reklama
4
Temat został nieco zapomniany i wyparty przez tzw. bieżączkę, ale w dalszym ciągu pozostaje aktualny. Platforma Obywatelska chce bowiem uwolnić zarobki dyrektorów i prezesów firm oraz spółek państwowych, które to zarobki ogranicza tzw. ustawa kominowa. Ogranicza ona też pensje samorządowców, ale moim zdaniem, to dobre rozwiązanie, bowiem uwolnienie tych zarobków stanie w absolutnej sprzeczności z hasłem tańszego państwa, które widniało na sztandarach PO w trakcie kampanii wyborczej.



Tekst jest dość długi, ale nie widziałem możliwości, przedstawienia zagadnienia w trzech zdaniach. Przepraszam.



BIZNES

Na początek cytat ze strony http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/polska;ustawa;kominowa;jedyna;w;krajach;ue,120,0,330360.html z tekstu pod tytułem Polska ustawa kominowa jedyna w krajach UE z 21 marca br.:

Około 18 tysięcy złotych maksymalnie może zarobić kadra zarządzająca w spółkach Skarbu Państwa. Członkowie zarządów i rad nadzorczych w firmach prywatnych zarabiają nawet kilkanaście razy więcej. Polska jest jedynym krajem w UE, który ogranicza ustawą zarobki top menedżerów w spółkach Skarb Państwa.

I cóż z tego, że jedyny kraj w UE? Że niby po wstąpieniu do Unii od razu wzrosły: dochód narodowy? płace? zamożność państwa i obywateli? Kto tak twierdzi jest zwyczajnym głupkiem. A że prezesi prywatnych firm zarabiają kilkanaście razy więcej niż ich koledzy z firm państwowych? Jeżeli prywatna firmę stać na takie płace to bardzo dobrze, ale Polska (jak na razie) nie jest prywatnym biznesem i płaci tyle na ile ją stać. A stać nas na więcej?



Kolejny cytat z tego tekstu:

Przykładowo w Austrii, Belgii, Danii i Finlandii nie ma żadnych ograniczeń dotyczących wynagrodzeń menedżerów państwowych spółek.

Ja z kolei nie zauważyłem, również przykładowo, żebyśmy mogli (jako państwo i jako obywatele) równać się dochodami z taką Austrią, Belgią, Danią, Finlandią czy nawet wymienianymi w tekście później Czechami i Holandią.



Z kolei w Pulsie Biznesu z 20 marca br. czytamy m.in.:

Minister skarbu Aleksander Grad chce mieć własny zasób najlepszych menedżerów w kraju. Do państwowych spółek zwabi ich wizją zniesienia ustawy kominowej. () Minister Grad mówi Pulsowi Biznesu, że chce stworzyć zasób kadrowy ministra skarbu z najlepszych menedżerów w kraju.

Warunkiem tego ma być wprowadzenie do nowej ustawy o prywatyzacji i nadzorze właścicielskim, którą wkrótce ma przygotować, zapisu o zmianie lub zniesieniu ustawy kominowej. Minister skarbu chce mieć najlepszy zasób menadżerów. Owszem ambitny plan. Ale czy stać go na sfinansowanie tego ze skarbu państwa? Stać nas na to?



Na innej stronie internetowej [http://wiadomosci.polska.pl/gospodarka/article,Koniec_ustawy_kominowej,id,320248.htm] z 21 marca br. przeczytać można, że:

Pensje prezesów spółek skarbu państwa mogą się zrównać z wynagrodzeniami szefów spółek giełdowych czy banków komercyjnych zapowiedział minister skarbu Aleksander Grad. () Wówczas jak zaznaczył Aleksander Grad wynagrodzenia prezesów spółek będą mogły być porównywalne do istniejących na rynku. W 2006 roku średnia miesięczna pensja dla szefów spółek giełdowych, uwzględnionych w rankingu gazety Parkiet, wyniosła ok. 52 tys. zł.

