reklama
4
Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł w ciągu trzech lat zdystansować Donalda Tuska taką wypowiedź usłyszałem (cytuję z pamięci)) z ust Jarosława Gowina, który wypowiadał się na temat kandydatury premiera Donalda Tuska na prezydenta w kolejnych wyborach. Pan Gowin ma albo małą wyobraźnię, albo zamienił się z kimś na rozumy (oczywiście ze szkodą dla siebie).

Nie jest to pierwsza wypowiedź na temat kandydatury Tuska na prezydenta. Wcześniej mówił o tym inny członek PO a mianowicie Grzegorz Schetyna. Tyle, że jego wypowiedź nie była taka naiwna.

A dlaczego uważam, że Jarosław Gowin, w tym przypadku, nie posłużył się wyobraźnią? Otóż, dlatego że sprawą powszechnie wiadomą jest fakt, iż rzeczy używane zwyczajnie zużywają się. Dlaczego więc nie miałaby ta zasada obowiązywać funkcji premiera?

Dość zgrabnie ujął to na swoim blogu Marcin Jurzysta (03.01.2008r., 15:16); pozwolę sobie zacytować ten fragment:

Przecież rządzenia spala, nie tylko intelektualnie i fizycznie, ale politycznie przede wszystkim. Jak to ładnie mówią politolodzy, następuje zużycie formacji.

Pan Gowin zastanawiał się nad tym? Liczy on, że popularność premiera Tuska będzie rosła do chwili wyborów prezydenckich? Stąd moje słowa o braku wyobraźni lub zamianie rozumów. I jeszcze jedno! Czy pan Gowin wziął pod uwagę, że Donalda Tuska zdystansować może ktoś z jego partii? Tymczasem członkom PO nie wypada głośno mówić o innym kandydacie na prezydenta, ale gdy sondażowa popularność premiera Tuska spadnie...