sanockiemu i Danucie Wąsowicz. W dniu 31 lipca prokurator Fabijaniak postawił nam zarzuty znieważenia funkcjonariuszy (policjantka uznała za obraźliwą moją uwagę, że nie rozumie zdania złożonego, bo "żeby to zrozumieć to trzeba się było uczyć") napaści na funkcjonariuszy na służbie oraz naruszenia miru domowego.



Policjanci, ani prokuratura nie wiedzą, że przebieg zdarzenia został przez nas utrwalony w postaci nagrania na dyktafonie co będzie dobitnym dowodem, że oskarżenia są fałszywe i same w sobie stanowią przestępstwo. Poza tym funkcjonariusze policji znajdowali się w domu p. Dubrawskiego i podejmowali interwencję całkowicie bezprawnie. Bezprawnie także próbowali dziennikarzom "Nowin" oraz pełnomocniczce uniemożliwić dostęp do p. Dubrawskiego złożyliśmy w tej sprawie skargę w Komendzie Wojewódzkiej Policji i do prokuratury, ale została ona zignorowana.



Podobnie nie może być mowy o "naruszeniu miru domowego", jako że p. Dubrawski mieszka w swoim mieszkaniu całkowicie legalnie, sąd odrzucił bowiem wniosek nabywczyni o jego eksmisję.



Pomimo tego jasnego stanu prawnego nyska prokuratura - kierując się osobistą nienawiścią do gazety, która nie raz krytykowała działanie tej instytucji stawia dziennikarzom "Nowin Nyskich" zarzuty bez uprzedniego zbadania sprawy. Natomiast wbrew oczywistym faktom toleruje bezprawne działania funkcjonariuszy nyskiej policji. Nie jest to pierwsze tego typu działanie nyskiej i opolskiej prokuratury.



W zemście za krytykę prokuratura zarządzała już w redakcji "Nowin" całkowicie bezpodstawne rewizje, wszczynano przeciw dziennikarzom bezpodstawne, umarzane potem śledztwa. Kiedy nieznani sprawcy podpalili moje mieszkanie w 2003 r. a moja rodzina i ja cudem uniknęliśmy śmierci, prokuratura wszczęła dochodzenie w "sprawie zniszczenia mienia". Po czym zaniedbując wielu czynności, oczywiście śledztwo umorzyła.



W tej sytuacji nie widzę innego wyjścia jak kosztem mojego zdrowia rozpocząć bezterminowy protest głodowy. Pragnę w ten sposób zwrócić uwagę na jawnie bezprawne działania instytucji, które zostały powołane do ochrony prawa i stania na straży sprawiedliwości.



Podejmuję głodówkę, bo nie widzę innej możliwości zwrócenia uwagi opinii publicznej na dramatyczne łamanie podstawowych zasad praworządności.



Zwracam się do parlamentarzystów o powołanie komisji, która w sposób niezależny zbadałaby sytuację i działanie policji i prokuratury na Opolszczyźnie.



Nie może bowiem być tak, że te instytucje działają we własnym interesie, poza wszelką kontrolą społeczną.



Nie może być tak, że wykorzystują przyznane uprawnienia przeciwko obywatelom i zamiast instytucji społecznej tworzą sitwę wzajemnie popierających się kolesiów.



Taki stan możemy obserwować w naszym regionie i przeciwko niemu właśnie protestuję.



Janusz Sanocki





Protest ten poparła Helsińska Fundacja Praw Człowieka



Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Rada Fundacji : Halina Bortnowska- Dąbrowska, Jerzy Ciemniewski, Janusz Grzelak, Marek Antoni Nowicki, Marek Safjan, Stefan Sterczewski.

Zarząd Fundacji:

Prezes: Danuta Przywara

Wiceprezes: Zbigniew Hołda

Sekretarz: Adam Bodnar

Skarbnik: Elżbieta Czyż

Członek Zarządu: Janina A. Kłosowska



301/0 2008/ AB/LL



Szanowny Pan

nadinspektor Bogdan Klimek

Komendant wojewódzki Policji w Opolu

Ul. Korfantego 2

45-077 Opole



Szanowny Panie Komendancie,



W związku z przekazaną Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka informacją o rozpoczęciu przez dziennikarzy Nowin Nyskich w redakcji gazety w Nysie protestu głodowego przeciwko naruszaniu przepisów prawa przez funkcjonariuszy policji w Nysie w sprawie nielegalnie przeprowadzanej eksmisji 92 letniego Stanislawa Dubrawskiego z lokalu, Helsińska Fundacja Prawa Człowieka zwraca się do Pana Komendanta z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji i ewentualnie podjęcie odpowiednich działań.



