reklama
18
Na plakatach i na stronie braniewskiego urzędu pojawiła się informacja o Dniach Braniewa. Z plakatów dowiemy się, że gwiazdą wieczoru będzie Formacja Nieżywych Schabuff. Po za tym w pierwszym dniu ma być śmiesznie!!!

Jak będzie to się okaże! Na pierwszy "rzut oka" program artystyczny wygląda dość skromie. Być może powodem biedy jest brak pieniędzy w miejskim budżecie - bo przecież nie umiejętności organizacyjne tu są ważne?



Read More
aktualnosci/2011/20110627_plakat_dni_braniewa/plakat.jpg' />
18
Temat co prawda nie nowy :) jednak może jak będą oranizowane ponownie dni braniewa to warto poczytać co ludzie piszą na temat wymagań techniczny zespołów.



cytując za niejakim Poppin-em

"Zauważyłem ze wielu wykonawców mających kosmiczne wymagnia chetnie zagra na sprzecie "nizszej połki" po takiej rozmowie - po rozmowie z "kompetentną" osoba. bo to nie sprzet a kompetencje ludzi przy tym sprzecie powodują czy on gra czy nie."

więcej: http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1249774.html
18
Ogień został zauważony wczoraj (20.09.2009) około północy przez jednego z mieszkańców bloku wielorodzinnego przy ulicy Armii Krajowej w Braniewie. Zaalarmowane służby ratownicze przeprowadziły ewakuację mieszkańców. Z mieszkania na poddaszu policjanci uratowali...



wiecej w serwisie www KPP w Braniewe
5
Od jakiegoś czasu most przez rzekę na ul. Gdańskiej co raz to bardziej zaczął świecić aż (tak wygląda) zaświecił pełnym oświeceniem urzędników (jak dotąd nikt oficjalnie się nie przyznał do pełnego oświecenia)?



Miało być ładnie a wyszło jak na wiejskiej kładce (nic nie ujmując wiejskim kładką). Niby to ładnie tak oświetla nam rzekę (może z myślą o nocnych poławiaczach) pod mostem. Ryby mają jaśniej niż nie jeden braniewianin przed swoim domem. Ciekaw jestem ile to Nas kosztuje, te świecidełka jak na kiepskim odpuście.

Koszt pewnie nie jest bardzo duży i na pewno w Braniewie
Read More
są miejsca bardziej warte oświetlenia, niż rzeka pod mostem - choćby ze względów na bezpieczeństwo mieszkańców.

Być może to nie miasto zdecydowało o tym i nie miasto płaci za oświetlenie rzeki pod mostem.

Most i rzeka znajduje się w mieście Braniewo i na pewno można by było to oświetlenie bardziej sensownie zrobić.



pozdrawiam,

tych oświeconych i nieoświeconych:)
5
Jak donosi Dziennik Elbląski na swoich stronach pracownicy braniewskiego PDPS domagają się godnej płacy.



"Powiatowy Dom Pomocy Społecznej jest oflagowany. Pracownicy domagają się wyższych pensji. Uważają, że na tle innych, podobnych placówek w województwie, zarabiają najmniej. Postulaty załogi rozumie dyrektor, który zabiega u wojewody o pieniądze, jakie pozwoliłyby na zaspokojenie ich żądań płacowych"



To w końcu to Powiatowy czy Wojewódzki bo jeżeli Wojewódzki Dom Pomocy Społecznej to rozumiem, że u wojewody a co Powiat i Starosta na to?.
5
Właśnie doszedłem do siebie po niski m stanie cukru we krwi (hipoglikemia). Dopiero, co odjechało pogotowie ratunkowe. Dopiero, co uspokoiłem się po interwencji młodego lekarza czy też ratownika medycznego (nie wiem, kto to był). Jemu, po uzyskaniu danych potrzebnych do wypełnienia dokumentów spieszyło się gdzieś tam (nie wiem gdzie).



Kląć nie będę, bo już dość długo dawałem upust, dość.