Teraz ustawa ogranicza te zarobki do ok. 18 tys. złotych, a po zlikwidowaniu ustawy kominowej mają one wzrosnąć trzykrotnie! Nie wzrosną? Wała! Wzrosną i to błyskawicznie do maksymalnie dopuszczalnego poziomu! Niezależnie od kryterium wyników finansowych firmy. Ktoś naiwny zaprzeczy? To niech się obudzi lepiej! Stać nas na to? Tylko na trzykrotny wzrost? A co będzie, gdy prezesi państwowych firm zachcą zarabiać tak, jak prezes Pekao SA (300 tys. miesięcznie)?



I jeszcze stanowisko BCC z 12 marca br. (źródło: Gazeta Prawna, a całość dokumentu na stronie www.bcc.org.pl):

Zdaniem Business Centre Club, przepisy tzw. ustawy kominowej, określające mechanizmy ustalania wynagradzania kadry kierowniczej, stanowią przejaw dyskryminacji publicznych podmiotów gospodarczych. Świadczą o nierównym traktowaniu podmiotów prawa z uwagi na formę własności (tj. kryterium właścicielskie). Jest to sprzeczne z systemem gospodarki rynkowej. Według BCC ustawa kominowa jest pozostałością poprzedniego systemu gospodarczego, w którym sfera prawa publicznego i prywatnego, a więc aktywność gospodarcza, nierozdzielnie splatały się z funkcją władczą.

Wprost pyszne stanowisko i świadczące o błyskawicznym refleksie BCC. Okazuje się, że jest to pozostałość poprzedniego systemu czyli komuny. To ja się pytam: Co robili przedstawiciele BCC przez 18 lat od zmiany ustroju, że przez ten czas nie protestowali i dopiero teraz rozdzierają się niczym syrena okrętowa? Spali? Stać ich było na to? A gdy oni spali, to ich firmy z rozpędu od czasów komuny same działały? Nie znajduję innego komentarza dla takiego zachowania, jak: PKP (dla niezorientowanych: pięknie, ka, pięknie).



SAMORZĄD



W Gazecie Prawnej z 27 marca br. czytamy:

" Mamy świadomość, że zniesienie ustawowych ograniczeń w zarobkach wywoła atak opozycji. Ale ustawa kominowa zabija aktywność i kreatywność, dlatego trzeba ją szybko uchylić, a przy okazji odblokować zarobki samorządowców i urzędników mówi wiceprzewodniczący sejmowej komisji administracji Grzegorz Dolniak (wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PO)."

Ten cały Dolniak, to on chyba z Księżyca spadł, albo z jakiegoś innego Marsa przyleciał na Ziemię. Odblokować zarobki samorządowców i urzędników! On to sfinansuje? Oczywiście, że nie on! Tylko my! Bardzo hojny ten Dolniak jest! Ale dlaczego naszym kosztem? I co? Nie wie on, że niemal każdy prezydent, burmistrz, wójt, który ma za sobą większość w radzie i tak zgarnia kasę z najwyższej półki? Gdyby zaglądał do Biuletynu Informacji Publicznej to by wiedział! Nie potrafi poruszać się w internetowej przestrzeni czy leniwy taki jest, że mu się nie chce?



Żeby daleko nie szukać podam przykłady z terenu powiatu braniewskiego. Przedstawię zarobki włodarzy gmin: miejskie, miejskowiejskiej oraz wiejskiej czyli Braniewa, Fromborka oraz Lelkowa.



Braniewo: mieszkańców prawie 18,5 tysiąca, budżet ok. 34 mln złotych pensja brutto burmistrza 9.917,50 złotych.



Lelkowo: mieszkańców ok. 3,5 tysiąca, budżet ok. 9,5 mln złotych pensja brutto wójta 8.100,00 złotych.



Frombork: mieszkańców prawie 4 tysiące (w tym 2,5 tys. mieszka w mieście), budżet ok. 12 mln złotych pensja brutto burmistrza 7.246,00 złotych.