Jak wynika z informacji udzielonych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz z przekazów medialnych w tej sprawie, funkcjonariusze policji w Nysie kilkakrotnie próbowali doprowadzić do opróżnienia lokalu zajmowanego przez Stanisława Dubrawskiego, pomimo braku prawomocnego orzeczenia o eksmisji. Co więcej, w ich obecności przedstawiciele nowego właściciela, mieli dokonać uwięzienia w lokalu Stanisława Dubrawskiego na okres trzech dni, a po upływie tego okresu, próbowali usunąć go siłą z lokalu. Należy zważyć, iż Stanisław Dubrawski podczas uwięzienia w lokalu nie miał dostępu do środków żywnościowych oraz leków, co mogło stanowić bezpośrednie zagrożenie jego zdrowia klub życia.



Kolejno należy dodać, iż sprawą zainteresowali się dziennikarze Nowin Nyskich, którzy przy jednej z prób przymusowego usunięcia Stanisława Dubrawskiego, zostali oskarżeni przez funkcjonariuszy Policji o znieważenie. Obecnie toczy się przeciwko nim postępowanie karne. Jak wskazują oskarżeni dziennikarze jest to próba szykanowania ich ze względu na podjętą interwencję w tej sprawie i próba odwiedzenia ich od dalszego nagłaśniania przeprowadzanej interwencji z naruszeniem prawa.



Helsińska Fundacja Prawa Człowieka pragnie wskazać iż tylko prawomocne orzeczenie sądu o eksmisji zaopatrzone w kaluzulę wykonalności może być podstawą do podjęcia czynności zmierzających do opróżnienia lokalu. Art. 759 par. 1 Kodeksu postępowania cywilnego stanowi, iż czynności egzekucyjne są wykonywane przez komorników. Natomiast jak stanowi art. 765 k.p.c. dopiero w razie oporu, komornik może wezwać pomocy organów Policji. Sposób udzielania pomocy komornikowi przy wykonywaniu czynności egzekucyjnych szczegółowo uregulowany jest w rozporządzeniu. Zgodnie z par. 3 pkt 1 Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 stycznia 2002 r. w sprawie udzielania pomocy lub asystowania komornikowi przez Policję lub Straż Graniczną przy wykonywaniu czynności egzekucyjnych, Policja udziela pomocy komornikowi przy wykonywaniu czynności egzekucyjnych, jeżeli w toku wykonywania tych czynności komornik natrafi na opór, który utrudnia lub uniemożliwia mu wykonywanie tych czynności, albo jeżeli istnieje uzasadnione przypuszczenie, że na taki opór natrafi. Wynika z tego wyraźnie, iż opróżnienia z lokalu dokonuje komornik i w sytuacjach nadzwyczajnych może asystować mu Policja. Z analizy powyższych przepisów wynika, że a contrario Policja nie ma kompetencji do przeprowadzania eksmisji w innych sytuacjach, w szczególności bez udziału komornika.



Mając powyższe na uwadze oraz z uwagi na okoliczności prowadzenia protestu głodowego przez dziennikarzy Nowin Nyskich, Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwraca się z prośbą o pilne ustosunkowanie się do powyższych informacji oraz ewentualne podjęcie odpowiednich ii szybkich działań. Fundacja nie była w stanie w tak krótkim czasie zweryfikować wszystkich przekazanych jej informacji, jednakże okoliczności uzasadniają w naszej ocenie podjęcie interwencji w przedmiotowej sprawie.



Z wyrazami szacunku

Dr Adam Bodnar

Sekretarz Zarządu





W dniu 22 sierpnia 2008 r. do głodówki przyłączyli się: Jan Rusinek Jasienica Dolna, dr Andrzej Sekut Głuchołazy, Jan Kołodrób Polska Nowa Wieś.



Protest poparło Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Nadzór Budowlanych.
4
...jest nastrojową rozmową z przyszłością: za pośrednictwem dialogu z przeszłością, jest kreatywnym p o s z u k i w a n i e m niewyrażalnego, a nie ostatecznym jego z n a l e z i e n i e m, ponieważ twórczość, to forma językowej zabawy, słownej gry w nieuchwytne połowy nieuchwytnych miraży, pisanie, to bezustanna loteria, nie kończąca się pogoń za ulotnością przekazu: pisać potrafi byle grafoman; na hektar pisarskich talentów przypada niewielu go wykorzystujących.

