reklama
6
Powieść? Chciałbym, żeby tak było, ale bezpieczniej tekst ten nazwać próbą literacką zaledwie. A czy ciekawa ta powieść? Oceńcie sami. Zapraszam do lektury, codziennie nowy odcinek.



###############

Historia ta mogła się wydarzyć wszędzie, tak więc przypisywanie jakiegokolwiek podobieństwa do sytuacji lub osób występujących w rzeczywistości jest bezzasadne, gdyż powieść jest tylko fikcją literacką.



To rzecz nie do wiary,

Żeby osoba, co była dotychczas

Przedmiotem waszych nieustannych pochwał,

... nagle, w mgnieniu oka,

Mogła popełnić coś tak występnego

Co ją wyzuło z wszelkich łask. Jej wina

Musi zaiste być potwornie wielką

Albo poprzednia wasza czułość dla niej

Była naganną.



Król Lir, I: 1



###############



Oskarżam Grażynę Skórę o to, że w okresie od stycznia 2000 do czerwca 2004 roku odczytywał akt oskarżenia Leszek Gabarycki, szef Prokuratury Rejonowej przywłaszczyła sobie środki żywności tzn. konserwy w ilości przynajmniej 140 sztuk o wartości 490 złotych, tłuszcze: olej roślinny przynajmniej 70 litrów o wartości 315 złotych, margarynę w ilości co najmniej 40 opakowań o wartości 100 złotych, masło przynajmniej 65 opakowań o wartości 130 złotych, smalec co najmniej 40 kostek o wartości 60 złotych, mąkę najmniej 25 opakowań o wartości 40 złotych, cukier w ilości przynajmniej 120 kilogramów o wartości 360 złotych oraz innych środków żywnościowych o wartości co najmniej 400 złotych, które przeznaczone były na pomoc materialną dla podopiecznych kierowanego przez nią ośrodka tj. o czyn wymieniony w artykule 278 § 1 kodeksu karnego. Łączna kwota strat, którą przez działania oskarżonej poniósł Ośrodek Pomocy społecznej wynosi 1.895 złotych.

Grażyna słuchała aktu oskarżenia i wydawało jej się, że to jakiś koszmarny sen. Nie zrobiła nic o czym mówił prokurator, a mimo to znalazła się na ławie oskarżonych. Siedząc i słuchając prokuratorskiego wystąpienia miała wrażenie, że ten koszmar zaraz się skończy, że ona obudzi się, otrząśnie i pójdzie do pracy, którą straciła pół roku przed pierwszą rozprawą w sądzie. Nie mogła uwierzyć, że prokuratura zdecydowała się wnieść akt oskarżenia, choć mogła się tego spodziewać obserwując działania prokuratorskie i działających na zlecenie prokuratury policjantów w trakcie postępowania przygotowawczego. Grażyna nie potrzebowała kraść żywności z magazynów ośrodka, gdyż ciesząc się zaufaniem wójta miała dość wysoką, jak na gminne warunki pensję. Prawie cztery tysiące złotych, brutto, jakie otrzymywała co miesiąc, nie licząc licznych premii i nagród, w zupełności wystarczały na zaspokojenie potrzeb, zarówno jej, jak i rodziny. Mając godziwą pensję nawet przez myśl jej nie przeszło, że może kosztem podopiecznych ośrodka zdobywać żywność; kategorycznie też zabraniała stosowania tego rodzaju praktyk podległym pracownicom. Pilnowała również, żeby otrzymywaną z różnych źródeł żywność przekazywać jak najszybciej mieszkańcom. Jednocześnie zdawała sobie sprawę, że sponsorzy przekazujący dary nie zawsze wymagali formalnego potwierdzenia dotyczącego ilości ofiarowanych darów, co z kolei ją zmuszało do swego rodzaju kombinacji w dokumentach odnoszących się do stanu zapasów magazynowych. Owe kombinacje skierowane były przede wszystkim na udokumentowanie stanu zapasów otrzymanych nieoficjalnie, nigdy zaś nie starała się ich pomniejszać czy w jakikolwiek sposób zaniżyć ilość posiadanej przez ośrodek na potrzeby podopiecznych żywności. W przedstawianych przez prokuratora dowodach czuła rękę swych byłych pracownic, które bardzo niechętnie ewidencjonowały żywność otrzymywaną drogą nieformalną. W pracy często widziała, że śniadania spożywane przez koleżanki składały się z produktów pochodzących z magazynu ośrodka. Mimo że zwracała pracownicom, których płace także nie należały do najniższych, uwagę na niestosowność ich postępowania; nie mogła, niestety, całkowicie wyeliminować tego procederu.