Jeżeli chodzi i Frombork, to zaraz udaję się na sesję rady, gdzie jednym z punktów będzie podwyżka pensji burmistrza (planowana zwyżka to kwota 762 zł brutto z wyrównaniem od stycznia). Czy ktoś chce się założyć, że radni podwyżki nie uchwalą? Zakład stoi tyle, że ja obstawiam uchwalenie podwyżki; przy przewadze w radzie stronników pani burmistrz spełnienie przez większościową grupę radnych jej życzenia byłoby dla niej policzkiem. A w listopadzie była już podwyżka ok. 200 zł. Radni, którzy dopytywali się czy jest ona konieczna usłyszeli: Bijcie pianę dalej! Po czym burmistrz opuściła salę obrad.



Zauważyliście proporcje: liczba mieszkańców budżet pensja włodarza gminnego? Widać, że zależą one od stanu finansowego gminy, prawda?



Jeżeli ktoś mi powie, że większość samorządowców, po uchyleniu ustawy kominowej, okaże zdyscyplinowanie i nie zażąda podniesienia pensji, to roześmieję mu się w nos. To tyle, jeśli chodzi o samorządy.



A teraz pora na stanowisko ojca reformy administracyjnej.

Prof. Michał Kulesza twórca reformy ustrojowej AWS, obecnie doradca społeczny ministra spraw wewnętrznych i administracji.

Zmiany z 1999 r. trzeba dokończyć i temu służyć ma przygotowywany przez obecny rząd pakiet ustaw o kompetencjach samorządów. To będzie kilka ustaw, z których główna będzie dotyczyła zarządzania na obszarach metropolitalnych. Na temat wzrostu wynagrodzeń w samorządach mogę powiedzieć tyle, że obecnie cały sektor publiczny traci ludzi. Prosty rachunek wskazuje, że trzeba im więcej płacić.

Trzeba im więcej płacić! Patrzcie, patrzcie! Cóż za cudowna wolta. Pamiętam osobiste wypowiedzi prof. Kuleszy, gdy twierdził coś przeciwnego. No cóż! Wszak krową nie jest i zdanie mógł zmienić, a nawet zmienił. Dochodzę do wniosku, że to człowiek, który każdemu w zależności od okoliczności, w jakich się znajduje, jest gotów przyznać rację! Znaczy: niekłótliwy.



Nie wiem jak inni, ale ja odnoszę wrażenie, że Platforma Obywatelska zaczyna spełniać swe obietnice wyborcze głoszone w haśle: Żeby żyło się lepiej. Wszystkim! A że nie od razu wszystkim? No cóż, od czegoś, czy też raczej kogoś, trzeba zacząć! Ale dlaczego nie ode mnie?



A już na zakończenie zdanie nt. planów likwidacji ustawy kominowej poniekąd ojca tejże.