Może dokładnie nie pamiętam przebiegu interwencji pogotowia. Może, ale inni obecni w trakcie interwencji pamiętają. Ja nie cały czas byłem w pełni świadomy; obserwatorzy świadomość
Read More
zachowali.



Z tego, co pamiętam:



Słyszałem polecenie, żeby podać mi dożylnie dwie czterdziestki (glukoza 40%). Zacząłem dochodzić nieco do siebie i wówczas usłyszałem prośbę o dokumenty lub dane potrzebne do wypełnienia formularzy. W podświadomości mam zapisane: NIP, PESEL, adres, numer dowodu. Potrzebny był PESEL i adres podałem. (później, po odzyskaniu całkowitej już świadomości, dowiedziałem się, że dane te nanoszone były na rachunek). W międzyczasie w moim mózgu zapaliła się lampka: jestem rencistą! Powiedziałem, niewyraźnie dość, ale powiedziałem o tym. Żądanie legitymacji. Mówię, że zaraz, za chwileczkę, bo muszę poszukać. Ale nam się śpieszy! słyszę. Chyba powiedziałem, że jak człowiek się śpieszy to diabeł się cieszy. Ponaglenia: szybciej bo nam się śpieszy. Pogrzebałem (chyba w plecaku) i dałem. Gdzie pan pracuje? pytanie. Kolejna lampka się zapala i odpowiadam: W wodociągach! (co prawdą nie jest).



Wrażenie o irracjonalności tej sytuacji (szybciej, bo nam się śpieszy), to nie tylko moje wrażenie. Obserwatorzy podzielają je i razem ze mną zastanawiają się: do czego to doszło, żeby od pozostającego w półświadomości człowieka domagać się dokumentów lub podpisu.



Podsumowując: Mam nadzieję, że ten pan już więcej do mnie nie przyjedzie! Że następnym razem przyjedzie ktoś, komu będzie zależało na zdrowiu i życiu pacjenta. Nie tylko moim zdrowiu i życiu. Ktoś, komu nie będzie się aż tak śpieszyło, że na obsługę klienta będzie miał zarezerwowane tylko np. 5 minut.



Swoją drogą, to jestem wielce ciekawy czy w przypadku interwencji np. w stosunku do umierającego ów lekarz czy też ratownik medyczny, również domagałby się podpisu lub dokumentów od umierającego. A jak nie otrzymałby żądanych to, co? Śmierć będzie nieważna? Albo: Następny proszę!
5
Polsko - Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM publikuje lament o wychowywaniu MŁODZIEŻY

http://www.kworum.com.pl/art1685,xxi_wiek_wiekiem_bezmozgowcow_.html.



Warto się z nim zapoznać, bo poglądów tego rodzaju mamy mnóstwo. Są one jednak łatwym i wygodnym uproszczeniem szerszego zjawiska. Masowym i oklepanym usprawiedliwieniem naszej bezradności na życzenie.



Przyczyn obecnego stanu należy poszukiwać - W NAS. To znaczy - w szkole, w rodzicach, w nieistniejącym domu rodzinnym, w brakujących więziach międzypokoleniowych rodzin. Nauczyciel, ojciec, matka, pokolen
Read More
ie starszych, są to teraz chore, niewykwalifikowane kpy zajęte jojczeniem na sprokurowany przez siebie świat. Na świat pełen nienawiści, podejrzliwości, agresji. Na świat traktowany jako wrogie człowiekowi otoczenie. Otoczenie, od którego TRZEBA się izolować.



To my jesteśmy odpowiedzialni za młodzież. Za jej etyczny obraz. To my nie kształcimy w niej zasad tolerancji wobec bliźniego, miłości do ludzi, nie dbamy o uczenie jej współżycia z resztą społeczeństwa, wrażliwości, zrozumienia i szacunku dla innych optymizmu i zaufania, otwartości i alergii na piękno. To my fabrykujemy buble, odpady i duchowe cyborgi zaszczepiając w nowym pokoleniu nasz sceptycyzm i nasze fobie.



