reklama
5
Tekst z takim tytułem ukazał się w Rz [http://www.rp.pl/artykul/95245.html]. Niby nie może, ale jednak zdradza. Co się dziwić? Sędzia też człowiek! Z zaletami i wadami oczywiście. Cytaty za Rzeczpospolitą.



Cyt.: Do księdza świadka nie należy mówić proszę pana, a do oskarżonego panie Krzysztofie. Może to być odebrane jako dystans wobec zeznań albo zażyłość z oskarżonym. O tym, jak się zwracać do uczestników rozprawy, powinien decydować ich status procesowy i przyjęte zasady kultury słownej. Odstępstwa w ustach sędziego mogą rzucać cień na jego bezstronność.



Gazeta zauważa, że nie wszyscy sędziowie dokładają staranności w swoich wypowiedziach na sali sądowej. Ma to wynikać m.in. z braku doświadczenia, wyrobienia albo też zbędnego demonstrowania stosunku sędziego do stron procesu czy też świadka.



Cyt.: Sędzia powinien się zwracać do świadka, używając terminologii procesowej: proszę świadka, albo powszechnych form grzecznościowych, czyli proszę pana, pani... uważa sędzia Marcin Łochowski (rzecznik SO WarszawaPraga). Skąd te zasady? Tak mnie uczyli na aplikacji odpowiada sędzia.



Z kolei Teresa Romer, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku wyjaśnia, że stosowanie słów ogólnie przyjętych (proszę pana, pani) jest bardziej uprzejme niż wyrażeń kodeksowych, a ponadto mniej stresujące dla uczestników postępowania. Słowa kodeksowe, zdaniem Romer, nie zawsze pasują do statusu uczestnika rozprawy, dlatego też pyta ona czy do lekarza miała zwracać się panie biegły. Sędzina nie miała też uprzedzeń do tytułowania np. świadka ministra panie ministrze.



Autor artykułu, Marek Domagalski relacjonuje, że zdania wśród prawników są w tej kwestii podzielone i przywołuje na tę okoliczność kilka przykładów. Wspomina on też o tym, że często w sądzie świadkowie i inni uczestnicy postępowania są strofowani na różne sposoby.



I jeszcze fragmenty opinii prof. Jerzego Bralczyka, językoznawcy, specjalisty w dziedzinie języka mediów, polityki:

Cyt.: Jeżeli zawieramy umowę, to mówimy o osobie strona, a w sądzie, śledztwie np. oskarżony, świadek. (...) Zwracanie się panie Krzysztofie do oskarżonego razi. Raziłoby mniej, gdyby sędzia zwracał się w ten sposób do wszystkich. Jeśli tylko do jednej osoby sugeruje to jakąś zażyłość. Najlepiej w sądzie używać słów procesowych: oskarżony, świadek, strona, lub mówić po prostu pan.



A teraz przenieśmy się z wielkiego miasta na prowincję.



Prywatny akt oskarżenia wnosi mieszkanka jednej z gmin powiatu braniewskiego. W roli oskarżonego występuje wójt tej gminy. Katarzyna Jacewicz, Sędzia Sądu Rejonowego w Braniewie zwracając się do OSKARŻONEGO cały czas używa zwrotu Panie wójcie. Z kolei do oskarżycielki prywatnej od początku rozprawy (do określonego momentu, ale o tym za chwilę) kieruje słowa: OSKARŻONA. W pewnym momencie oskarżona zwraca na tę czywistą nieoczywistość uwagę. Reakcja sędziny: słowo oskarżona pojawia się znacznie rzadziej, choć jednak pojawia się sporadycznie. Panie wójcie brzmi na sali sądowej bez przerwy.



Kto sprawę wygrał? Zgadnijcie sami!



Rozprawa w Sądzie Pracy w Braniewie. Przewodniczy Andrzej Gorajski, Sędzia Sądu Rejonowego, wówczas prezes tegoż sądu, obecnie w stanie spoczynku. Pracownik domaga się przywrócenia do pracy. Trwa uzgadnianie terminu kolejnej rozprawy. W trakcie tej operacji pan prezes podaje termin. Pracownik nie ma zastrzeżeń. Radca prawny, reprezentujący pracodawcę, także nie zgłasza zastrzeżeń. Ale obawy ma sam prezes, który mówi: Andrzej [do swego imiennika, radcy], ale ty masz przecież inną sprawę tego dnia. Chwila ciszy, a później daje się słyszać: Ano tak, masz rację. Trzeba wyznaczyć inny termin reflektuje się radcagapa.



Kto wygrał? Zgadnijcie sami!

Comments

  1. 1

    obserwator 3963 days ago Permalink

    Pan Gorajski jak pan swojego folwarku zasiadywał w tym przybytku "sprawiedliwości".Inny przykład, tez w sądzie pracy, osobę która odwołała się do sądu w związku z wyrzuceniem jej z pracy, na wstępie zadaje istotne pytanie :pani M.P czy ten P. to pani mąż czy ojciec. Jaki to ma związek ze sprawą, ano ma. Ten P nie był ulubieńcem prezesa. I zacytuję Kotowskiego:"kto wygrał? Zgadnijcie sami!