Literat nie powinien wstydzić się pisać po ludzku: powinien być sobą, a nie chórzystą - pitolistą, jednym z miliarda wyluz
Read More
owanych facecików w czapce z daszkiem do tyłu.

Sobą, a więc otwartym, wrażliwym na oryginalne mówienie i myślenie.

Powinien mieć prawo do błądzenia w gramatycznym lesie, w którym przyszło mu się pogubić, bo język, to gąszcz niewykorzystywanych możliwości, to nieustanna przygoda w świecie podróży do wyobraźni; powinien rozróżniać gryzipiórkowe, formularzowe, sprawozdawcze i bezduszne, od pisania emocjonalnego, rządzącego się nie sztywną literą praw, ale namiętnościami, pasją, chęcią wyartykułowania tego, co mu w duszy gra, lecz nie tego, co w niej rzęzi.
4
Kto nie ma najwyższego szacunku do rosyjskiej polityki zagranicznej jest głupcem. Jest to zawsze pasjonująca gra i zarazem jedna z najbardziej profesjonalnych i bezwzględnych sztuk, jej strategie projektowane są w wielu wariantach na dziesięciolecia, a imperialne cele są osiągane z żelazną konsekwencją wszystkimi możliwymi środkami.



Służba dyplomatyczna jest szczytem marzeń i symbolem najwyższego statusu społecznego w Rosji, a ścieżką do kariery dla najlepszych, są studia w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych (MGiMO). Ale popełnia fatalny błąd ten, któremu
Read More
wydaje się, że polityka zagraniczna Rosji jest domeną dyplomacji. Zdecydowanie nie.



Jest to gra totalna, realizowana całą masą i treścią Rosji. Wszelkie wewnętrzne i zagraniczne przedsięwzięcia, są zintegrowane w jedną, wielką politykę imperialną. Od gospodarki, kultury przez wojsko i sport do wieloletnich gier operacyjnych,

Służby dyplomatyczne są tylko jednym z wielu instrumentów, stosowanymi łącznie, w jednej, precyzyjnie koordynowanej orkiestrze polityki Rosji. Spiskowa wizja świata i historii jest faktyczną doktryną Rosji. Tam wszystko jest spiskiem, intrygą, knuciem i prowokacją, jest trwającą przez wieki rozgrywką, w której nic nie jest przypadkiem.



Takie są fakty, cała historia Rosji jest świadectwem, że tak właśnie jest.

Doskonałym przykładem jest kariera Nikołaja Riepnina, którego misja w Polsce była planem bezkrwawego opanowania Polski przez Rosję, realizowanego na zlecenie Katarzyny II Wielkiej w latach 1764 1768. Bardzo polecam przeczytanie chociażby tylko artykułu w Wikipedii [link: tutaj]. Gwarantuję intrygujące skojarzenia z najnowszymi wydarzeniami w Polsce. Łuski spadają z oczu: upłynęły dwa i pół stulecia, a w polityce Rosji nic się nie zmieniło. Nawet z takimi detalami jak niemieckie koligacje.



Riepnin był w Polsce następcą Hermanna Karla von Keyserlinga, ambasadora Rosji w Warszawie. Sama Katarzyna II była Niemką spod Szczecina i nazywała się Sophie Friederike Auguste zu Anhalt-Zerbst. Cała jej polityka była jednym wielkim przykładem serii strategicznych kombinacji operacyjnych, dziesiątków sposobów użycia spisków, korupcji, jurgieltników i prowokacji politycznych do zniszczenia niepodległości Polski. Jest to ważne doświadczenie historyczne. Ci wszyscy faceci i uczone paniusie, które natrząsają się ze spiskowej wizji historii, dają dowód niebezpiecznej aberracji umysłowej, ignorując to doświadczenie.



Innym, bardzo ciekawym przykładem, jest historia Protokołów Mędrców Syjonu, które były oczywistą fałszywką, spreparowaną przez rosyjską tajną policję tylko po to, by przeprowadzić paskudną intrygę polityczną w rosyjskiej polityce wewnętrznej. Chodziło o skłonienie cara Mikołaja II, by zdecydował się na konkretne działania w rosyjskiej polityce wewnętrznej. Żywy i cholernie prawdziwy, bardzo dobrze zbadany przykład obrzydliwej prowokacji politycznej. Zdumienie budzi fakt, że tak skomplikowana intryga została przeprowadzona, z zaangażowaniem moskiewskiej agentury w Paryżu, tylko po to, by skłonić cara do podjęcia decyzji, w sprawie polityki wewnętrznej. Po prostu zwykły lobbing.