W myśl powiedzenia, że po nas choćby potop, wszystkim wszystko zwisa; dzisiejszy nauczyciel nie zajmuje się uczniami, bo uczeń, to tyko dodatek do pensji, rodzice nie zaprzątają sobie głowy problemami syna, czy córki. Szkoła zwala winę na dom, dom, na szkołę, a dzieciak lata po ulicy i szuka frajera do glanowania.
5
Za kilkanaście godzin kolejna rocznica, o której żaden Polak nie zapomina co najmniej od pierwszego dnia w szkole i która towarzyszy nam co roku zmuszając do refleksji nad darem wolności, darem ojczyzny i nieuchronnością życiowej próby. Tym ważniejszą i tym dramatyczniejszą wymowę ma sprawa planowanego filmu o Westerplatte i związany z nią skandal. Za dramat uważam przyklejanie sobie na czoło "antypatriotyzmu"przez rozmaitych tfu!rców, czynienie z tego postawy do naśladowania i... cyniczne kasowanie za to pieniędzy z kieszeni polskiego podatnika. Czyli - antypatriotyzm popłaca? Czyżbyśmy da
Read More
lej żyli w PRL- u?



Dlatego wklejam poniżej rozmowę z sobotnio-niedzielnego wydania Naszego Dziennika z nadzieją, że poprzez mój blog jej treść dotrze do paru osób więcej ...





Scenariusz filmu ma antypolską i antypatriotyczną wymowę



Z Mariuszem Wójtowiczem-Podhorskim, pełnomocnikiem wojewody pomorskiego ds. rewitalizacji Westerplatte, autorem mającej ukazać się drukiem monografii walk o Westerplatte, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler



Czy ktokolwiek z ekipy filmowej realizującej antypolski film "Tajemnica Westerplatte" w reżyserii Pawła Chochlewa kontaktował się z Panem lub kimś ze Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte w sprawie konsultacji historycznych odnośnie do scenariusza filmu?



- Nie. Nikt z nami się nie kontaktował. O tym, że w ogóle taki film ma powstać, dowiedzieliśmy się podczas przypadkowego spotkania z filmowcami na Westerplatte w lipcu bieżącego roku. Filmowcy nie byli zainteresowani naszymi zbiorami oraz archiwum. Mówili: "My wszystko wiemy", oraz twierdzili, że pracują nad scenariuszem od trzech lat, a także że konsultowali się z ostatnimi żyjącymi obrońcami Westerplatte i rodzinami już nieżyjących, co jest kłamstwem. Jak się bowiem później zorientowaliśmy, filmowcy nie konsultowali się ani z westerplatczykami, ani z krewnymi obrońców. Tego samego dnia spotkałem się z filmowcami przy kolacji, gdzie szybko okazało się, iż ich wiedza dotycząca Westerplatte jest bardzo znikoma. Dla żartu zacząłem więc opowiadać różne wymyślone ad hoc rzeczy na temat obrony Składnicy, a oni to skrzętnie notowali, myśląc, że to prawda. Reżyser zresztą bardzo szybko znalazł się pod wpływem alkoholu, stał się bardzo gwałtowny, gestykulował i wstawał od stołu. Uznałem, iż dalsza rozmowa nie ma większego sensu. To nie są ludzie, którzy mogą realizować filmy o polskiej historii. Wychodząc z kolacji, za swoje zachowanie przepraszał mnie reżyser Chochlew, producent Robert Żołędziewski, a wszystkiemu przypatrywał się z lekkim zażenowaniem Allan Starski. Swoją drogą - jestem bardzo zdziwiony, że pan Starski bierze udział w tak skandalicznym projekcie, jak i tym, iż znaleźli się aktorzy gotowi odegrać tak haniebne role, a są to m.in. Bogusław Linda, Paweł Małaszyński, Robert Więckiewicz, Jan Peszek, Andrzej Grabowski czy Robert Żołędziewski, zarazem wspomniany producent filmu.



