reklama
6
Powieść? Chciałbym, żeby tak było, ale bezpieczniej tekst ten nazwać próbą literacką zaledwie. A czy ciekawa ta powieść? Oceńcie sami. Zapraszam do lektury, codziennie nowy odcinek.



###############

Historia ta mogła się wydarzyć wszędzie, tak więc przypisywanie jakiegokolwiek podobieństwa do sytuacji lub osób występujących w rzeczywistości jest bezzasadne, gdyż powieść jest tylko fikcją literacką.



To rzecz nie do wiary,

Żeby osoba, co była dotychczas

Przedmiotem waszych nieustannych pochwał,

... nagle, w mgnieniu oka,

Mogła popełnić coś tak występnego

Co ją wyzuło z wszelkich łask. Jej wina

Musi zaiste być potwornie wielką

Albo poprzednia wasza czułość dla niej

Była naganną.



Król Lir, I: 1



###############



Stachu! Ratuj! z rozpaczą w głosie zwrócił się do wójta Popiołka jeden z radnych, Władysław Kaczorowski.

Co się stało? ton głosu radnego zaintrygował Popiołka i jednocześnie pomyślał on o tym, że jeżeli pomoże Kaczorowskiemu, z którym byli na ty, to ten, a nie zaliczał się on do zdecydowanych stronników wójta, będzie miał wobec niego dług wdzięczności. Niedługo kończyła się kadencja rady i taka sytuacja odpowiadała Popiołkowi. Pomyślał, że dodatkowy głos w radzie, jeżeli Kaczorowski zostanie ponownie wybrany, bardzo mu się przyda.

W zasadzie nic wielkiego, ale może być wstyd kontynuował Kaczorowski.

Dla kogo?

No zwyczajnie dla mnie, jako radnego.

Po tym wstępie opowiedział wójtowi, jak to po wczorajszej sesji wracał do domu rowerem i na skrzyżowaniu zatrzymali go policjanci. Wspomniał przy tym, że po sesji spotkał się z kilkoma radnymi w knajpie i nieźle sobie popili. Okazją do spotkania miał być, wedle Kaczorowskiego, temat zgłoszony przez wójta i omawiany podczas sesji, a którego niektóre aspekty roztrząsali w perspektywie nadchodzącej przyszłości przy kielichu.

Wiesz, wszystkim się podobał twój pomysł zagajał Kaczorowski, próbując złapać punkty u Popiołka.

Ten wyczuł intencje radnego, ale nie dał po sobie tego poznać i z zaciekawieniem dopytywał się przebiegu zdarzenia.

Dużo wypiłeś?

Eee... normalnie, wyszło chyba po pół litra na twarz.

A badali cię na zawartość alkoholu we krwi?

No, na krew mnie nie wzięli, ale musiałem dmuchać w balonik, a policjanci mówili, że w takim stanie, to powinienem iść spać, a nie jechać rowerem.

Krótko pomyślawszy Stanisław Popiołek podjął decyzję pomoże Kaczorowskiemu i tym samym będzie miał go w garści. Było to możliwe dzięki temu, że będąc wójtem pozytywnie zaopiniował kandydatury kilku mieszkańców ze swojej gminy i w ten sposób ułatwił im otrzymanie pracy w policji. Oczywiście nie robił tego bezinteresownie, choć kandydaci pochodzili raczej z biednych rodzin. On już wówczas przewidywał, że jego protegowani będą mogli ułatwić mu załatwienie w ramach rewanżu tego rodzaju kontrowersyjne sprawy. Do Kaczorowskiego jednak powiedział:

Wiesz Władek, że jeżeli się zaangażuje, to w razie wpadki ucierpi na tym moja wójtowska reputacja. Ale że jesteś swój chłop to podejmę to ryzyko. Musisz mi tylko dokładnie opisać to co się przydarzyło ci wczoraj.

A po co? Nie można tego inaczej załatwić? z niepokojem dopytywał się Kaczorowski.

Poco to się nogi noco, a czasami pod pachami popisał się, w odpowiedzi, znajomością powiedzonek Popiołek. Muszę mieć to na piśmie, bo w przeciwnym wypadku nic z tego. wójt postawił twarde warunki. I nie interesuj się dlaczego, bo kociej mordy dostaniesz. jeszcze raz Popiołek zabrylował znajomością popularnych powiedzeń.

No dobrze westchnął przyparty do muru Kaczorowski i wziął się za pisanie. A że sztuki tej nie opanował najlepiej więc relacja spisana została pod dyktando Popiołka.

Gdy wręczał swój elaborat wójtowi, dręczony w dalszym ciągu niepokojem, zapytał się jeszcze:

Ale Stachu, to pismo nie trafi nigdzie oficjalnie?

O to możesz być spokojny odparł wójt i w myślach już umieścił spisaną przez Kaczorowskiego relację w swoich prywatnych zasobach archiwalnych z zamiarem wykorzystania jej w późniejszym terminie.



*****



Grażyna, wiesz, że zrobiłaś mi w Gdańsku świństwo zwrócił się do szefowej Ośrodka Pomocy Społecznej wójt Popiołek, wspominając niedawny wspólny udział w szkoleniu. Jak mogłaś? pytał się zgłaszając swe samcze pretensje.