Zapoznając się z materiałami procesowymi nie mogła też zrozumieć skąd u, do niedawna podległych jej, pracownic wzięło się tyle zaciętości i podłości, bo podczas przesłuchań obciążały ją na wszystkie możliwe sposoby i starały się przedstawić ją w jak najgorszym świetle. Z zeznań Reginy Pastuszek, Beaty Pyterskiej i Beaty Klimontowicz dowiedziała się m.in. że: bardzo często miewała humory, które wyładowywała na podwładnych, że trzaskała drzwiami, że zajmowała się plotkami, że wobec klientów opieki była nieuprzejma, że w sposób wulgarny wyrażała się o wójcie, że wobec podległych pracownic była arogancka i wywyższała się, że bardzo często patrzyła na nie spod byka, że stosowała mobbing. Owe rewelacje na swój temat przyjmowała początkowo jako coś niesamowitego niczym bajki o smoku. Później zaczęła analizować czy jest w nich coś prawdziwego. Zdawała bowiem sobie sprawę, że była wymagającą przełożoną, lecz wynikało to przede wszystkim z troski o dobre funkcjonowanie placówki, którą kierowała. Wiedziała, że koleżanki nie zawsze prezentują najwyższy poziom intelektualny, nie zawsze potrafią się właściwie zachować wobec klienteli ośrodka, gdyż podopieczni najczęściej prezentowali roszczeniowa postawę i nie przyjmowali do wiadomości, że przyznanie zasiłku czy też udzielenie przez ośrodek pomocy w innej formie, zależy od wielu czynników formalnych zapisanych w ustawach i rozporządzeniach, a w końcu od finansów przeznaczonych przez samorząd i skarb państwa w celu zabezpieczenia potrzeb ludzi najbiedniejszych. Jakże często osobiście spotykała się z pretensjami podopiecznych kierowanymi pod swoim adresem, że nie chce im dać np. zasiłku tylko z powodu braku dobrej woli. Zawsze starała się wówczas spokojnie wytłumaczyć w czym rzecz i ewentualnie, gdy zachodziła taka możliwość, zaproponować inną formę pomocy. Częstokroć, gdy ośrodek nie dysponował aktualnie pieniędzmi, pożyczała ludziom drobne kwoty do chwili, gdy na konto wpłynęły środki na ustawowe zasiłki. Znała bowiem doskonale sytuację wszystkich korzystających z pomocy ośrodka i wiedziała, że wielokrotnie nawet drobna suma, 10 czy też 20 zł, jest ratunkiem w trudnych życiowych chwilach. Jej podwładne bardzo często niemal wyśmiewały ją za taką filantropijną postawę. Dlatego teraz nie mogła pojąć skąd u jej byłych pracownic wzięły się poglądy o jej niechęci do podopiecznych. To raczej ona zwracała im uwagę na niewłaściwy stosunek do klientów; dbała o pełną kulturę w tych kontaktach i nie pozwalała na zbyt swobodne, częstokroć na granicy dobrych obyczajów, podejście pracownic ośrodka do osób korzystających z pomocy placówki.

...ponadto oskarżam Grażynę Skórę o to kontynuował odczytywanie aktu oskarżenia prokurator Gabarycki. że w celu ukrycia dokonanych nadużyć fałszowała dokumenty potwierdzające stan ilościowy będących w dyspozycji kierowanego przez nią Ośrodka Pomocy Społecznej środków żywnościowych przeznaczonych na pomoc rzeczową dla mieszkańców gminy tj. o czyn opisany w artykule 270 § 1 kodeksu karnego, w związku z artykułem 273 kodeksu karnego. Oskarżam także Grażynę Skórę o zniszczenie, w okresie dokonywania nadużyć, przynajmniej dziesięciu dokumentów magazynowych i zastąpienie ich sfałszowanymi tj. o czyn określony w artykule 276 kodeksu karnego.

Obok prokuratora, jako oskarżyciel posiłkowy, siedział Stanisław Popiołek, który z wielką satysfakcją obserwował zmieszanie i konsternację Grażyny. Odczuwał zadowolenie z faktu, że jego niedoszła kochanka, która ośmieliła się odrzucić jego, wójta, awanse siedzi na ławie oskarżonych blada, z podkrążonymi oczami. Dobrze ci tak snuło mu się po głowie nie chciałaś mnie, to masz na głowie cały ten pasztet. Popiołek nie miał wyrzutów sumienia, że zmontował całą tę aferę wspólnie z pracownicami ośrodka. Wprawdzie uważał, że lepszym narzędziem upokorzenia Grażyny byłoby oskarżenie jej o malwersacje finansowe. Miał nawet przygotowaną dokumentację na temat pobierania przez Grażynę premii i nagród bez jego akceptacji, którą jednak bał się wykorzystać, gdyż pociągnęłoby to za sobą również konsekwencje prawne w stosunku do księgowej ośrodka, a Beata Pyterska odmówiła tymczasem realizacji tego scenariusza. Na tym etapie, jak obecnie sądził, obciążenie byłej kierowniczki zagarnięciem żywności było aktem wystarczającym dla dotkliwego poniżenia jej. Aferę finansową odłożył do realizacji w późniejszym terminie. Niech no tylko księgowa i pozostałe pracownice zaczną zeznawać w tym procesie dumał to tak się uwikłają w te kombinacje, że nie będą miały wyjścia i później będą musiały obciążać ją także w kolejnym procesie. Tak rozważając Popiołek wiedział, że wcześniej czy później obecna ekipa ośrodka będzie do odstrzału. Tymczasem planował, że główną rolę w rozpoczętym procesie muszą odegrać byłe podwładne Grażyny; on natomiast będzie występował zaledwie gdzieś w tle. Powziąwszy taką decyzję postanowił, że nie będzie aktywnym uczestnikiem procesu, że obecnie wystarczy tylko jego obecność, a obciążające Grażynę zeznania złożą, nakłonione i odpowiednio poinstruowane przez niego, pracownice ośrodka.
What is Kliqqi?

Kliqqi is an open source content management system that lets you easily create your own user-powered website.

Latest Comments