reklama
9
"Bo trzeba mieć nadzieję,

że biznes się opłaci,

że będzie z niego zysk,

a firma nic nie straci."

J.Kofta



Na końskim targu po transakcji sprzedający i kupujący trzaskają się dłońmi w uścisku sankcjonując tym samym dobry handel. I jedna i druga strona kontent, bo ten ma zysk a tamten karego ogiera. A teraz coś z naszego podwórka, czyli o biznesie, z którego jeden jest happy a drugi frajer. Sprzedając grunty, budynki mienia powiatowego, na chłopski rozum zdawało mi się, są istotne tego powody.



Na ten przykład stan budżetu albo po gospodarsku licząc stan tych nieruchomości, który z kalkulacji jest zbyt drogi do utrzymania, albo też nie ma sensownego pomysłu, by to jakość zagospodarować. Wszystkie te powody od biedy da się przyjąć jako w jakiejś mierze zasadne. Że Starostwo i jego głowa-Starosta ma w tej głowie tak poukładane, by w tym gospodarowaniu był i był w tym interes społeczny myślałem tak do chwili aż zostałem radnym. Przyglądając się nieco bliżej tej lokalnej gospodarce, moje ambitnie społecznikowskie myślenie szybko sprowadzone zostało na ziemię. Obraz tej rzeczywistości zapewne nie różni się od małomiasteczkowych realiów, stąd przeraża mnie myśl w przełożeniu na rozmiary kraju.



A teraz konkrety, przykłady. Weźmy pierwszy lepszy z brzegu-przychodnia "Nasz Lekarz" przed wykupieniem budynku w którym stacjonuje prosi o zwolnienie z czynszu na okres remontu. Ta prośba jest zaakceptowana i jest pięknie, ale może być jeszcze piękniej. Zatem następuje wspomniany wykup budynku, choć jakby przy wycenie zapomniano o tym, iż wartość lokalu o ten remont wzrósł. No ale jak kupuje właściwa osoba to nie czepiajmy się błahostek.



Drugi przykład to sprzedaż budynku na Moniuszki. Pierwotnie działki przekazane zostały przez mienie wojskowe dla Miasta z przeznaczeniem na cele oświatowe. Że szkoła należąca do Powiatu miała plan zorganizowania stołówki to Miasto te działki pod zarząd Starostwa. Starostwo zaś niecertoląc się takimi oświatowymi detalami, jak i tym, że wcześniej wpompowano tam na wstępny remont z pół bańki, działkę sprzedało. Przy inwentaryzacji nie zauważono węzła ciepłowniczego, którego właścicielem jest MPEC, nie zauważono, iż wbić szpadlem na sztych i odkryją się fundamenty bliźniaczego budynku, tylko ciągnąć w górę. To wszystko hurtem poszło, przy okazji łamiąc prawo, bo sprzedano nie biorąc pod uwagę zapisanej klauzuli w akcie przekazania o przeznaczeniu działki na cele oświatowe. Tak więc by to móc sprzedać, najpierw trzeba było to wyprostować i choć drogę trochę to wydłuża jest to możliwe i zgodne z prawem przede wszystkim.



Jak łatwo można zauważyć jest w tym solidny bajzel, co czyni takie transakcje jeszcze korzystniejsze oczywiście dla nabywcy. Pytanie, czy ten bajzel wynika z autentycznej niewiedzy, czy ta niewiedza jest intencjonalnie konstruowana.



Kończąc w tym dekadenckim tonie niebawem opiszę państwu sprzedaż kolejnej nieruchomości po Szkole Ekonomicznej. Smutna to dla mnie konkluzja siedząc w opozycji wobec takiej wolnej amerykanki, że choćbym nie wiem jak najprawdziwszą rację miał to i tak mnie przegłosują choćby jednym głosem. Na nic zatem argumenty, iż mandat po 4 latach wygasa, a po nim przyjdą inni i oby mieli jeszcze czym zarządzać.



Janusz Piskorski

Comments

  1. 0

    prowokat123 4434 days ago Permalink

    Bardzo ciekawe z tą sprzedażą. Kto zawinił i kiedy? Czy ten kto miał z tego korzyść? Czy działania te podjęte zostały teraz, czy może przygotowania do obecnych kroków podjąto w minionej kadencji samorządu (choc to chyba nie ma znaczenia?