Przecież nie mogłam na oczach ludzi sama przebywać w twoim pokoju udawała naiwną Grażyna Skóra. Gdyby się potem o tym dowiedział mój mąż, to nie wiem jak mogłabym mu to wytłumaczyć.

A tam, przejmujesz się nie wiadomo czym. Kto by mu o tym powiedział? Na pewno nie ja.

Ale były tam moje dobre koleżanki. Co by sobie o mnie pomyślały? Nie wiadomo czy któraś nie doniosłaby mężowi dalej broniła się Grażyna, nie chcąc zrazić do siebie przełożonego.

Przesadzasz. ripostował Popiołek. Której chciałoby się bawić w takie rzeczy. Ale pozostawmy ten temat. Niedługo, jak słyszałem, jest kolejne szkolenie, tym razem w Olsztynie.

Skąd wiesz? dopytywała się Grażyna, bo wiedziała, że pismo w tej sprawie przyszło zaledwie dwa dni wcześniej.

Ktoś mi kilka dni temu wspomniał, ale nie pamiętam kto.

Grażyna Skóra domyślała się, że źródłem informacji może być jej pracownica, Regina Pastuszek, która w ostatnim okresie wściubiała swój nos niemal we wszystkie sprawy i oczywiście przeglądała wszelką korespondencję. Pastuszek, gdy zorientowała się, że Grażyna pozostaje w bliskiej zażyłości z wójtem, natychmiast zauważyła szansę dla siebie. Wielokrotnie, gdy jej szefowa podjęła studia podyplomowe, powtarzała w rozmowach z nią, że z jej wykształceniem i znajomościami może sobie znaleźć lepszą pracę niż tylko kierowniczka ośrodka pomocy społecznej. Wymieniała różne stanowiska w strukturach powiatowych, które, jej zdaniem, Grażyna mogłaby objąć. Powtarzała przy tym bez przerwy, że wójt Popiołek na pewno jej pomoże w staraniach o lepszą pracę tym bardziej, że starostą powiatowym był kolega, nie tylko partyjny, Popiołka. Regina Pastuszek w dalszych planach oczywiście po zwolnieniu przez Grażynę obecnego stanowiska siebie widziała na jej fotelu. Była bowiem kobietą ambitną, choć nie wykształconą, co jednak przy braku skrupułów czyniło ją bardzo niebezpiecznym partnerem. A Grażyna w zasadzie traktowała ją po partnersku, gdyż leżało to w jej charakterze. Nigdy nie pomyślała, że Pastuszek może czyhać na jej stanowisko i dlatego w rozmowach bardzo często nie taiła nie widząc powodów wielu szczegółów dotyczących wizyt wójta, czy też życia rodzinnego. Poza tym doceniała na swój sposób podległą jej pracownicę, gdyż ta do obecnego stanowiska doszła zaczynając pracę jako dojarka w Państwowym Gospodarstwie Rolnym. Grażyna wiedziała z pewnością o jednej wadzie swej podwładnej, a mianowicie, że lubi ona tzw. skoki w bok. Korzystała z niemal każdej okazji, gdy nadarzyła się sposobność pojawienia się oczywiście nie publicznie w towarzystwie jakiegoś przystojnego, a najlepiej młodszego od Reginy, mężczyzny. Grażyna wielokroć hamowała te jej zapędy, gdyż żal jej było męża Pastuszek. Chłop zawsze o nią dbał i np. przynosił jej do pracy drugie śniadanie powtarzając zawsze przy tej czynności: Kwiatuszku, zapomniałaś śniadania, ale ci przygotowałem, bo to niezdrowo nie jeść cały dzień. Wprawdzie Ryszard Pastuszek do przystojniaków nie należał, ale kochał swoją żonę bezkrytycznie i gdy tylko mógł lub pozwoliła mu jego kochana Renia wyręczał ją we wszelkich zajęciach domowych. Teraz jego wizerunek przystojniaka pogorszył się, gdyż mocno przytył i jawił się niczym baryłka wina: niski i gruby. Tę ostatnią cechę zawdzięczał swej Regince, która po pierwszych, poślubnych miłosnych porywach, gdy już znudziło ją nadskakiwanie męża a zawsze mocno trzymała go pod pantoflem postanowiła uziemnić swego partnera i odstręczyć od niego inne baby. Osiągnęła to, jak kiedyś zwierzyła się Grażynie, przez zwyczajne... utuczenie go. Podsuwała mu bez przerwy smakowite i tłuste kąski przez co waga jej męża, o tak już spora przy jego niskim wzroście, skoczyła do pułapu ok. 100 kg. Komentując ten fakt Grażynie Regina Pastuszek powiedziała: Jak jest gruby, to nie chce mu się ruszać i nie lata za innymi babami. Podśmiewała się jednocześnie, że szkoda jej tylko, że wraz z nabraniem tuszy, mąż jej stracił równocześnie wigor w łóżku. Mówiła więc do Grażyny, starając się usprawiedliwić swoje skoki w bok: Sama widzisz, że muszę sobie szukać jakichś innych absztyfikantów, bo mój Rysio w sprawach łóżkowych prawie wcale nie wypełnia małżeńskich obowiązków.
What is Kliqqi?

Kliqqi is an open source content management system that lets you easily create your own user-powered website.

Latest Comments