Warto poczytać, chociażby w Wikipedii. Ubecka fałszywka rosyjskiej tajnej policji z końca XIX stulecia, była później używana wielokrotnie i jest wykorzystywana do dzisiaj w celu prowokowania idiotycznego antysemityzmu. Nie jest wykluczone, że XX wiek, stulecie totalitaryzmów, został jeszcze bardziej zeszpecony antysemityzmem, garściami czerpanym z tych fatalnych protokołów. Hitler podobno kiedyś przyznał Goebbelsowi, że wie o tym, że są one fałszerstwem, ale gdyby ich nie było, to trzeba by je stworzyć, tak bardzo są pożyteczne w nazistowskiej propagandzie.



Stosowanie takich środków działania nie jest żadnym nadzwyczajnym wynalazkiem, wystarczy spojrzeć na dorobek Talleyranda, poczytać kultowe dzieło dworskiej polityki: Książę Nicolo Machiavelli. Jeśli komuś do łba nie trafia dorobek Wiliama Shakespeare, po brzegi wypełniony spiskami i podłym knuciem dramatycznych intryg, jeśli do kogoś nie przemawia rzeczywistość doświadczenia historycznego cywilizacji homo sapiens, poczynając od jej samego zarania, musi być ciężko poszkodowany na umyśle, drwiąc ze spiskowej wizji dziejów. Z pewnością żyjący w latach 544-496 p.n.e. Sun-Tzu, autor Sztuki Wojny nie był pierwszym architektem takich metod praktycznego realizowania polityki.



Do pełnego zrozumienia historii i rosyjskiej praktyki politycznej konieczne jest jednak przyjęcie do wiadomości jeszcze jednej prawdy, zawartej w historiozofii Feliksa Konecznego. Rosja i Niemcy XXI wieku są czystymi jak łza tworami paru setek lat cywilizacji turańskiej. Nie jest konieczna ani szczypta tradycji komunistycznej, ani nawet pół kieliszeczka zdenazyfikowanej historii III Rzeszy. Wystarczy wspólna Prusko - Rosyjska historia turańskiego związku cywilizacyjnego. Widać tę wspólnotę z podanego wyżej przykładu pani Sophie Friederike Auguste zu Anhalt-Zerbst. Jest to tradycja wywodząca się z azjatyckiego imperium Dżyngiz Chana, stamtąd przyszło toto do Europy.



Zwracam więc uwagę na fakt, że atak zbrojny na Gruzję jest wynikiem realizacji imperialnego planu przywracania Rosji jej dawnych stref wpływu, który Rosja zainicjowała prawie równocześnie przeciwko Gruzji i Polsce wprowadzeniem embarga na produkty spożywcze. Zawsze zastanawiałem się, przeciwko któremu z tych dwóch krajów Rosja użyje siły militarnej najpierw.



Przeciwko Polsce, czy Gruzji?



Atak na Gruzję jest testem.



Rosja bada, jak zareagują ludzie Zachodu na powrót imperium zła.



Intrygujące jest również stanowisko Niemiec.



To jest ważna informacja dla autorów polskiej doktryny obronnej.

____________________________________________________________



I jeszcze jedna uwaga na koniec. W rosyjskiej polityce nie ma przypadków. Jeśli ktoś wyobraża sobie, że atak na Gruzję nastąpił z powodu jej próby odzyskania kontroli nad stolicą południowej Osetii, jest w grubym błędzie. Już bardziej prawdopodobne jest, że to gruzińskie działanie zostało starannie przez Rosjan zaplanowane i z rozmysłem sprowokowane.



Proponuję cytat z podręcznika:



W walce informacyjnej przeciw wszelkim zorganizowanym strukturom, zwłaszcza zaś przeciw państwom, są stosowane następujące metody:

()

5) Rozkładanie u przeciwnika - a zwłaszcza w jego centralnym ośrodku decyzyjnym - mechanizmów umożliwiających samosterowanie. Wchodzi tu w grę demoralizacja, (...) prowokowanie do podejmowania błędnych decyzji (...), dezinformacja, szerzenie indyferentyzmu ideologicznego pod przykrywką apolityczności, rozkładanie poczucia prawnego. Te metody stosowała szeroko carska policja wobec elity opozycyjnej w Rosji, gdy zaś w 1917 r. opozycja ta objęła władzę, wyszło na jaw, w jakim stopniu jest ona zdemoralizowana.