Co szczególnie poraziło Pana w scenariuszu tego filmu?



- 14 sierpnia br. zostałem poproszony przez kancelarię premiera, jako jeden z wielu ekspertów, o zaopiniowanie tego scenariusza pod kątem historycznym. W eksplikacji, czyli osobistym opisie filmu, Paweł Chochlew - reżyser, scenarzysta, a równocześnie w tych rolach całkowity debiutant, pisze takie rzeczy, że włos się jeży na głowie. Stwierdza, że patriota jest osobą zaślepioną, a patriotyzm porównuje do współczesnego terroryzmu. Pisze, iż pojęcie patriotyzmu "należałoby przedefiniować na użytek przyjaźniejszej przyszłości". Chochlew podaje, że fabuła jego scenariusza oparta jest na faktach. Pisze: "W scenariuszu wiernie odtworzyłem tamte wydarzenia, które były tak emocjonujące, że nie potrzebowały przesadnego koloryzowania", oraz że film skierowany jest do młodzieży i ma charakter edukacyjny. Wśród 118 stron, jakie dostałem, co najmniej 80 procent to totalna fikcja, epizody, które nigdy nie miały miejsca i przede wszystkim atakujące patriotyzm i polską historię.



Jak przedstawieni są tutaj sami westerplatczycy?



- Gdyby ktoś miał zlecić scenariusz, który byłby ohydny, wulgarny i niszczący legendę westerplatczyków, to tutaj otrzymałby realizację takiego zamówienia. Westerplatczycy pokazani są bowiem w scenariuszu jako banda zdemoralizowanych degeneratów. I to bez mała niemal wszyscy bez wyjątku - od mjr. Henryka Sucharskiego, przedstawionego jako psychopata, przez kpt. Franciszka Dąbrowskiego jako m.in. nałogowego alkoholika, po podoficerów oraz szeregowców - sadystów, zboczeńców i tchórzy. Jestem zdziwiony, że obrona Westerplatte według scenariusza trwa aż siedem dni, bo gdyby była taka, jak przedstawił to Chochlew, to powinna trwać siedem minut. Żołnierze, kiedy nie strzelają do Niemców, a robią to rzadko, to strzelają do siebie albo biją się na pięści, zazwyczaj, cytując za autorem, "pijani jak bela". Tak wygląda scenariusz. Jedną z większych scen batalistycznych stanowi walka polskich żołnierzy z ich kolegami dezerterami w budynku elektrowni. To są rzeczy wzięte z powietrza, coś takiego nie miało miejsca. Dowiedziałem się później, że dostałem do zaopiniowania jedną z łagodniejszych wersji scenariusza, który został wcześniej poprawiony. Jestem ciekaw, jak wyglądała zawartość poprzednich wersji. Scenariusz dowodzi całkowitej nieznajomości historii obrony, ale i szczegółów koniecznych do tego, by podjąć się wyzwania napisania scenariusza jednej z najważniejszych bitew w polskiej historii. Mylone są w nim nazwiska (to nie są literówki), a także stopnie żołnierzy. Widać także wyraźnie nieznajomość w topografii Westerplatte i obiektów. Obca jest także wiedza na temat broni i wyposażenia wojskowego.



Chochlew uderza więc z premedytacją w dobre imię żołnierza polskiego?



