reklama
5
Lecha Wałęsa wszem i wobec zapowiada, że na drodze sądowej będzie się domagał po 20 milionów złotych od każdego, kto głosił będzie publicznie, iż to miał współpracować ze Służbą Bezpieczeństwa, jako TW Bolek. Zastanawiam się dlaczego były prezydent nie zamierza domagać się po 100 milionów.

Szeroko znane są informacje, bo w wypowiedziach medialnych często powtarza to sam Lech W., o planowanych pozwach oraz żądaniach po 20 milionów złotych za publiczne nazywanie byłego prezydenta Bolkiem. Sens tych żądań ocenia w dzisiejszej Rzeczpospolitej Marek Domagalski, który twierdzi, że jest w tym więcej fajerwerków niż rzeczywistego zagrożenia. Zgadzam się z jego twierdzeniami, ale chcę napisać o czymś innym.

Mnie zastanawia skąd Lech Wałęsa wytrzasnął te 20 milionów i dlaczego nie żąda stu?

Wiele osób pamięta doskonale czasy początków prezydentury Lecha W., gdy zapowiadał on, że każdemu obywatelowi naszego kraju da po 100 milionów złotych. Wprawdzie później nieco tłumaczył, że ma na myśli wędkę, a nie rybę, ale w świadomości Polaków owe 100 milionów pozostało i utrwaliło się. Miał dać, a nie dał, niektórzy sami wzięli sobie znacznie więcej niż te bidne 100 milionów; jedni za pomocą owej wędki, inni zagrabiając hurtowo ryby.

I dzisiaj właśnie byłaby pora, żeby Lech W. powrócił do owej kwoty. W ten sposób historia zatoczyłaby koło i okazałoby się nawet, że były prezydent nie jest wcale taki pazerny, jak niektórzy sądzą, bo przecież nie chodziłoby mu faktycznie o 100 milionów złotych, tylko o historyczne 100 milionów złotych.

A żądając tylko 20 milionów Lech Wałęsa najwyraźniej rozdrabnia się, także historycznie.



P.S. A swoją drogą to ciekawe, czy pomysłem pozywania swoich adwersarzy do sądu były prezydent nie został zainspirowany działaniami niejakiego Adam M.?

Comments

  1. 1

    prowokat123 4048 days ago Permalink

    Eeee ... tam. I tak na czysto nam pozostaje 80 milionów (przynajmniej w pamięci, bo nie w kieszeni) z tych co to Wałęsa obiecał każdemu, gdy był prezydentem. Czysty zysk po prostu!

  2. 2

    monter 4047 days ago Permalink

    Zawsze L.W. uważałem za bufona i chwalipiętę, pamiętam 100 milionów ale to chodziło tylko o niego i jego rodzinkę (pomroczność jasna - to jest sprawiedliwość w wykonaniu L.W., ciekaw jestem co z kobietą która nie mogła chodzić po wypadku spowodowanym przez synalka w tedy prezia L.W.), reszta się nie liczy i tylko naiwni towarzysze "solidarności" myśleli, że wystarczy być idealistą. L.W. wiedział co robi, jego synalek teraz może sobie pozwolić na kupno apartamentu w Shanghaiju. Mam pytanie ilu tych szlachetnych związkowców stać na to? Żadnego - to jest odpowiedź, gdyby ktoś nie wiedział.
    L.W. jest, był i będzie bufonem w dodatku nie douczonym (bo ambicje on miał ale do czego to nie wiem, mógł chociaż poprawnie nauczyć się wypowiadać) wstyd, że na stare lata nie usunie się w cień i nie cieszy się zyskami. Jego czas przeminą.

  3. 1

    rollo 4047 days ago Permalink

    I jeszcze zahaczając o prezydenturę L.W. wspomniałbym tzw. "falandyzacje prawa" czyli działanie na granicy przypisanych kompetencji - widomy sygnał dla wszelkiej maści decydentów - potencjalnych naśladowców.
    Oraz, historie z gangsterem Słowikiem, który to został "przez przypadek" przez L.W. ułaskawiony. Ten "przypadek" kosztował Słowika podobno n-dziesiątków tys. dolarów.
    I wogóle kto to jest ten Mieczysław W. - wieloletni przyboczny L.W.?

  4. 0

    prowokat123 4045 days ago Permalink

    "kto to jest ten Mieczysław W. - wieloletni przyboczny L.W.?"
    Jak to kto? Kapciowy przecież