Rząd odbudowuje kominy

Janusz Wojciechowski januszwojciechowski.blog.onet.pl 20080328 10:01:00



Rząd POPSL z troską pochyla się nad pokrzywdzona grupą społeczną dyrektorów i prezesów państwowych przedsiębiorstw i spółek. Krzywda tej grupy wynika z ustawy kominowej, która nie pozwala im zarabiać bez ograniczenia. Biedaczyska mogą zarobić nie więcej, niż około 20 tysięcy złotych miesięcznie. Rząd chce ulżyć ich ciężkiej doli i ustawę kominową uchylić. Dyrektorzy i prezesi znów będą mogli zarabiać nieograniczenie dużo.Przyznam się, ze swego czasu przyczyniłem się do tej krzywdy dyrektorów i prezesów. W 2000 roku pod moim wtedy kierownictwem NIK skontrolowała płace w firmach państwowych, a raport pokontrolny tak wstrząsnął krajem, że Sejm w trymiga uchwalił ustawę ograniczającą rozbuchane płace kierowników firm państwowych.Kontrola ustaliła, ze płace były na owe czasy ogromne. Prezesi państwowych firm zarabiali po 7090 tysięcy złotych miesięcznie (8 lat temu). Ale nie sama wysokość zarobków kłuła w oczy, lecz najbardziej to, ze te płace nijak się miały do wyników zarządzania. Bardzo często było tak, że wysokość płac pozostawała w odwrotnej proporcjonalności do kondycji firmy. Im bardzie firma padała na twarz, tym dyrektor albo prezes brał większą kasę dla siebie. W wielu sytuacjach to był rozbój w biały dzień. Kto chce o tym poczytać, niech sięgnie na stronie internetowej NIK do kontroli numer 138 z 2000 roku. Warto to przeczytać.W tym samym mniej więcej czasie była druga kontrola dotycząca płac w samorządach i też spowodowała ustawowe ograniczenie ich wysokości, okazało się bowiem, że burmistrz pipidówka zarabiał dwa razy więcej niż prezydent Rzeczypospolitej. Też bez żadnego związku z wynikami finansowymi gminy.Miałem wtedy powód do satysfakcji, efekt był bowiem spektakularny. NIK walnęła pięścią w stół, a Sejm zareagował niezwłocznie.Opisana w raportach NIK rzeczywistość sprzed lat ma powrócić. Nowe wraca. Oficjalna wersja głosi, że za dotychczasowe pieniądze sektor państwowy nie może zatrudnić prawdziwych fachowców, którzy idą za dużymi zarobkami w biznesie prywatnym. A ja mam pytanie czy po wprowadzeniu ustawy kominowej jakość zarządzania firmami państwowymi pogorszyła sie? Moim zdaniem się polepszyła. To w latach dziewięćdziesiątych, gdy zarobki dyrektorów i prezesów były nieograniczone, firmy państwowe padały jak muchy, a od kilku lat radzą sobie znacznie lepiej. Między innymi dlatego, że nie są ograbiane z zysków przy pomocy gigantycznych płac kierownictwa.Na przykład państwowe górnictwo wygląda znacznie lepiej dziś, gdy zarządów spółek węglowych są ograniczone niż wyglądało kilka lat temu, gdy płace zarządów były nieograniczone.Premier Tusk na kominach się zna, więc nic dziwnego, że chce odbudować kominy płacowe. Ale PSL? Partia tak niegdyś walcząca z biedą, krzywdą, wykluczeniem społecznym dziś naprawianie krzywd społecznych rozpoczyna od dyrektorów i prezesów?Koledzy ludowcy, nie właźcie razem z Tuskiem na ten komin! On się na nim utrzyma, a wy spadniecie.



P.S. tekst został opublikowany 26 czerwca, tak więc zarobki burmistrz Fromborka podane w niniejszym tekście są już nieaktualne. Proszę zgadnąć: spadły czy wzrosły?

Comments

  1. 1

    monter 3801 days ago Permalink

    Zapewne nie spadły, ale to nie nowina tak będzie cały czas, kiedyś narzekano na aparat partyjny że mają lepiej.
    Pytanie czy aparat ma teraz gorzej?

    pzdr

  2. 1

    rollo 3800 days ago Permalink

    E po prostu ktoś te hasła PO przeinaczył - "Tanie draństwo", "By dobrze się żyło - wszystkim - z PO".
    A te kity to już były sprzedawane nie raz - taki Grad nawet nie piśnie, że manager w prywatnej firmie ryzykuje karierą podejmując decyzje, podczas gdy "na państwowym" - "czy sie stoi czy sie leży", albo jeszcze bardziej trafnie "polityczne umocowanie, podstawą nieusuwalności". Jesli te "lyberaly" sa choc troche liberalne to powinny oglaszac konkursy na stanowiska z czytelnymi, merytorycznymi kryteriami - tu już wkraczam na pole fantastyki naukowej.

  3. 0

    KrzysztofKotowski 3799 days ago Permalink

    "Pytanie czy aparat ma teraz gorzej?"

    To pytanie ma charakter raczej retoryczny

    pozdr

  4. 0

    KrzysztofKotowski 3799 days ago Permalink

    ... "Tanie draństwo", "By dobrze się żyło - wszystkim - z PO".

    Tak coś mi się wydawało, że ktoś coś z tymi hasłami wyborczymi namieszał.

  5. 0

    prowokat123 3795 days ago Permalink

    Panie Rollo!
    "... tu już wkraczam na pole fantastyki naukowej"

    Mam nadzieję, że Pan lubi jednak fantastykę naukową; bo ja bardzo.

Who Upvoted this Story