reklama
7
Jak donosi prasa to koniec Międzynarodowego Centrum Edukacyjnego w Braniewie. Tak to mieliśmy aspiracje bycia miastem akademickim, ale trzeba zejść na ziemię. Byśmy mogli takim być nie wystarczy tylko otworzyć uniwersytet, ale stworzyć warunki jego funkcjonowania. Nie chodzi mi tu tylko o budynek, personel i.t.p. Te warunki to pewna całość życia ekonomicznego i społeczno-kulturalnego miasta. Zależy ono od samorządu, środowisk kultury i wreszcie lokalnego biznesu. Nie ma co się okłamywać miasto po 17 staje sie wymarłe. Ludzie po pracy robią szybkie zakupy i do domu. Kiedy obrobią sie z obiadem i porządkami to już im się nic nie chce, a co dopiero wyjść w poszukiwaniu kultury, rozrywek. A trzeba dodać, że i nie ma za co, więc zostaje program telewizyjny. Taka sytuacja nie prowadzi do rozszerzenia propozycji lokali rozrywkowych, bo by coś proponować to trzeba mieć komu. Jak nie ma, to interes się nie kręci i biznes kończy się na podaniu piwa. Studenci zaś to grupa bardzo rozrywkowa ale wymagająca. Ktoś zwróci uwagę na propozycje BCK, ale ja bym nie sprowadzał tej kwestii do takich uproszczeń. Jest to jakiś istotny element tej kompozycji, ale niewystarczjący. Oczywiście, takie miejsce jak amfiteatr nie może być puste. Poważną role ma do odegrania w tej sprawie samorząd. Tu przede wszystkim inwestycje, inwestycje i inwestycje i to nie tylko w cyklu wyborczym.Promocja miasta nie tylko na zewnątrz, bo mieszkańcy a i turyści chcieliby mieć informację co się w mieście dzieje. Jak dotąd coś się tli, ale bardziej ślimaczy. Zatem, jeśli ma tu ktoś przyjechać studiować z Kaliningradu to zapomnijmy-wyżej ogona nie podskoczysz. Nabór będzie jaki jest, bo osoby o cieńszym portfelu skorzystają z uczelni jak najbliżej ich miejsca zamieszkania. Ci zaś co przędą choćby średnio, wolą duże ośrodki nie tylko na skład profesorski, ale i atmosferę studiowania. Przecież dla każego młodziana to najwspanialszy okres życia. To on wytycza późniejszą karierę,pozostawia niezapomniane wspomnienia. Zatem jeśli miasto w którym mam studiować spowite jest atmosferą prowincjonalnego smutku to szkoda mi tych najlepszych lat. Strata jest nieodwracalna. Nie mylić tylko z uprawianym chętnie przez studentów dekadentyzmem, bo to raczej postawa twórcza. Prowincjonalizm zaś twórczość zabija. I na koniec studiujący już podczas nauki rozgląda się za miejscem pracy a co widzi jak wychodzi z uczelni i idzie na miasto?.J.Piskorski