().



Zwracam uwagę na następujące trzy elementy:

Jest to cytat z podręcznika, czyli obejmuje zakres wiedzy powszechnie dostępnej.

Opisywane metody stosowane są zwłaszcza przeciwko państwom.

Zacytowany jest punkt piąty, czyli takich metod jest dużo więcej. Zacytowałem akurat ten punkt, ponieważ objawy takiego działania są w Polsce i Unii Europejskiej jaskrawo widoczne.



Literatura:



[1] Rafał Brzeski Wojna Informacyjna Skrypt[2] Anatolij Golicyn "Nowe kłamstwa w miejsce starych"[3] Józef Kossecki Elementy wojny Informacyjnej [4] Bolszewickie kłamstwo - gdzie przyłożyć dłuto?

[5] Yurii Bezmenov Explains
4
Rację ma FYM gdy pisze o bezpieczniakowej genezie Rosji. Można się nad tym użalać, ale jaka była wtedy realna alternatywa w kraju, który praktycznie doświadczył jedynie jednowładztwa, a o demokracji miał 20 lat temu pojęcie mniej niż blade?



Może nam się obecny system w Rosji nie podobać. Ale to jest kraj Rosjan i pozwólmy im samym decydować. Myśmy nie za bardzo cenili głosy z zagranicy mówiące o kaczyźmie, wątpię więc aby Rosjanie z wdzięcznością wysłuchiwali oskarżen o rosyjski bezpieczniacki zamordyzm. Na razie kochają i cenią Putina za przywrócenie tożsamości narodowej utraco
Read More
nej w czasach Jelcyna. Nie ma w tym nic złego.



Ludzie dokonują różnych wyborów. Na przykład, Polakom niespełna rok temu zachciało się Tuska. Takie wybory nie musza się wszystkim podobać, ale trzeba je szanować. Twierdzenie, że Rosja zasługuje na lepszą demokrację i z tego powodu kwestionowanie demokratycznego wyboru jest oczywistym zaprzeczeniem idei demokracji i objawem michnikozy choroby niezwykle zaraźliwej.



Jeżeli świat nie powinien machać ręką na Czeczenię i zabójstwa dziennikarzy w Rosji, to nie powinien tego również robić w stosunku do Osetti i zabójstwa bankiera, który mia pecha pokłócić się z koleżanką żony ministra spraw wewnętrtznych Gruzji.



Stosujmy więc jedną miarę do wszystkich. W przeciwnym razie wychodzimy na hipokrytów, którym się wydaje, że zjedli wszystkie rozumy.



W sprawie konfliktu rosyjsko-gruzińskiego wylano już morze atramentu. Martwi postawa sporej grupy ludzi, którzy wydają się kierować jedynie antyrosyjską fobią ignorując kompletnie fakt gruzińskiej prowokacji.



Twierdzenie, że coś musi być złe bo jest ruskie, to przykład prymitywizmu myślowego. Wielu blogujących na S24 osób było kilkanaście dni temu słusznie oburzonych gdy domorosły żydowski dziennikarzyna oskarżył Polaków o mordowanie Żydów dla przyjemności i nazywał ich pogardliwie polaczkami (Polacks). Zastanawiające jest, że Ci sami ludzie nazywają Rosjan kacapami lub rosyjskim bydłem, i nie widzą w tym nic złego. Dowód na wybujałe ego, które cały czas szuka kogoś słabszego, gorszego lub biedniejszego by się na nim pastwić i dowartościowywać?



Pozdrawiam, tych którzy się ze mną nie zgodzą i tych co przyznają mi rację.



Do góry nogami - jacekmichal.salon24.pl
4
Na koniec wakacji i w Braniewie coś się 'dzieje'.

Impreza pt. "BAJ BAJ Wakacje" 30.08.2008 (sobota)



http://www.bck.braniewo.iq.pl/obrazki/bajbaj2.jpg





ps. Gdzieś ten tytuł już widziałem. To nie jest autorski tytuł. Ale lepie czerpać od prawdziwych twórców niż pokazywać amatorszczyznę.