- Tak. Stworzony obraz polskiego żołnierza i oficera Wojska Polskiego jest porażający. Polski żołnierz jest niemal ciągle pijany, ordynarny, chamski, niezdyscyplinowany, strzelający w afekcie do własnych żołnierzy, jak i do przełożonych lub też grożący mu bronią. Żołnierze, którzy w rzeczywistości dzielnie walczyli, w scenariuszu okazują się dezerterami, wychudzonymi, wystraszonymi tchórzami i złodziejami. Są też tacy, którzy, jak wiemy z historii, po bombardowaniu 2 września leżeli ciężko ranni w koszarach w punkcie opatrunkowym, ale nie w scenariuszu Chochlewa. Tu są w pełni sił do końca walki. Zatrważający jest obsceniczny obraz niskiego morale polskich żołnierzy z Westerplatte, oglądających pornograficzne karty, które oblewają wódką, całują i liżą. Żołnierze zazwyczaj notorycznie przeklinają, po pijanemu strzelają do Niemców, również po pijanemu kąpią się nago w morzu i nago biegają po Westerplatte pod ogniem nieprzyjaciela, kradną jedzenie lub oddają mocz na portret marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego. "Uświęcenie" filmu ostatnią sceną pokazującą Papieża Jana Pawła II na Westerplatte w 1987 r. to już nie tylko hipokryzja, ale ewidentny atak na jego ważne przesłanie do młodzieży ze słowami: "Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych". Jak brzmią, po tak przedstawionym w filmie obrazie obrony Westerplatte, pamiętne słowa Papieża?



Jak przedstawia się scenariusz filmu "Tajemnica Westerplatte" na tle scenariusza filmu Stanisława Różewicza "Westerplatte" z 1967 roku?



- Scenariusz ten nawet w najmniejszym stopniu nie dorównuje scenariuszowi filmu Stanisława Różewicza "Westerplatte", którego konsultantami było trzech westerplatczyków. W filmie Różewicza, choć z mocno pomieszaną chronologią zdarzeń, a także wieloma wówczas celowymi i koniecznymi z punktu widzenia

PRL-owskiej propagandy przeinaczeniami, można jednak każdy epizod przypisać do relacji zamieszczonych w publikacji Zbigniewa Flisowskiego "Westerplatte". Ponadto łatwo można zidentyfikować ponad kilkadziesiąt nazwisk obrońców. W scenariuszu Chochlewa jest to zaledwie kilkanaście nazwisk, w zdecydowanej większości negatywnie przedstawionych. Ponadto Paweł Chochlew przyznał się, że scenariusz oparł głównie na materiałach Stanisławy Górnikiewicz-Kurowskiej, z którą się konsultował przy tworzeniu scenariusza. Jest to była oficer Służby Bezpieczeństwa, która, jak wiadomo mi z prasy, była m.in. szkolona tuż po wojnie przez NKWD w specjalnym ośrodku pod Warszawą. Inwigilowała środowisko westerplatczyków przez kilkadziesiąt lat, zarazem skutecznie je skłócając. Ma też swój niemały udział w fałszowaniu historii Westerplatte oraz szkalowaniu dobrego imienia wielu westerplatczyków. Nie można wykluczyć, że niejeden z przedstawionych w scenariuszu "faktów" był przez nią inspirowany.



Jak to się dzieje, że w ogóle dopuszcza się u nas do realizacji takie filmy i dostają one dotacje z Instytutu Sztuki Filmowej?



- Nie rozumiem, dlaczego Państwowy Instytut Sztuki Filmowej przyznał aż 3,5 mln zł na tak szkodliwy historycznie i społecznie, antypolski film. Dziwi też, jak to się dzieje, że debiutant bierze się za taki film i znajduje na to pieniądze. Moim zdaniem, film ten, o ile powstanie, a nie jest to wykluczone, na pewno spotka się z bardzo ostrą krytyką ostatnich żyjących obrońców Westerplatte, rodzin westerplatczyków, a także środowisk kombatanckich, wielu instytucji kulturalnych i organizacji. Film powstały na kanwie scenariusza Pawła Chochlewa byłby wulgarnym, ordynarnym, brutalnym atakiem na legendę Westerplatte, mającym na celu zniszczyć nie tylko ją, ale przede wszystkim oczernić i zhańbić żołnierzy walczących nie tylko na Westerplatte, ale wszystkich Polaków walczących w czasie II wojny światowej. Film miałby ponadto silną antypolską i antypatriotyczną wymowę. To ostatnie przyznaje zresztą Chochlew w swojej eksplikacji.



Dziękuję Panu za rozmowę.



./.



Link do publikacji: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=kl&dat=20080830&id=kl11.txt